Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Nastolatek znika ze wspólnej domowej przestrzeni czy dzielonego z nami czasu - Fragment książki "Jak zrozumieć nastolatka"

Jednym z przejawów nastoletniego dystansowania się od rodziców i budowania własnej odrębności jest ograniczanie dostępu do swojego świata oraz dbanie o prywatność. Kiedy byli dziećmi, wiedzieliśmy o nich wszystko, a drzwi do ich świata oraz pokoju stały dla nas otworem. Teraz coraz częściej widzimy je zamknięte, w pewnym momencie pojawia się na nich kartka: „Nie wchodzić bez pukania”, a my jesteśmy upominani, gdy tylko nam się to nawykowo zdarzy. Nastolatek znika ze wspólnej domowej przestrzeni czy dzielonego z nami czasu, coraz częściej zaczyna go spędzać w swoim pokoju, zajęty własnymi sprawami, do których nas nie zaprasza ani którymi się z nami nie dzieli.

Nastolatek znika ze wspólnej domowej przestrzeni czy dzielonego z nami czasu - Fragment książki "Jak zrozumieć nastolatka"

Książka dla rodziców, którzy chcą być mądrymi przewodnikami swoich nastoletnich dzieci, dawać im wsparcie i towarzyszyć w rozwoju w tym pięknym, choć niekiedy trudnym czasie stawania się dorosłym.

Jak zrozumieć nastolatka

Dlaczego moje dziecko się tak zachowuje? Co się z nim stało, przecież kiedyś tak nie było? Czy to się kiedykolwiek zmieni? O co mu w ogóle chodzi? Czy to jest normalne?

  • „Nie sprząta swojego pokoju, a kiedy zwracam na to uwagę, odpowiada, że to jej pokój i jej bałagan",
  • „Lekceważy mnie. Jak mówię, że nie wyjdzie, odpowiada mi: «Właśnie że wyjdę!»",
  • „Upiera się przy swoim",
  • „Stawia się nauczycielom",
  • „Krzyczy, że nie będę mu rozkazywać",
  • „Zamyka mi z trzaskiem drzwi przed nosem".

Żeby dziecko stało się dorosłym, musi być nastolatkiem – z całym spektrum doświadczeń, które towarzyszą temu etapowi życia. Żeby nasz nastolatek stał się dojrzałym dorosłym, potrzebuje wspierających i akceptujących rodziców! Jak sobie z tym wszystkim radzić? Jak odnaleźć się w nowej roli – rodzica nastolatka? Jak nie zgubić z oczu tego, że nasze dziecko w dalszym ciągu nas potrzebuje? Jak być dla niego przewodnikiem? A zwłaszcza – jak mieć do tego cierpliwość i zrozumienie?Autorka prowadzi nas przez okres nastoletniości dzieci z empatią dla naszej frustracji, złości, a czasem także bezsilności.

Zdaje się mówić: „Bądźmy w tym razem, my, rodzice nastolatków. Jesteśmy bowiem w momencie, kiedy z kokona wykluwa się piękny motyl!".

Przeczytaj fragment książki Jak zrozumieć nastolatka” 

 

 


  Kup książkę taniej w pakiecie:

 [product id="27931, 20904"]


 

„Wyjdź z mojego pokoju” – dbanie o prywatność 

Jednym z przejawów nastoletniego dystansowania się od rodziców i budowania własnej odrębności jest ograniczanie dostępu do swojego świata oraz dbanie o prywatność. Kiedy byli dziećmi, wiedzieliśmy o nich wszystko, a drzwi do ich świata oraz pokoju stały dla nas otworem. Teraz coraz częściej widzimy je zamknięte, w pewnym momencie pojawia się na nich kartka: „Nie wchodzić bez pukania”, a my jesteśmy upominani, gdy tylko nam się to nawykowo zdarzy. Nastolatek znika ze wspólnej domowej przestrzeni czy dzielonego z nami czasu, coraz częściej zaczyna go spędzać w swoim pokoju, zajęty własnymi sprawami, do których nas nie zaprasza ani którymi się z nami nie dzieli.

To oddzielenie nas zaskakuje i boli, negatywnie wpływa na naszą potrzebę kontaktu i więzi, może sprawiać, że czujemy się odrzuceni. Z tego miejsca możemy sprzeciwiać się zamkniętym drzwiom i próbować przywrócić stary porządek rzeczy. Dla nastolatka będzie to jednak przekroczeniem jego granic, mierzonych rosnącą potrzebą szacunku dla jego prywatności i odrębności (a ponieważ potrzeby to uniwersalne pragnienia, które wszyscy jako ludzie współdzielimy bez względu na wiek, możemy rozpoznać te konkretne także wśród własnych). Nic więc dziwnego, że będzie reagować złością i kiedy kolejny raz wejdziemy bez pukania, mówiąc: „Chodź na zupę”, spotka nas zimny wzrok i zaciśnięte szczęki albo wykrzyczane: „Wyjdź z mojego pokoju!”.

„Ja, moje, dla mnie” – egocentryzm nastolatków

Inną z irytujących nas, rodziców, cech nastolatków, objawiającą się z całą mocą w okresie, kiedy zaczynają się oni wyodrębniać i budować swoją niezależność, jest maksymalne skupienie na sobie, czyli tzw. egocentryzm nastolatków. „Ja”, „moje”, „dla mnie”, „przy mnie”, „o mnie” – czy wypowiadane wprost, czy przejawiające się w działaniu lub jego zaniechaniu – stają się swego rodzaju dominantą w tym, jak doświadczamy młodych ludzi. 

