„Nie ma dzieci – są ludzie” – głosił Janusz Korczak. Stary Doktor, autor znanego od pokoleń „Króla Maciusia Pierwszego”, był prekursorem walki o prawa dziecka. Jego publikacje, na czele z książką „Prawo dziecko do szacunku”, pojawiły się na długo przed uchwaloną przez Organizację Narodów Zjednoczonych Konwencją o prawach dziecka. Jak prawa dziecka widział Janusz Korczak?
Henryk Goldszmit – tak naprawdę nazywał się Janusz Korczak, polsko-żydowski lekarz, pedagog, pisarz i publicysta. Niewielu z nas jednak wie, że człowiek, który zapisał się na kartach historii przede wszystkim bogatą twórczością i niesieniem pomocy osieroconym dzieciom (aż do ostatnich chwil swojego życia), był również działaczem na rzecz praw dziecka. Apelował do rodziców i wychowawców, by traktowali swoich podopiecznych z szacunkiem. Wtedy, na początku dwudziestego wieku, wymagało to od niego dużo odwagi. A dziś? Dziś w Polsce prawa dziecka zapisane są w kluczowych aktach prawnych, wśród których znajduje się Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka, a także wspomniana już wcześniej, przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ Konwencja o prawach dziecka. Wróćmy jednak do czasu, w którym o tych aktach prawnych nikt jeszcze nie słyszał.
Książki dla rodziców Książki dla dzieci Gry i zabawki
![]()
Prawa dziecka. Prawo do szacunku
Janusz Korczak wielokrotnie podkreślał, że każde dziecko zasługuje na szacunek. Niezależnie od tego, czy mamy przed sobą kilkutygodniowe, czy kilkuletnie dziecko, jest ono człowiekiem – nie jest tylko jednym z wielu numerów na liście obecności, ma swoje imię i nazwisko. To z kolei oznacza, że mamy obowiązek je dobrze traktować i szanować jego niewiedzę, wahania i ciężką pracę, którą wykonuje każdego dnia – nawet jeśli z dorosłej perspektywy może się wydawać nic nie znaczącą zabawą. Prawo do szacunku powinno być również realizowane poprzez uwzględnienie podstawowych potrzeb dziecka – nie możemy zatem wymagać od niego, że przesunie porę swojego snu czy posiłku, bo koliduje ona z naszymi planami.
[product id="24466"]
![]()
Prawa dziecka. Prawo do niewiedzy
Winą dziecka będzie wszystko, co uderza w nasz spokój, ambicję i wygodę, naraża i gniewa, godzi w przyzwyczajenia, absorbuje czas i myśl. Nie uznajemy uchybień bez złej woli.
Dziecko nie wie, nie dosłyszało, nie zrozumiało, przesłyszało się, omyliło się, nie udało mu się, nie może – wszystko jest jego winą. Niepowodzenie dziecka i złe samopoczucie, każdy trudny moment – to wina i zła wola [1].
Prawo do szacunku, o którym wspomnieliśmy wcześniej, obejmuje też prawo do niewiedzy. Dziecko ma prawo nie wiedzieć, bo dopiero wszystkiego się uczy – a to czasami wymaga nie tylko zadawania wielu pytań, ale też doświadczania świata wszystkimi zmysłami. Ten świat jest dla dzieci nieznany, a błędy, które popełniają, często wynikają właśnie z niewiedzy. Strofujący, obrażający się za drobne potknięcia rodzice czy nauczyciele nie tylko nie są dla nich wsparciem, ale też sprawiają, że najmłodsi coraz bardziej zamykają się na nowe doświadczenia. W tym wymagającym czasie dużo bardziej potrzebują wyrozumiałości i cierpliwości.
