📢 Darmowa przesyłka już od 150 PLN
Jestem silna, bo... Jestem Mamą! – rozmowa z Joanną Kokoszkiewicz, autorką wspierającego poradnika dla kobiet „Mama w sam raz” 0
Jestem silna, bo... Jestem Mamą! – rozmowa z Joanną Kokoszkiewicz, autorką wspierającego poradnika dla kobiet „Mama w sam raz”

Często mam wrażenie, że na nas, na kobietach, ciąży wielopokoleniowy scenariusz, który mimowolnie realizujemy. Scenariusz, w którym “w domu” zawsze jest coś do zrobienia. I tak na dobrą sprawę, w takim ujęciu mamy pracę zawsze ze sobą, zawsze niesiemy tę odpowiedzialność - bo przecież DOM to nadal w społecznym rozumieniu domena kobiety. Jak przerwać to błędne koło i pozwolić sobie na odpoczynek? Jak dać sobie prawo do tego, by tę odpowiedzialność choć na chwilę odciąć?

 

Tak, też mam takie samo wrażenie. Ba! Nawet nie wrażenie. Codziennie pracuję z mamami i mam wiele dowodów na to, że nadal wiele kobiet tak właśnie uważa. Jak przerwać to błędne koło? Są dwie drogi. Jedna to taka, w której my go nie przerywamy, tylko ono przerywa się samo. W jaki sposób? Ano w taki, że jesteśmy tak przeciążone obowiązkami, odpowiedzialnością, praniem, gotowaniem, sprzątaniem, że padamy na twarz ze zmęczenia i po prostu już nie mamy siły niczym się zająć i ktoś po prostu musi wziąć część obowiązków na siebie.
Czasem też zalewa nas taka frustracja i złość, że nam się „ulewa” i potrafimy, często w sposób niekontrolowany, wykrzyczeć, że też mamy prawo do odpoczynku i wtedy domownicy czasem przychodzą z pomocą.
Ale jest też druga droga. Ta droga zaczyna się od zadania sobie kilku pytań. Na przykład takich: Na czym mi zależy? Jaką chcę być mamą i partnerką? Co jest DLA MNIE w życiu ważne?
Ta droga wynika ze świadomości kobiety, z jej uważności na siebie, ze słuchania siebie i swoich potrzeb. Ze zrozumienia, że ja również jestem w tej rodzinie ważna i moje potrzeby też!  Że przemęczona i sfrustrowana nie jestem fajna ani dla dzieci, ani dla partnera, ani przede wszystkim dla siebie. Że ja mam również prawo w domu odpocząć, wziąć długą kąpiel czy poczytać książkę, a w tym czasie ktoś inny może zająć się domowymi obowiązkami.

 

Dużo mówi się obecnie o stresie, o tym, jak bardzo wszyscy jesteśmy w ten stres uwikłani, nawet dzieci… Mam poczucie, że matki są szczególnym przypadkiem oddziaływania tej machiny. Presja, jaka się na nas koncentruje, nie jest związana z jednym czynnikiem, to jest zalew oczekiwań, wytycznych, tradycji, wskazówek, obrazów, ideologii, procedur; to tak, jakby cały teraźniejszy świat uparcie trzymał nas w miejscu. Matka jest szczególnym obiektem oczekiwań. Oczekuje od niej szeroko rozumiane społeczeństwo, oczekuje od niej rodzina, oczekują inne kobiety i oczekuje, chyba najsilniej, ona sama, bo gdzieś tam podskórnie mamy jednak głęboko zakorzenione przeświadczenie, żeby tym oczekiwaniom sprostać i to najlepiej, jak się da, nawet swoim kosztem. Myślę tutaj także o tym, że najsilniejsza i najboleśniejsza krytyka potrafi nas spotkać właśnie w relacji z kobietami, nasze standardy są tak wysokie, że nie odpuszczając sobie, nie potrafimy odpuścić też tej “innej”. Czy to tak rzeczywiście działa, że naszym największym “wrogiem” jesteśmy my same, nasza psychika?

