Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

„TO NIE FAIR!!!” – CO NAPRAWDĘ KRYJE SIĘ POD TYMI SŁOWAMI - Fragment książki „Konflikty w rodzinie”

Nauczycielka dzieliła się tą opowieścią ze śmiechem. Niemniej sytuacje, w których padają słowa: „To niesprawiedliwe”, „To nie fair” i „A ona mogła…”, są bardzo poważne. Każde dziecięce „dlaczego oni mogą, a ja nie?” wydaje się prośbą o równość, żeby mieć „tak samo”. To nieprawda. Przede wszystkim w tych słowach zawarte jest pytanie, na które dziecko oczekuje odpowiedzi. Pytając „dlaczego?”, młody człowiek potrzebuje jasności, zrozumienia i sensu. Chce wiedzieć, czemu tak jest, po co taka zasada, z czego wynika zakaz lub nakaz.

„TO NIE FAIR!!!” – CO NAPRAWDĘ KRYJE SIĘ POD TYMI SŁOWAMI - Fragment książki „Konflikty w rodzinie”

Nauczycielka dzieliła się tą opowieścią ze śmiechem. Niemniej sytuacje, w których padają słowa: „To niesprawiedliwe”, „To nie fair” i „A ona mogła…”, są bardzo poważne. Każde dziecięce „dlaczego oni mogą, a ja nie?” wydaje się prośbą o równość, żeby mieć „tak samo”. To nieprawda. Przede wszystkim w tych słowach zawarte jest pytanie, na które dziecko oczekuje odpowiedzi. Pytając „dlaczego?”, młody człowiek potrzebuje jasności, zrozumienia i sensu. Chce wiedzieć, czemu tak jest, po co taka zasada, z czego wynika zakaz lub nakaz.

Przeczytaj fragment książki Konflikty w rodzinie” 

 

 


  Kup książkę taniej w pakiecie:

 [product id="25233, 27930, 20904"]


 

„TO NIE FAIR!!!” – CO NAPRAWDĘ KRYJE SIĘ POD TYMI SŁOWAMI

Mediacje kończą się na wiele nieoczekiwanych sposobów. Pamiętam, jak nauczycielka przedszkolna przytoczyła mi dialog, który przeprowadziła z chłopcem ze swojej grupy:

– Widzę, że bardzo ci zależy, żeby wnieść cukierki na salę.
– Tak, bo Franek mógł!
– Mówisz o sytuacji, kiedy parę miesięcy temu Franek częstował
dzieci?
– Tak.
– Faktycznie, pozwoliliśmy mu na wniesienie słodyczy. Ola się wtedy
zakrztusiła, więc dla dobra wszystkich dzieci zakazaliśmy wnoszenia
słodyczy. Niektóre dzieci nie mogą jeść cukru, więc chcemy
zadbać o to, by nie było im przykro.
– Aha.
– Okej, czy jest coś jeszcze, o czym chcesz mi powiedzieć? – zapytała,
kucając przed dzieckiem.
Chłopiec długo się w nią wpatrywał, po czym powiedział:
– Ale pani staro wygląda.

Nauczycielka dzieliła się tą opowieścią ze śmiechem. Niemniej sytuacje, w których padają słowa: „To niesprawiedliwe”, „To nie fair” i „A ona mogła…”, są bardzo poważne. Każde dziecięce „dlaczego oni mogą, a ja nie?” wydaje się prośbą o równość, żeby mieć „tak samo”. To nieprawda. Przede wszystkim w tych słowach zawarte jest pytanie, na które dziecko oczekuje odpowiedzi. Pytając „dlaczego?”, młody człowiek potrzebuje jasności, zrozumienia i sensu. Chce wiedzieć, czemu tak jest, po co taka zasada, z czego wynika zakaz lub nakaz.

Drugą potrzebą, która kryje się za „to nie fair!” i innymi podobnymi sformułowaniami, jest potrzeba równowartościowości. Mówiąc: „A czemu ja nie mogę?!”, dziecko się martwi, że jest traktowane gorzej, a bardzo, bardzo nie chce być gorsze. „To nie fair” jest prośbą nie o to, by mieć tak samo, ale o zrozumienie i potwierdzenie, że jest się tak samo wartościowym. 