[product id="26845"]
![]()
Prawa dziecka. Prawo do niepowodzeń i łez
Każdy dorosły człowiek, niezależnie od tego, ile książek w życiu przeczytał, ma prawo do popełniania błędów. A dzieci? Dzieci znajdują się dopiero na samym początku swojej życiowej drogi, niosą ze sobą znacznie mniejszy bagaż doświadczeń, który każdego dnia się powiększa. Jeśli jednak będziemy wymagać od dziecka, by zachowywało się jak dorośli, jeśli będziemy je oskarżać, wytykać błędy czy na nie krzyczeć, z pewnością zareaguje płaczem – rozpaczliwym, pełnym niemocy wołaniem o pomoc. Co możemy zrobić? Dać dziecku prawo do niepowodzeń, a więc być przy nim i okazywać mu zrozumienie, nawet jeśli nie wszystko idzie po naszej myśli. Nauka wymaga przecież czasu! Dajmy jednak też dziecku prawo do łez, nie uciszajmy go tłumaczeniami, że grzeczne dzieci nie płaczą. Dziecko ma prawo do przeżywania własnych emocji i byłoby cudownie, gdyby mogło swobodnie realizować to przy nas. To od nas może też nauczyć się rozpoznawać i nazywać uczucia, a także radzić sobie z nimi w konstruktywny sposób.
[product id="25653"]
![]()
Prawa dziecka. Prawo do upadków
Przykro wspinać się na palcach i nie móc dosięgnąć, ciężko drobnymi krokami nadążać za dorosłymi; z małej ręki wyślizgnie się szklanka. Niezręcznie, z mozołem pnie się na krzesło, do pojazdu, na schody; nie może ująć klamki, wyjrzeć przez okno, zdjąć lub zawiesić, bo wysoko. W tłumie zasłaniają, nie dostrzegą, potrącą. Niewygodnie, przykro być małym [2].
Zdaniem Janusza Korczaka dziecko ma prawo upadać i popełniać błędy. Umożliwiające rozwój dziecka środowisko, na czele z rodzicami i nauczycielami, powinno je wspierać, ale też obserwować, by móc wspólnie z nim poszukiwać przyczyn nieprawidłowości i możliwych rozwiązań problemów. Wytykanie błędów powinno więc być zastąpione indywidualnym podejściem do dziecka i otwartością na współpracę.
[product id="21502"]
![]()
Prawa dziecka. Prawo do własności
Nasz pokój dziecinny z symetrycznie ustawionymi meblami, nasze wylizane ogrody miejskie nie są terenem, gdzie może się przejawiać swoboda, ani warsztatem, gdzie znalazłyby narzędzia czynna wola dziecka [3].
Dla dziecka każdy znaleziony na spacerze kamień czy patyk to skarb. Bogactwem są też zabawki, często te najbardziej zniszczone, bo najczęściej używane. Pokój dziecka jest wypełniony takimi skarbami – między jego ukochanymi samochodami, lalkami i książkami mieszczą się wszystkie rysunki, kasztany i przypadkowe przedmioty pożyczone z kuchni. Dorośli mogą widzieć tu bałagan, w którym nic nie ma swojego miejsca. Dla dziecka wszystko właśnie tutaj jest na swoim miejscu, to wszystko należy do niego. Nie zabierajmy mu więc jego prac plastycznych, nie wyrzucajmy do kosza spacerowych skarbów.
[product id="20967"]
![]()
Prawa dziecka. Prawo do tajemnic
Uderzenie nie jest sińcem, a obawą zapalenia mózgu, wymioty nie dyspepsją, a obawą szkarlatyny. Wszędzie pełno pułapek i niebezpieczeństw, wszystko groźne i złowieszcze.
I jeśli dziecko uwierzy, nie zje potajemnie funta niedojrzałych śliwek, i zmyliwszy czujność, gdzieś w kącie z biciem serca nie zapali zapałki, jeśli posłusznie, biernie, ufnie podda się żądaniu unikania wszelkich doświadczeń, zrzeczenia prób, odrzucenia wysiłków, każdego odruchu woli – co pocznie, gdy w sobie, we wnętrzu swej duchowej istoty odczuje coś, co rani, parzy, kąsa? [4]
Wszystkie dzieci, nawet najmłodsze, mają swoje tajemnice. Czasami mieszczą się one w bazie zrobionej z krzeseł i koca, innym razem znajdują miejsce w relacjach tworzonych z rówieśnikami. Naszym dorosłym obowiązkiem jest wyjaśnienie dziecku, że są takie sprawy, o których wcale nie musi nam ono mówić – i może zostawić je dla siebie, w tajemnicy.
