Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Mit wysokiej samooceny - fragment książki "Wystarczająco dobre życie"

Mit wysokiej samooceny sprzyja z jednej strony kształtowaniu się rysu narcystycznego, a z drugiej – depresji. Tak właśnie uważa Martin Seligman. Jeśli człowiek myśli o sobie, że jest wyjątkowy pod każdym względem i zasługuje na szczególne traktowanie oraz zasługi, to tego rodzaju przekonania mogą utrwalać nierealistyczne oczekiwania wobec rzeczywistości, które ostatecznie prowadzą do rozczarowania i frustracji. 

Mit wysokiej samooceny - fragment książki "Wystarczająco dobre życie"

Mit wysokiej samooceny sprzyja z jednej strony kształtowaniu się rysu narcystycznego, a z drugiej – depresji. Tak właśnie uważa Martin Seligman. Jeśli człowiek myśli o sobie, że jest wyjątkowy pod każdym względem i zasługuje na szczególne traktowanie oraz zasługi, to tego rodzaju przekonania mogą utrwalać nierealistyczne oczekiwania wobec rzeczywistości, które ostatecznie prowadzą do rozczarowania i frustracji. 

 

 

Przeczytaj fragment książki Wystarczająco dobre życie” 

 


 

  Kup książkę taniej w pakiecie:

 [product id="28837, 28871, 28798, 28799"]

 


 

Koncepcja „amerykańskiego snu” mówi o tym, że każdy, jeśli tylko zechce, może zostać milionerem i osiągnąć szczyty pozycji społecznej, wzbudzając powszechny zachwyt. Ilu jednak faktycznie może te szczyty osiągnąć? Wierzchołek definiowany w kategoriach społecznego sukcesu jest przecież miejscem elitarnym. Materialne bogactwo i społeczne zaszczyty z zasady nie są czymś powszechnym. A jeśli nie są, to ci, którzy ich nie osiągają, mogą mieć pretensje wyłącznie do siebie. Skoro nie zaszedłem/zaszłam wysoko, to widocznie coś jest ze mną nie tak. Krótko mówiąc, życie boleśnie weryfikuje nasze przekonanie o własnej wyjątkowości, talentach, zasobach i umiejętnościach. W ten sposób osoby mające zawyżone mniemanie o sobie narażają się na negatywne konsekwencje postawy, którą prezentują. A przecież nie nauczyły się wcześniej radzić sobie z takimi przykrymi doświadczeniami, ponieważ ich opiekunowie robili wszystko, by te trudności wyeliminować.

 

W tym przypadku wyraźnie widać, jak skłonność rodziców i opiekunów do nadmiernego dbania o dobrostan dzieci obraca się przeciwko nim. Tam, gdzie unikanie przykrego stanu emocjonalnego stawiane jest na pierwszym miejscu, tam najbardziej grożą konsekwencje w postaci nieumiejętności funkcjonowania w grupie, a nawet pojawienia się depresji. Frustracje i niepowodzenia naturalne w procesie rozwoju są konieczne, by nauczyć się radzić z przeciwnościami losu. Porażka jest niezbędna, by umieć przeżyć smutek i budować swój adekwatny obraz. Nie możemy być we wszystkim najlepsi. A nawet dobrzy. I nie ma w tym nic niepokojącego. Cała sztuka to odkryć w sobie rzeczywiste talenty i umiejętnie je rozwijać. Nie stanie się to, jeśli obraz własnej osoby będzie zafałszowany zawyżoną samooceną. Zaklinanie rzeczywistości w postaci nadmuchiwania wysokiej samooceny obraca się przeciwko nam, bo chcemy za wszelką cenę wyeliminować rozczarowanie sobą. Ten opór przed widzeniem w sobie ograniczeń miał w założeniu przeciwdziałać cierpieniu, a po raz kolejny sprawił, że finalnie cierpienia jest więcej i jest ono dotkliwsze.

 

W zjawisku, które nazywamy „mitem wysokiej samooceny”, możemy również zaobserwować, jak dramatycznie zmienił się model relacji między rodzicami a dziećmi we współczesnym świecie. Kształtowanie wysokiej samooceny jest rodzajem drogi na skróty. Chodzi bowiem o to, by dziecko czuło się dobrze niezależnie od tego, jakie wyniki osiąga. Dawanie nagród i eliminowanie przykrości wydaje się łatwą i korzystną drogą. Ale to nie osiągane wyniki odpowiadają za dobrostan – jego źródło tkwi gdzie indziej. To przyjęcie dziecka takim, jakie ono jest, z wszystkimi jego predyspozycjami i ograniczeniami. A to oznacza bycie w kontakcie z dzieckiem, kiedy przeżywa ono radości i troski. Słuchanie, widzenie i towarzyszenie mu w jego doświadczaniu życia. Kontakt dotykowy od pierwszych chwil, tak by dziecko mogło poczuć, że żyje i jego istnienie jest przyjęte. To właśnie podczas takiego kontaktu buduje się poczucie własnej wartości. Zawiera ono głębokie przekonanie o znaczeniu własnego życia, o wartości samego siebie. Dzieje się to zarówno wtedy, gdy dziecko cieszy się ze stawiania pierwszych kroków, jak i wtedy, gdy stłucze kolano i przybiega do rodzica, by przyjął jego ból i pozwolił mu uczyć się mieścić go w sobie.


Mit wysokiej samooceny jest przejawem wyrafinowanego oporu przed rzeczywistością. W zamierzeniu miał służyć zmniejszeniu cierpienia, a ostatecznie przysłużył się temu, że kolejne pokolenia wchodzące w dorosłe życie są nieprzygotowane na jego trudy i zawarte w nim przeciwności. Epidemia narcyzmu i depresji w bogatych krajach to dzwonek alarmowy; sygnał, że popełniliśmy błąd. Na szczęście wiemy już, gdzie są jego przyczyny.

 

ZMIENIAĆ CZY AKCEPTOWAĆ?

Jeśli opór przed rzeczywistością jest źródłem cierpienia, to może najlepiej byłoby, gdybyśmy poddali się temu, co jest, i zrezygnowali z jakichkolwiek prób poprawy sytuacji? Czy zatem każda próba zmiany jest aktem niezgody i sprzeciwu wobec życia?

 


 

 Więcej przeczytasz w naszej książce „Wystarczająco dobre życie”:

 [product id="28459"]

 


Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:

[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]

Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 24392, 27000, 27392, 26977, 24482, 25953, 27458" slider="true"]