Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

„Pobaw się ze mną, teraz!”, „Nie będę jadł tej marchewki!” - fragment książki Jarka Żylińskiego "Granice dzieci i dorosłych"

„Nie chcę iść do przedszkola!”, „Pobaw się ze mną, teraz!”, „Nie będę jadł tej marchewki!”, „To mój tablet! Będę grał, ile chcę!”. Wyzwania związane z różnicą potrzeb to rodzicielska codzienność. Czy udaje nam się dogadać, unikając płaczu i krzyku? Praktyka życiowa pokazuje, że często niestety tak nie jest.

  • dodano: 13-01-2023
„Pobaw się ze mną, teraz!”, „Nie będę jadł tej marchewki!” - fragment książki Jarka Żylińskiego "Granice dzieci i dorosłych"

„Nie chcę iść do przedszkola!”, „Pobaw się ze mną, teraz!”, „Nie będę jadł tej marchewki!”, „To mój tablet! Będę grał, ile chcę!”. Wyzwania związane z różnicą potrzeb to rodzicielska codzienność. Czy udaje nam się dogadać, unikając płaczu i krzyku? Praktyka życiowa pokazuje, że często niestety tak nie jest.

Prosta w zastosowaniu koncepcja granic osobistych pomaga porozumiewać się i współpracować z dzieckiem, unikać nieporozumień i codziennych dramatów.

Ta książka jest dla ciebie, jeśli:

  • masz wrażenie, że twoje dziecko „wchodzi ci na głowę”,
  • nie wiesz, czy nie za mocno reagujesz na zachowania dziecka,
  • nie potrafisz powiedzieć „nie” albo „stop”,
  • wbrew sobie ulegasz prośbom,
  • czujesz, że trudno ci zadbać o siebie.

Autor ułatwia rodzicielstwo! Czerpie z koncepcji psychologicznych i własnego wieloletniego doświadczenia w pracy z dziećmi, rodzicami i nauczycielami. Daje proste i praktyczne narzędzie po to, by w rodzicielstwie nie tylko dawać, ale też czerpać siłę i satysfakcję.

Przeczytaj fragment książki Granice dzieci i dorosłych

 


 

  Kup książkę taniej w pakiecie:

 [product id="25233, 27930, 20904"]

 


 

OTWARTE GRANICE

Gdy między dwojgiem ludzi pojawia się zaufanie, przestają oni pilnować swoich granic. Oboje uważają, że mogą sobie pozwolić na znacznie więcej, bo czują się bezpiecznie. Ich relacja opiera się na ufności, że z automatu będą wzajemnie dostrzegać i szanować swoje granice. One bowiem nie znikają, jedynie wycisza się straż graniczna, która w sytuacji utraty zaufania może się aktywizować. Inaczej jest w relacji rodzic–dziecko. Niesamodzielne dziecko nie chroni zupełnie swoich granic przed niezbędnym mu do przeżycia opiekunem, a w toku dorastania stopniowo przechodzi na relacje, w których granice zaczynają odgrywać istotną rolę. 

Otwarte granice dorosłych

Granice dwojga dorosłych osób otwierają się powoli. Na początku są dość szczelne, by przez proces budującego się zaufania sukcesywnie odsłaniać kolejne obszary. Najlepiej dostrzec to na przykładzie granic ciała. Gdy się poznajemy, najczęściej podajemy sobie na przywitanie rękę i rozmawiamy, zachowując społeczny dystans. Kiedy wyczuwamy (lub pytamy), czy drugi człowiek ma na to ochotę, możemy stopniowo zapoznawać się lepiej i zbliżać do siebie: dotykamy swoich dłoni, przytulamy się, wreszcie, wchodząc w związek, podejmujemy decyzję o bliskości fizycznej i nawiązaniu intymnej relacji. Unia między nami jest coraz silniejsza. Równolegle do granic ciała otwieramy się także na bliskość emocjonalną, intelektualną i duchową. Pojawiają się: wsparcie, przyjaźń, wola dzielenia się doświadczeniem i przemyśleniami. Wzajemne przenikanie granic rozszerza się na wybory – część z nich staje się wspólna, np. przez wspólne zamieszkanie, decyzje dotyczące partnerstwa lub rodzicielstwa. 