Mózg nie znosi niezrozumienia. Jeśli czegoś nie rozumie, gorączkowo „łączy kropki”. Pamiętajmy, że dziecko ma zaledwie kilka lat doświadczenia. „Jeśli tata jest smutny, to dlatego, że rano nie chciałem wstać. Babcia płacze, bo nie chciałam jej przytulić. Mama krzyczała, bo byłem znowu niegrzeczny” – myśli. Dzieci tłumaczą sobie wszystko po swojemu; jeśli nie wejdziemy do ich świata z rozszerzonym kontekstem, zostaną tam same i będą się o wszystko obwiniać. Typowe dla dziecka jest to, że trudniej sobie radzi z niezrozumieniem i często przypisuje sobie odpowiedzialność / winę za daną sytuację, aby móc dalej przynależeć (i przetrwać) lub poczuć się bezpiecznie. Wyjaśnienie tego, co się dzieje, w dostępny sobie sposób gwarantuje bezpieczeństwo. Jeśli więc nie przyłożymy się do wyjaśnienia, dlaczego starszy brat może później iść spać, dlaczego syn koleżanki je chipsy i dlaczego córka nie dostanie nowego modelu telefonu, dziecko da sobie odpowiedź samo: „Jestem gorszy, nie zasługuję na takie samo traktowanie”. Niestety właśnie tak wygląda dziecięce „łączenie kropek”. 

Samo wyjaśnienie danej sytuacji dziecku wzmacnia jego poczucie wartości. Przeznaczamy czas i uwagę, by zrozumiało, na czym nam zależy, dlaczego tak jest. Pomyślmy, jak czuje się dziecko, które słyszy „bo tak” czy „nie dyskutuj” – nie rozumie, prosi o wyjaśnienie, a w zamian słyszy słowa, które interpretuje jako: „Nie jesteś nawet tak ważny, by ci to wytłumaczyć”. Jak mogłaby wyglądać rozmowa o telefonie? Dziecko przychodzi z poczuciem, że ma gorzej, że my, rodzice, odbieramy mu przyjemność i przynależność do grupy rówieśniczej, nie zgadzając się na komórkę. W rzeczywistości o nie dbamy, ale ono tego nie wie. I nie dowie się, jeśli tego nie wypowiemy.

Rozmowa mogłaby wyglądać tak:
– To nie fair, że Ada ma już telefon, a ja nie.
– Wygląda na to, że też bardzo chciałbyś mieć telefon, co?
– No bo czemu ona może, a ja nie?! Ja nawet jestem starszy, bo ona ma urodziny w lato, a ja dwunastego lutego!
– Słyszę, kochanie. A co jest takiego w telefonie, że ci na nim zależy?
– No ona może grać i dzwoni do mamy, że już może ją odebrać.
– To jest tak, że chciałbyś mieć możliwość grania i dzwonienia?
– No ja wiem, że ty się nie zgodzisz na gry.
– Tak, przypomnieć ci, co mały świecący ekran robi z twoim mózgiem?
– No wieeeem…
– Zgadzam się na gry, jeśli nie trwają dłużej niż trzydzieści minut i są na większych ekranach.
– No tak. A ja bym chciał mieć tak jak inni.
– Wiem, kochanie, że to brzmi tak, jakbym ci zabraniała. Ja o ciebie dbam i dlatego nie chcę, żebyś spędzał czas przed telefonem…
– A jakbym nie grał, zgodziłabyś się?

Tutaj mama zastanawia się nad tym, jak mocno ufa synowi, i czy może się zgodzić, uzgadniając, że będzie tylko dzwonił i korzystał z komunikatorów. Mama może też skorzystać z opcji „przemyślę to i dam ci odpowiedź w czwartek”. – Tak, gdyby telefon służyłby ci tylko do dzwonienia i pisania wiadomości, tobym się zgodziła. 
– To ja chcę.
– Okej, zaufam ci, że nie będzie na nim żadnych gier.
– Obiecuję!
Syn jest teraz w takim trybie, że obiecałby wszystko. Jeśli jednak nie usłyszy, że mama dba o jego mózg i dlatego nie chce, żeby grał, to będzie się ukrywał z graniem. Jeśli mama zapewni mu rozrywkę w inny sposób, jest większa szansa, że będzie grał tylko pół godziny.

Ważne w mediacjach jest to, byśmy naprawdę wiedzieli, dlaczego czegoś chcemy, a dlaczego nie chcemy. O co dbamy: czy faktycznie nie zgadzamy się na gry w telefonie ze względu na zdrowie dziecka, czy może obawiamy się, że telefon zostanie zgubiony – wtedy chodzi nam o sensowne wydatkowanie pieniędzy.

 Więcej przeczytasz w naszej książce „Konflikty w rodzinie”:

 [product id="23270, 24201, 23362"]

 

 


Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:

[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]

Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 24392"]