![]()
Prawa dziecka. Prawo do radości
Powiedzieliśmy już o ważności wszystkich emocji. Jedną z nich jest radość, a więc emocja, którą odczuwamy najchętniej. Często możemy jednak zauważyć, że dziecięce cieszenie się z małych rzeczy w końcu się zaciera i później, gdy jesteśmy już dorośli, wcale nie jest już łatwo nas rozśmieszyć. Tymczasem Janusz Korczak przekonuje nas, że szczęście nie jest falą, która nieoczekiwanie spływa na nas z zewnątrz – ono cały czas mieszka w naszym wnętrzu. Możemy więc cieszyć się spadającymi kroplami deszczu, wspólnie spędzonymi chwilami czy intensywną zielenią liści – to, w których doznaniach zobaczymy źródło szczęścia, zależy tylko od nas. Od naszej uważności! A to z kolei jest sztuka, której dorośli mogą się uczyć od dzieci – właśnie tych, którzy z podziwem oglądają spotkanego na trawniku ślimaka. Nie zabierajmy więc dzieciom prawa do radości, pozwólmy im samodzielnie pokonywać trudności, odkrywać i poznawać.
![]()
Prawa dziecka. Prawo do wypowiadania swoich myśli i uczuć
Dla jutra lekceważy się to, co je dziś cieszy, smuci, dziwi, gniewa, zajmuje. Dla jutra, którego nie rozumie, ani ma potrzebę rozumieć, kradnie się lata życia, wiele lat.
– Dzieci i ryby nie mają głosu.
– Masz czas. Poczekaj, aż urośniesz.
– Oho, masz długie spodnie – ho! ho! masz już zegarek. Pokaż: wąsy ci rosną.
I dziecko myśli:
„Jestem niczym. Czymś są dopiero dorośli. Już jestem trochę starsze nic. Ile jeszcze lat mam czekać? Ale niech tylko dorosnę…” [5]
Jednym z najważniejszych praw człowieka, niezależnie od wieku, jest prawo do wyrażania własnych poglądów. Zdaniem Starego Doktora powinniśmy dać dziecku możliwość wypowiadania swoich poglądów i okazywania emocji. Dzięki temu będzie ono wiedziało, że jest doceniane i akceptowane niezależnie od tego, co czuje czy myśli – nawet jeśli to wszystko nie jest zgodne z nami.
![]()
Prawa dziecka. Prawo do dnia dzisiejszego
„Nie można” odrzucasz prośbę, jednym: „Głuptas jesteś” przecinasz wątpliwości. Czy wiesz, dlaczego chłopiec chciał wziąć pelerynę w dzień upalny? – Bo ma brzydką łatę na kolanie pończochy, a w ogrodzie będzie dziewczynka, którą kocha… [6]
To, czego dziecko doświadcza właśnie teraz, jest dla niego najważniejsze. Rozmawiając z nim możemy wracać do przeszłości albo wybiegać w przyszłość, ale wystarczy, że coś je zainteresuje, a całą swoją uważność skupi właśnie na tym. Czasem jest to przelatujący motyl, innym razem maleńki płatek owsiany, który żadną siłą nie chce odkleić się od łyżeczki. Wówczas dziecko chce się skupić na tym, czego doświadcza właśnie teraz – i ma do tego prawo. Ale to spojrzenie na teraźniejszość może być też szersze, zwłaszcza jeśli zobaczymy w niej całe dzieciństwo. Dla rozwoju emocjonalnego i fizycznego dziecka bardzo ważne jest to, byśmy pozwolili mu być dzieckiem – a nie „małym dorosłym”, który wiele rzeczy powinien już umieć. Potrzebuje więc naszego zrozumienia, a nie pospieszania. Pragnie być dzieckiem, pozwólmy mu nim być. I dbajmy o jego prawa.
[1] Zgrzywa A., „Recepty Starego Doktora. Wypisy z dzieł Janusza Korczaka”, Warszawa 2022, s. 86.
[2] Tamże, s. 83.
[3] Tamże, s. 9.
[4] Tamże, s. 15
[5] Tamże, s. 112.
[6] Tamże, s. 85.
![]()
Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:
[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]
Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.