Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

To, co widzą dzieci – to prawda - fragment książki „Cud rodzicielstwa”

Jest pewien punkt podparcia, do którego muszę wrócić, przesłanka, na której możemy budować nasze życie, cegła po cegle. Z tej przesłanki wyrasta i dzięki niej umacnia się moje życie. Umożliwia mi zmiany oraz wspieranie zdrowienia i rozwoju innych. Ten punkt podparcia brzmi: to, co widzą dzieci – to prawda

To, co widzą dzieci – to prawda - fragment książki „Cud rodzicielstwa”

 

Jest pewien punkt podparcia, do którego muszę wrócić, przesłanka, na której możemy budować nasze życie, cegła po cegle. Z tej przesłanki wyrasta i dzięki niej umacnia się moje życie. Umożliwia mi zmiany oraz wspieranie zdrowienia i rozwoju innych. Ten punkt podparcia brzmi: to, co widzą dzieci – to prawda. 

 

Przeczytaj fragment książki Cud rodzicielstwa” 

 


 

  Kup książkę taniej w pakiecie:

 [product id="24488, 23324, 23323, 24567, 25127, 25233"]

 


 

Co widzą dzieci

Ważne jest dla mnie wyjaśnienie, co mam na myśli. Słuchanie dzieci jest fantastyczne, stymulujące i inspirujące, a nawiązanie więzi z naszym wewnętrznym dzieckiem daje wielką siłę; czasem także, gdy spojrzymy w oczy naszych dzieci i powiemy sobie: „To dziecko jest cudowne. Jakże chciałbym być taki jak ono”, może to nami wstrząsnąć i nas umocnić. 

Ale nie o to mi chodzi. Mam na myśli to, że punkt widzenia dziecka, które nie zrezygnowało jeszcze ze swej niewinności i pełnej ufności wobec tego życia – jest jedyną perspektywą pozwalającą nam żyć w radości i spełnieniu na tym świecie. Ten punkt widzenia ułatwia też nam jako rodzicom zrozumienie naszych dzieci i dostrzeżenie, o co tak naprawdę nas proszą, w każdej trudności, którą wnoszą w nasze życie. 

Możecie skorzystać z tej perspektywy w tej chwili. Po prostu pomyślcie jak dzieci. Przypomnijcie sobie, jak się czuliście i w co wierzyliście, gdy byliście tacy słodcy, skakaliście tu i tam z szeroko otwartymi błyszczącymi oczami, pędziliście przed siebie, śmialiście się w głos, płakaliście bez wstydu i chłonęliście życie. Zwyczajnie wróćcie do tego czasu i wszystko stanie się jasne.

Czego nie widzą dorośli

Wydaje się to takie łatwe i przyjemne, dlaczego więc jest tak skomplikowane? Dlaczego wszyscy nie możemy tego zrobić tak jak trzeba tu i teraz?

Ponieważ po etapach próśb i żądań nadchodzi etap rezygnacji. Na tym etapie, gdy zamknęliśmy za sobą drzwi dzieciństwa, zdążyliśmy już także wyrzucić klucz. Po drugim dotknięciu zostawiliśmy za sobą naszą prostą, jasną perspektywę. Tylko tak mogliśmy znaleźć swoje miejsce. Dopasować się, obok mamy i taty, do świata, w którym podróż człowieka od dzieciństwa do dojrzałości postrzega się jako przebudzenie z iluzji.

Oto dziecko. Jego oczy błyszczą, a serce bije mocno. Na początku drogi wie ono i czuje, że wszystko jest możliwe. Ale powoli się uczy. Z pomocą rodziców i społeczeństwa, do którego chce należeć, uczy się – krok po kroku – rezygnować ze swoich marzeń. Uczy się przywiązywać coraz mniejszą wagę do tego, czego chce, a coraz większą do tego, co sensowne, co możliwe. Rozumie, że dorosły człowiek powinien umieć godzić się na kompromisy, funkcjonować w rzeczywistości, w której rzeczy najważniejsze dla niego pozostaną zaledwie życzeniami. I dorasta. Rezygnuje, dostosowuje się. Czy to nie smutne?

Myślę, że smuci to większość z nas tak samo, jak smuci nas jesień. Jako naturalne zjawisko, które budzi przeróżne emocje. Patrzymy na spadające liście i szare niebo. Milkniemy. Zamyślamy się. Wydaje się, że pozostało nam tylko pogodzenie się z życiem opartym na tym ograniczeniu. 

Ponieważ w naszym świecie przyjęte jest, że życie przypomina gasnącą iskrę. 

Niegdyś mało kto ośmieliłby się to przyznać. Choć nawet dziś jest to „wiadomość z ostatniej chwili”, coraz więcej ludzi, nawet jeśli  tak naprawdę nie żyją w ten sposób, już to rozumie. W życiu będącym „rozbłyskającą iskrą” podróż od dzieciństwa ku dojrzałości przypomina proces, jaki przechodzi zespół muzyczny od etapu prób do występów na żywo przed publicznością. Dziecko, którego oczy błyszczą, a serce bije mocno, uczy się z pomocą rodziców i innych dorosłych coraz bardziej ufać własnemu wnętrzu, swoim uczuciom i marzeniom. Podobnie jak zespół muzyczny w sali prób – ma mnóstwo czasu i przestrzeni na „wypróbowanie instrumentów”, w komfortowych warunkach, bez presji. Może grać, gdy ma na to ochotę, i odpoczywać, gdy mu to odpowiada; może przechodzić między kolejnymi muzycznymi utworami (kolejnymi marzeniami, talentami i zawodami), aż znajdzie taki, który najbardziej mu pasuje, ten, który naprawdę je ekscytuje. Gdy postanowi, że jest gotowe, wówczas wchodzi na scenę. To jest dojrzałość. Na etapie dojrzałości dziecięca celebracja własnej wyjątkowości i cudowności oraz miłości życia wybucha z małej sali prób na wielką scenę (świat). Dziecko staje się dojrzałym człowiekiem. Gotowym dawać siebie. Z radością zobowiąże się wobec tego, kim jest. Chce już poświęcić się swojej prawdzie, ujawnionej wcześniej w sali prób, i dawać siebie innym ludziom. Iskra, która dojrzała i została wzmocniona w dzieciństwie dzięki relacjom z rodzicami i bliskimi przyjaciółmi, przekształca się w silny promień światła, stały i wyraźny, płynący z każdej sceny, na której nasze dziecko zdecydowało się żyć, skierowany na każdego, kogo postanowi nim obdarzyć: własne dzieci, klientów, znajomych, uczniów, czytelników jego własnych książek czy widownię obserwującą jego żonglerkę. W życiu przypominającym rozbłyskającą iskrę dorosły człowiek jest kimś, kto po prostu żyje na scenie swego życia, w centrum własnej rzeczywistości (z jego perspektywy), szczodrze wyrażając swoje zalety, otwarcie i bez wysiłku dając siebie światu.  

Język trudności

Nasze dzieci rozmawiają z nami. Trudności, które wnoszą w nasze życie, tak naprawdę są formą komunikacji. Przez trudności nasze dzieci starają się powiedzieć nam coś, co niełatwo usłyszeć. Nie oznacza to, że ktoś tutaj jest nie w porządku. Ależ skąd. Nikt nie jest niczemu winny i nie trzeba mocniej się starać być „dobrą matką” czy „dobrym ojcem”. To tylko jeszcze bardziej utrudni nam słuchanie. Naszych dzieci nie interesuje to, czy spełniamy wyznaczone przez nas kryteria, ani to, czy z zewnątrz wyglądamy na dobrą i szczęśliwą rodzinę. Interesuje je tylko to, czy wysłuchujemy ich podstawowych próśb. Są to bardzo konkretne prośby kierowane do bardzo konkretnych osób: mamy, taty, odpowiedzialnego dorosłego w ich życiu. 

Problemy naszych dzieci są tak naprawdę językiem. Jedynym językiem, jakim chłopiec czy dziewczynka może się posłużyć, aby zasygnalizować mamie czy tacie, że ich prośby nie są spełniane. Ten język – język trudności czy język dzieci – jest prosty. Nie trzeba studiować na uniwersytecie, żeby się go nauczyć, i nie trzeba być mądrzejszym, bogatszym, bardziej uduchowionym czy wyposażonym w wyższą samoocenę, aby go zrozumieć. Ten prosty język wszyscy znamy od urodzenia. To język, którym – nawet teraz, jako dorośli – nadal się posługujemy, gdy przeżywamy trudne chwile. Drobna, lecz głęboka różnica pomiędzy nami a naszymi dziećmi polega na tym, że chociaż my, tak jak one, używamy języka trudności, to w przeciwieństwie do nich w większości przypadków nie wierzymy, że ktokolwiek nas wysłucha.

Nasze dzieci nadal wierzą. Są wciąż otwarte i oddane nam, czekają. Nadal wiedzą, że je kochamy. Nadal nam ufają. Są przekonane, że przede wszystkim chcemy ich wysłuchać.

Każde dziecko posługuje się językiem konkretnych trudności, aby skłonić swoich rodziców do słuchania. Każda trudność w rodzinie ma na celu ukazanie niespełnionej prośby. Te wszystkie trudności, powszechnie postrzegane jako koszmar, którego za wszelką cenę powinniśmy się pozbyć, to w istocie sygnały wysyłane do nas przez nasze dzieci, powtarzające się próby, aby skierować nas znów na ścieżkę, którą z ich punktu widzenia wybraliśmy, gdy zostaliśmy ich rodzicami. 

Zatrzymać się i posłuchać

Gdy zgadzamy się posłuchać języka trudności, zdarza się cud. Znajdujemy odpowiedni dla nas sposób, aby stopniowo zmniejszyć naszą domyślną prędkość na pasie szybkiego ruchu, a potem się zatrzymujemy. Zatrzymujemy się, aby lepiej usłyszeć sygnały. Zgadzamy się wyciszyć codzienny zgiełk lęków, przyjętych poglądów, metod wychowawczych i osobistych celów. Gdy zgadzamy się zamilknąć i posłuchać, słyszymy inny głos. Łagodny. Wyraźny. I wtedy, pod trudnością, która może być wyrażona przez wrogość wobec młodszego brata, niedostosowanie społeczne, kłopoty z nauką czy nawracającą chorobę, słyszymy mówiące do nas dziecko. Sygnalizujące nam, w swój wyjątkowy sposób, jakiej miłości potrzebuje w danej chwili.

Chłopiec i dziewczynka, którzy wnoszą trudności do naszego życia, nadal mają pełne przekonanie, że są godni miłości, namacalnej, codziennej, w każdej sytuacji i w każdej chwili. Nadal wierzą, że mogą otrzymać od nas dokładnie to, o co proszą. Trudności, które wypływają na powierzchnię, przypominają sygnały. Dzięki nim nasze dzieci wskazują, jakiego wsparcia potrzebują w tym właśnie momencie

Cud, który ma miejsce, gdy się zatrzymamy i posłuchamy, wskazuje, że z punktu widzenia naszego dziecka wróciliśmy na główną trasę, z której zboczyliśmy. Kiedy trudność znika, kiedy nasze dziecko wydaje się szczęśliwsze, bardziej swobodne, zdrowsze czy pewniejsze siebie, świadczy to o tym, że otrzymało wystarczające zapewnienie od mamy czy taty o bezwarunkowej miłości. Cud zdarza się także dlatego, że mama i tata zgodzili się posłuchać, zgodzili się znów komunikować ze sobą w języku miłości. Języku, którym rządzi tylko jedna zasada: gdy kochasz, dajesz tym, których kochasz, to, o co naprawdę proszą. Dotyczy to także naszej miłości do samych siebie.


 

 Więcej przeczytasz w naszej książce „Cud rodzicielstwa”:

 [product id="22002"]

 


Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:

[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]

Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 24392, 27000, 27392, 26977, 24482, 25953, 27458" slider="true"]