Nastolatek sprawia wrażenie osoby, którą obchodzi tylko lub głównie ona sama. Istotne jest to, co ma sens dla niego – nieważne, na czym zależy innym. Robi dla siebie jedzenie i rzadko przyjdzie mu do głowy zapytać, czy ktoś inny z domowników też by coś zjadł; jeśli coś gotuje, to zostawia nieporządek w kuchni, nie zaprzątając sobie głowy myślą, że komuś może to przeszkadzać. Skonfrontowany z tym, odpowiada, że posprząta za chwilę, jak odpocznie, a to, że kogoś bałagan męczy i nie pozwala odpocząć, nie przebija się do jego świadomości. Tym, co mówi i jak się zachowuje, sprawia wrażenie, jakby nie widział nikogo poza samym sobą.

Frustruje to naszą potrzebę bycia wziętymi pod uwagę, sprawia, że czujemy się niewidziani w tym, co dla nas ważne, a to wywołuje niezgodę, która z czasem przeradza się w złość. Szczególnie gdy córka lub syn odmawia propozycji wspólnych wyjść czy uczestnictwa w wydarzeniach rodzinnych, nie reaguje na prośby o współuczestnictwo w obowiązkach domowych, nie interesuje się tym, co słychać u pozostałych członków rodziny, natomiast wychyla głowę z pokoju, gdy jest głodna czy głodny lub czegoś od nas potrzebuje, np. zgody na wyjście lub pieniędzy na jedzenie na mieście.

Z życia wzięte

Pewnego dnia matka zastaje w kuchni gotującego syna.
Matka: O! Robisz sobie jedzenie. Możesz zrobić też dla Zuzy?
Syn: Nie, robię jedną porcję.
Matka: Ale możesz trochę jej odłożyć, prawda? Widzę, że robisz całą dużą patelnię.
Syn: Nie mogę. Przecież mówię, że robię dla siebie – tyle, żebym się najadł. Nie planowałem się dzisiaj dzielić.
Matka: Synku, słyszę, że nie planowałeś się dzielić, i proszę cię, żebyś zmienił decyzję i uwzględnił Zuzę. Daj jej trochę, tak żebyś ty też się najadł.
Syn: Mamo, znowu zaczynasz. Dlaczego mam się z nią dzielić?
Matka: Uczę was do małego, żeby się dzielić z innymi, widzieć innych. Przecież ci nie zabraknie, a ona coś zje. W przeciwnym razie znowu będzie bez śniadania, a wiesz, jak to na nią wpływa. Możesz to dostrzec i jej trochę odłożyć?
Syn: Zobaczę, jak mi się ugotuje makaron, ile go będzie. Może dam jej trochę…

Okres dojrzewania to też czas, w którym bardzo często nastolatek „zapomina”, na co się z rodzicami czy innymi domownikami umówił. Także nauczyciele narzekają, że młodzi koncentrują się na sobie, nie widzą i nie doceniają wysiłków oraz lekceważą ich. Na próby zwrócenia uwagi reagują często zdziwieniem, że w ogóle czegokolwiek ktoś od nich chce, lub oburzają się, że dorośli się „bezpodstawnie czepiają”. Szokuje nas to i boli. Często w tych zachowaniach nie rozpoznajemy własnego potomka. Odnosimy wrażenie, że zaszło jakieś nieporozumienie, w wyniku którego nasze towarzyskie, empatyczne i współpracujące dotychczas dziecko przepoczwarzyło się w odludka i egocentryka.

Warto wiedzieć, że zachowanie naszej nastoletniej latorośli nie wynika z jej złej woli czy egoizmu, tylko z psychologii ewolucyjnej i specyfiki dojrzewającego mózgu. Niedojrzałość kory przedczołowej wyjaśnia, dlaczego dorastający młodzi ludzie nie zawsze liczą się z tym, jak ich zachowanie wpływa na rodziców czy nauczycieli. To właśnie ten obszar mózgu odpowiada też za świadomość cudzych uczuć i map umysłu innych ludzi, zwaną przez Daniela Siegela psychowzrocznością. Neurolodzy z University College w Londynie pod kierunkiem Sarah-Jayne Blakemore sprawdzili, na ile późne dojrzewanie tej części kory mózgowej przeszkadza empatii u nastolatków. Zadawali im pytania wymagające rozumienia emocji innych (np. „Jak czułby się człowiek, którego nie zaprosiłbyś na przyjęcie?”) i patrzyli, jak szybko nastolatki udzielą na nie odpowiedzi. Młodzi ludzie robili to o wiele wolniej od dorosłych. Autorzy badań potwierdzili, że na przeanalizowanie, jak czują się inne osoby w niemiłej dla nich sytuacji, niedojrzała kora przedczołowa nastolatka potrzebuje kilkakrotnie więcej czasu niż w pełni dojrzały mózg dorosłego.

Ważne, abyśmy jako rodzice mieli tę świadomość i umieli zobaczyć w naszym nastolatku człowieka, który dopiero dorasta i którego układ nerwowy jest jeszcze w fazie rozwoju. Nieraz pogubionego. Nieraz niepewnego. A nieraz tak pewnego siebie i skupionego na swoich młodzieńczych rozterkach, że zapomina o innych. Co istotne – rozumieć nie oznacza aprobować czy się na coś zgadzać. Potrzebujemy określać granice i uwrażliwiać go na potrzeby nasze i innych osób. 

Warto także dostrzegać i wzmacniać pozytywnie te momenty, kiedy nastoletnie dzieci pokazują się jako wrażliwi, skłonni do pomocy i zaciekawieni, jak nam minął dzień.

 

 Więcej przeczytasz w naszej książce „Jak zrozumieć nastolatka”:

 [product id="26714"]

 


Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:

[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]

Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 24392"]