 

Zdecydowanie tak. Bo te wszystkie oczekiwania, o których mówisz, są przede wszystkim w naszej głowie. To my od siebie tak wiele oczekujemy i potrafimy się bardzo samobiczować, jeśli tych oczekiwań wobec siebie nie spełnimy. Odtwarzamy trochę w naszym dorosłym życiu rolę dziecko-rodzic. Bo to rodzic ma oczekiwania wobec dziecka, a dziecko z obawy przed nim po prostu stara się im sprostać.

 

Trudno jest wykraczać poza własną strefę komfortu, poza własne przyzwyczajenia i wpojone wzorce. Jak zacząć?

 

Zaczęłabym od tego, żeby zdać sobie sprawę z tego, że już nie jesteśmy tą samą małą dziewczynką, która musiała spełniać oczekiwania innych osób, szczególnie rodziców. Która bała się przeciwstawić i powiedzieć, że ona chce zrobić coś inaczej, po swojemu. Jesteśmy już dorosłe i mamy prawo decydować same, nie musimy spełniać niczyich oczekiwań.
Warto też sobie zadać wtedy pytanie, które bardzo lubię i często używam go w mojej pracy coachingowej z mamami: Co najgorszego się stanie, jeśli  ja nie spełnię czyichś oczekiwań? Co najgorszego się stanie, jeśli wyjdę poza własne przyzwyczajenia i wpojone wzorce? Co najgorszego się stanie, jeśli nie spełnię własnych oczekiwań? Nie robimy tego, bo się boimy. Zadając sobie to pytanie, znajdujemy tego przyczynę.

 

Każda zmiana wymaga wsparcia, często nie mamy go na wyciągnięcie ręki, tym bardziej potrzebujemy mądrych i współczujących kobiet w przestrzeni publicznej, to dzięki nim każda z nas odważnie kroczy przez życie, dokonując kolejnych małych rewolucji. To też chyba taki komunikat do nas wszystkich, żeby znaleźć w sobie życzliwość dla siebie nawzajem. Kto dla Ciebie jest- był takim wsparciem i gdzie Twoim zdaniem szukać takiej pozytywnej kobiecej solidarności?

 

Dla mnie wsparciem są moje przyjaciółki. Akurat te, które teraz mam na myśli, są ze mną od niedawna, bo dokonałam świadomej zmiany osób, którymi się otaczam. Zadałam sobie kiedyś kilka pytań, które zresztą proponuję każdemu: Czy te osoby, które mnie teraz otaczają, moje „przyjaciółki”, akceptują mnie w pełni, taką, jaka właśnie jestem? Czy czuję od nich wsparcie? Czy przy nich wzrastam? Kiedy odpowiedź, ku mojemu zaskoczeniu, brzmiała „nie”, postanowiłam to zmienić. I teraz, odpowiadając na drugą część Twojego pytania, okazało się, że w moim otoczeniu było kilka wyjątkowych osób, na które do tej pory kompletnie nie zwracałam uwagi. Właśnie takich, przy których postawiłam „tak”. I radzę każdemu zrobić właśnie takie „wietrzenie szafy” i jednocześnie rozejrzeć się wokół, bo może się okazać, że jest dokładnie tak, jak w mojej sytuacji. Że po prostu naszą uwagę kierujemy nie tam, gdzie trzeba.

 

Kim jest “mama w sam raz”? Co czuje, co myśli, jak wygląda jej dzień?

 

“Mama w sam raz” jest konceptem, który żyje i ciągle się rozwija. Kiedyś stworzyłam i opublikowałam na moim fanpage’u „Manifest Mamy w sam raz”. Zawarłam w nim pięć, najważniejszych, punktów. Więc według mnie „mama w sam raz”: 1. Jest w sam raz już teraz. 2. Nie musi się naprawiać. 3. Może sobie zaufać. 4. Popełnia „błędy” i uczy się ze swoich doświadczeń. 5. Wybacza sobie. To według mnie kluczowe zasady „mamy w sam raz”.