Granice w tangu argentyńskim

Tango argentyńskie słynie z bliskiego kontaktu fizycznego partnerów (choć nie jest to w nim obowiązkowe), mimo że mogą się oni zupełnie nie znać i nawet wcześniej nie rozmawiać ze sobą. Zgadzając się na taniec, otwierają wobec siebie swoje granice fizyczne. Nie oznacza to jednak, że robią to na stałe. Kiedy spotykają się później poza salą taneczną, zwykle zachowują dystans społeczny – zupełnie jakby wcześniej nie były w bliskim kontakcie. Poprzez taniec partnerzy nie tracą praw do swojego ciała, a gdyby któreś z nich z jakiegoś powodu zeszło z parkietu w trakcie, nikt nie oczekiwałby przymusowego tańczenia dalej. Na milondze, czyli imprezie tangowej, ustalony jest jednak bardzo restrykcyjny „system wizowy”. Daje on tancerzom kontrolę nad tym, z kim tańczą, bez obarczania trudnością odmowy twarzą w twarz. Przyjęte jest, że przed rozpoczęciem tańca partner i partnerka najpierw nawiązują kontakt wzrokowy (cabeceo) z odległości kilku metrów. Potem następuje obustronne skinienie głową (mirada) i dopiero wtedy partner kieruje się w stronę partnerki, by towarzyszyć jej w drodze na parkiet. Są miejsca, gdzie utrzymuje się stary zwyczaj, że po zakończonym tańcu (w tangu są to tzw. tandy, składające się z trzech–czterech tang – około 12 minut) powinno się opuścić parkiet. W tym celu grany jest nietangowy przerywnik muzyczny (cortina). Jeśli ma się chęć dalszego tańczenia, należy powtórzyć procedurę – po to, by ponownie uniknąć niezręcznej sytuacji, kiedy jedna osoba prosi o kontynuację tańca, a druga staje przed koniecznością bezpośredniej odmowy.

Otwartość granic między dorosłymi ludźmi opiera się na zaufaniu: „Ufam ci, że nie naruszysz moich granic”. Jeśli wiemy, że partner nie przypuści szturmu na nasze granice, to nasi umundurowani strażnicy spokojnie odpoczywają. Długotrwałe doświadczanie wzajemnego poszanowania granic przeradza się w relację, której nie towarzyszą napięcia. W takiej sytuacji nawet sporadyczne incydenty – kiedy jedna z osób doznaje naruszenia granic, a tym samym pewnej krzywdy – są rozwiązywane na drodze spokojnej rozmowy. Dopiero te powtarzające się, które ostatecznie stworzą „wzorzec naruszeń”, aktywizują strażników granicznych – i to wówczas pojawiają się reakcje obronne. Warto podkreślić, że relacja w ramach otwartych granic różni się od relacji bez napięć. W pierwszej dwoje ludzi jest otwartych na dotyk, na ingerencję we własne wybory czy myśli. Często pojawia się między nimi współodczuwanie i inne elementy otwartości emocjonalnej. W relacji bez napięć nasze granice nie są szeroko otwarte – ale straż graniczna również śpi spokojnie, ponieważ nie ma ryzyka wtargnięcia w nasze granice. Takie relacje często występują choćby w miejscach pracy.

Otwarte granice dzieci

Otwarte granice to naturalny stan między małym dzieckiem a rodzicem. Nie powinno to dziwić – dziecko jest osobą jeszcze niesamodzielną, a im młodsze, tym bardziej potrzebuje opieki do tego, by po prostu przeżyć. Niezbędne są mu zatem otwarte granice, a dorosły otwiera je dla niego, nawet jeśli dzieje się to kosztem własnych zasobów. Im większe kompetencje dorastającego dziecka, tym skuteczniej odłącza się ono od opiekuna przez budowanie własnych granic, własnego samodzielnego państwa. 

Otwarte granice to także wybór osoby, która doświadcza poszanowania granic. Rodzic, szanując granice dziecka, może mieć poczucie, że traci wpływ na drogi, które ono wybiera, ponieważ przestaje narzucać mu swoje zdanie i obowiązek wykonania wielu poleceń. Tymczasem jest na odwrót. Dziecko doświadczające szacunku dla swoich granic nie uruchamia mechanizmów obronnych wobec rodzica, przez co otwiera się na jego wpływ, słucha jego opinii i rad w otwartości na to, że może warto za nimi podążyć, jeśli uzna to za słuszne. Rozwój autonomii dziecka – formowanie granic Autonomia dziecka zwiększa się wraz z jego kompetencjami. Im więcej dziecko umie, tym bardziej może się oddalić od rodzica – po prostu mniej go potrzebuje. A im mniej go potrzebuje, tym silniej podkreśla własne granice Jest to proces płynny, wielopłaszczyznowy, jak wiele innych, równoległych procesów rozwoju. Istnieje jednak kilka kluczowych momentów, kiedy łatwiej rozpoznać rozwój granic.

 

Etapy, w których można wyraźniej zaobserwować rozwój granic:

1. Około 8. miesiąca życia – pojawia się lęk przed obcymi. Dziecko zaczyna się przemieszczać, jednak jego samodzielność nadal jest dla niego raczej zagrażająca. Natura w tym wieku uruchamia w dziecku dwa lęki, które je zabezpieczają. Lęk przed obcymi to wzmocnienie granic przed osobami, których dziecko nie zna – zaczyna na ich widok płakać i np. niechętnie ląduje im na rękach (co młodszym niemowlętom zdaje się zupełnie nie przeszkadzać). Drugim z nich jest lęk separacyjny – choć nie następuje w tym okresie wzmocnienie autonomii, to zwiększa się wiara dziecka w trwałość granic, za które w tym wieku odpowiadają dorośli.

2. 1,5–2. rok życia – około 16–18. miesiąca życia u dziecka wykształca się świadomość (ego), dzięki czemu coraz silniej postrzega ono siebie jako odrębnego człowieka i jednostkę. W tym czasie coraz mocniej zaczyna podkreślać swoją wolę i działania. Okres ten, czasami nazywany „buntem dwulatka”, kojarzy się z malcem, który sprzeciwia się dla samego zrobienia czegoś na odwrót, rozwojowo jest natomiast niezwykle ważnym momentem odkrywania dziecięcej autonomii.
3. 3–4. rok życia – w tym okresie dziecko intensyfikuje zaciekawienie światem, zatem nieustannie eksperymentuje, sprawdza i podąża za swoją ciekawością. W pełnym rozkwicie (około czwartego roku życia) może stawiać opór przed próbą zmiany jego działania, ponieważ ciekawość bywa znacznie silniejsza niż chęć dostosowania się do dorosłych. Zarazem łatwiej mogą się otwierać granice dziecka na osoby mniej znane: inne dzieci i dorosłych.
4. 6–7. rok życia – etap operacji konkretnych. Następuje duża zmiana w sposobie działania mózgu. Z myślenia wyobrażeniowego, bazującego na emocjach i wrażeniach, dziecko przechodzi do myślenia słowno-logicznego. Pojawia się spory skok intelektualny, przygotowujący dziecko do dużo większej samodzielności. Za tym często idzie wzmocnienie swoich granic i odwagi w oddzielaniu się od rodziców.
5. 11–12. rok życia – rozpoczęcie dorastania. Zmiany w układzie nerwowym, wzrost kompetencji i rozwój hormonalny kierują dziecko ku samodzielności, czasami nawet na wyrost w stosunku do możliwości. Pojawia się wola rozdzielenia z rodzicami, niekiedy bardzo silna, jeśli rodzice są postrzegani jako ograniczenie na drodze do autonomii. Okres ten z czasem łagodnieje (około 15–16. roku życia), ale nieodmiennie kończy się dorosłością i pełną autonomią. Duży odstęp między czwartym a piątym okresem nie oznacza, że nie zachodzą tam zmiany w obrębie rozwoju autonomii. Niezależność kształtuje się przez cały czas, adekwatnie do nabywanych umiejętności i możliwości, nie dzieje się to jednak tak widowiskowo jak w wyróżnionych okresach. Każde państwo dąży do autonomii na miarę swoich możliwości – dzieci robią tak samo. 

Dziecięce „nie”

Rozwój granic sprawia, że zarówno dzieci, jak i rodzice zaczynają mówić „nie”. Dziecko oświadcza: „Nie chcę tego jeść”, „Tego nie założę”, „Nie chcę się przytulać”, a rodzic pozwala sobie na: „Nie chcę, żebyś we mnie rzucał”, „Teraz ci nie pomogę”. Dziecięce „nie” to wyraz budującej się autonomii. To nasz prawdziwy rodzicielski skarb. Brzmi dziwnie? „Nie chcę tego, nie chcę tamtego, tam nie pójdę” rzadko kojarzy się z rodzicielskim sukcesem. Prędzej z brakiem stereotypowej „grzeczności” i „nieposłuszeństwem”. Ponadto niełatwo słucha się takich komunikatów prowadzonych dziecięcą, często mało racjonalną logiką. Łatwiej jest nam je przyjąć, kiedy uświadomimy sobie, że owa  logika to pewien etap rozwojowy. 

Przyjrzyjmy się temu z innej strony. Dziecięce „nie” jest aktem woli. Mówi o rosnących granicach, świadomości siebie, samodzielności. Stanowi istotny aspekt rozwoju społecznego, bazę przyszłych relacji w zgodzie ze sobą i z drugim człowiekiem. To brzmi znacznie atrakcyjniej, prawda?

Przez mówienie „nie” dziecko odkrywa to, co dla niego ważne. Za jego „nie” kryje się „tak” dla niego samego. „Tego nie chcę. Aha! Zatem chcę czegoś innego. Czego?” Czyż naszym celem nie jest nauczenie dziecka rozpoznawania własnych potrzeb?

Zatem:

  • „Nie chcę tego jeść” może oznaczać: „Chcę zjeść (coś innego)”,
  • „Nie założę tej kurtki” może oznaczać: „Założę niebieską bluzę”,
  • „Nie chcę się przytulać” może oznaczać: „Chciałbym poczytać komiks”.

Naturalną potrzebą dziecka jest dążenie do samodzielności i autonomii. Kiedy identyfikuje ono potrzebę – wewnętrzne niespełnienie z jakiegoś powodu – w miarę nabywania gotowości stopniowo przestaje łączyć zaspokojenie tej potrzeby z działaniem rodzica. Przejmuje inicjatywę, samo odgaduje, czego mu brakuje i jak to sobie zapewnić. Wiąże się to właśnie z odwagą powiedzenia „nie” rodzicowi.

W trakcie przechodzenia z zależności do samostanowienia dziecko nieustannie oscyluje między sytuacjami rozpoznawania i ochrony własnych granic a poszukiwaniem aprobaty, wsparcia i bliskości rodzica. Takie rozdwojenie – początkowe odrzucanie przyjęcia pomocy, a następnie prośba o wsparcie w tej samej sprawie – jest charakterystyczne  dla dzieci w wieku przedszkolnym i o rok młodszych. Patrząc na rozwój samodzielności postępujący z wiekiem, można dostrzec, że na początku otwarcie granic u dziecka wiąże się z niewystarczającymi kompetencjami. Pod koniec okresu dorastania młody człowiek otwiera je z wyboru.

Rodzic może sygnalizować dziecku, że wspiera jego samodzielność, kiedy używa zdań takich jak:

  • „Chcesz, żebym ci pomógł?”
  • „Chcesz pogadać o tym, co cię trapi?”
  • „Chcesz wiedzieć, co o tym myślę?”
  • „Chcesz, żebym cię przytulił?”


Pokazują one dziecku, że w wielu dziedzinach nie musi polegać przede wszystkim na opiekunie, chociaż nadal jest to możliwe. 

 

 

Więcej przeczytasz w naszej książce „Granice dzieci i dorosłych”:

 [product id="23851, 20904, 25233"]

 


Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:

[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]

Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 24392"]