Jesteś mamą, żoną, coachem, trenerem, pedagogiem, lingwistką. Piszesz, że uwielbiasz zumbę, wegetariańskie jedzenie i praktykujesz uważność. Widzę też, że masz bardzo silną potrzebę wspierania innych mam i że się w tym odnajdujesz. Skąd czerpiesz energię?

 

Chyba ta potrzeba tak mnie napędza 😉 Widzisz, ja bardzo odpowiedzialnie podchodzę do mojej pracy. Każdy pracownik dba o narzędzia, którymi pracuje, a narzędziem w pracy coacha jest ... coach! Więc ja bardzo potrzebuję dbać o siebie i swój dobrostan, na poziomie ciała, ducha, emocji i myśli. Dlatego dbam o to, co jem, kładę się wcześnie spać, rano chodzę z psem na spacer do lasu (mieszkam na wsi), oprócz zumby ćwiczę też jogę, pilates, dużo medytuję i tańczę.  
I bardzo dbam o moją psychikę, emocje i sferę duchową. Regularnie pracuję z moim coachem i uwalniam na bieżąco wszystko, co mi nie służy. Kiedy nie ma wewnętrznych konfliktów, kiedy we mnie panuje spokój, wtedy energia po prostu sama płynie.

 

Czym teraz zajmujesz się w życiu zawodowym? Gdzie mamy Cię szukać :)?

 

Teraz zajmuję się wspieraniem mam. Pomagam im zarówno w rozwiązywaniu trudności wychowawczych z dziećmi, jako coach i trener umiejętności wychowawczych, ale też w tym, żeby one realizowały swoje własne cele, niekoniecznie związane z wychowywaniem dzieci, czyli zajmuję się life coachingiem. Pomagam znaleźć pracę życia, zapanować nad swoją złością, uzyskać spokój, odzyskać poczucie własnej wartości, zbudować dobrą relację z partnerem, uporać się z lękami oraz umocnić w tym, żeby być bardziej asertywną i pewną siebie.
Robię to jako coach na indywidualnych sesjach, głównie przez Skype. Prowadzę też warsztaty dla rodziców i wykłady dla szkół. Więcej o tym można poczytać na mojej stronie: www.joannakokoszkiewicz.pl

W mediach społecznościowych, na Facebooku i Instagramie można znaleźć mnie pod nazwą Mama w sam raz- Joanna Kokoszkiewicz.
Prowadzę też grupę na Facebooku pod nazwą: „Mamy w sam raz”, w której raz w tygodniu prowadzę, dla mam właśnie, transmisje live,  które cieszą się bardzo dużą popularnością.

 

Kiedy kolejna książka?

Może za rok lub dwa? Pomysł już jest, więc kto wie...

 

Twoja książka trafiła do mnie w trudnym dla mnie momencie. W takim czasie, kiedy rzeczywiście była mi bardzo potrzebna i w pewnym sensie mnie uratowała, bo dzięki niej przejrzałam na oczy, zatrzymałam się i od początku przemyślałam siebie i swoje macierzyństwo. Dziękuję Ci za to. Czuję, że została napisana właśnie po to, by nieść pomoc i wsparcie, by trochę odczarować ten dzisiejszy pęd i pomóc sobie być bliżej własnych potrzeb. Przypomnieć sobie o tym, że my także jesteśmy ważne.

 

Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Aż się wzruszyłam. Taka właśnie była główna intencja, która towarzyszyła mi podczas jej pisania. I to, że tak się właśnie dzieje, pokazuje mi, że warto było to zrobić. Moim marzeniem jest, żeby coraz więcej mam ją przeczytało i w efekcie poczuło się podobnie jak Ty.  

 

 

Dla Księgarni Natuli, z Joanną Kokoszkiewicz rozmawiała Malwina Stodolna-Jacyno

[product id="17097"]

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium