Granice dzieci i dorosłych
„Nie chcę iść do przedszkola!”, „Pobaw się ze mną, teraz!”, „Nie będę jadł tej marchewki!”, „To mój tablet! Będę grał, ile chcę!”. Wyzwania związane z różnicą potrzeb to rodzicielska codzienność. Czy udaje nam się dogadać, unikając płaczu i krzyku? Praktyka życiowa pokazuje, że często niestety tak nie jest.
Ta książka jest dla ciebie, jeśli:
- masz wrażenie, że twoje dziecko „wchodzi ci na głowę”,
- nie wiesz, czy nie za mocno reagujesz na zachowania dziecka,
- nie potrafisz powiedzieć „nie” albo „stop”,
- wbrew sobie ulegasz prośbom,
- czujesz, że trudno ci zadbać o siebie.
Autor ułatwia rodzicielstwo! Czerpie z koncepcji psychologicznych i własnego wieloletniego doświadczenia w pracy z dziećmi, rodzicami i nauczycielami. Daje proste i praktyczne narzędzie po to, by w rodzicielstwie nie tylko dawać, ale też czerpać siłę i satysfakcję.
Kim jest autor?
Przeczytaj fragment książki „Granice dzieci i dorosłych”
Kup książkę taniej w pakiecie:
[product id="25233, 27930, 20904"]
„Moim zdaniem”, czyli język osobisty
Czy zatem oznacza to, że rodzic nie może wyrażać swojego zdania? Może, a wręcz bywa to konieczne i oczekiwane przez dzieci. One budują swoją wizję świata i jego działania m.in. przez pryzmat opinii swoich opiekunów. Bardzo często więc pytają rodziców o to, jakie coś lub ktoś jest: „Mamo, ładnie rysuję?”, „Tato, a ten wujek będzie fajny?”.
Dzieci potrzebują opinii rodzica. Na jej podstawie budują swoje zdanie na temat rzeczywistości. Opinie są niezbędne dla sprawnego działania i rozwoju mózgu, tak by nie musiał on stale zatrzymywać się nad tymi samymi zagadnieniami. Z czasem, w miarę dorastania, nastolatki konfrontują przyswojone opinie rodziców z własnym doświadczeniem, swoimi przemyśleniami oraz poglądami osób spoza najbliższej rodziny i zostawiają dla siebie te najbardziej im pasujące. Bazę stanowi jednak mieszanka osobistych, nabywanych doświadczeń oraz opinii rodziców plus innych ważnych dla dziecka dorosłych.
Wbrew stereotypom zdania rodziców słuchają również nastolatki. Warunkiem tej zależności jest jednak otwarta przestrzeń szacunku dla ich własnych opinii i myśli. Nadal jest tak, że dla dorastających autonomia często jest ważniejsza od rodziny. Gdy rodzic oczekuje, że nastolatek będzie myślał dokładnie tak samo jak on, warto, by liczył się z tym, że dorastające dziecko przestanie przychodzić do niego z ważnymi pytaniami. Przyjdzie, kiedy poczuje, że jego własne, dopiero kształtujące się granice są szanowane i bezpieczne. Wówczas chętnie skorzysta z doświadczenia osób wiedzących sporo o sprawach, które jego samego zaczęły pasjonować od niedawna. Szczególnie lubiane bywają pytania w stylu: „A czy ty, jak miałeś 15 lat, to…?”.
Zatem w temacie granic myśli nie chodzi o to, by powstrzymać się od wyrażania opinii, tylko o to, by podczas wypowiedzi dbać o jasny komunikat: „Tak myślę” zamiast: „Tak jest”, nawet jeśli opinia dotyczy spraw błahych i dzieci są gotowe, by całkowicie zgodzić się z rodzicem.
– Mama, a te kluski są dobre?
– Mnie smakują.
– Tato, lepsza bluzka z krótkim czy ta granatowa w kropki?
– Mnie się bardziej podoba ta w kropki, ale ty możesz uważać inaczej.

Im dziecko jest młodsze, tym chętniej przyswaja opinię rodzica jako własną. Widać to, kiedy maluchy bawią się we wspólne odgrywanie ról – często słyszymy z ich ust poglądy zaczerpnięte bezpośrednio z wypowiedzi najbliższych dorosłych. Możecie zatem spać spokojnie, jeśli martwią was zagadnienia rodzicielskiego autorytetu. Komunikacja, w której szanujecie granice opinii i nie mylicie ich z faktami, może jedynie wesprzeć was w jego budowaniu. Ponadto jest ona znacznie skuteczniejsza niż forsowanie swojego zdania w sytuacji konfliktowej.
„Moim zdaniem” oraz „ja myślę” są podstawowymi zwrotami, które sprawiają, że nasza wypowiedź robi się osobista i osadzona we własnych granicach myśli. Dzięki temu nie narusza granic opinii drugiej osoby, zatem robi się łatwiejsza do przyjęcia, zwłaszcza gdy jest niezgodna z tym, co myśli nasz rozmówca. Nie uruchamia reakcji emocjonalnej, raczej rzeczowe zaciekawienie w myśl zasady: „Skoro mi nie zagraża, to nie szkodzi mi się temu przyjrzeć?”
Bywa, że uważamy opinie dzieci za nieprawdziwe, a nawet w pewien sposób krzywdzące – dla innych lub dla nich samych. Kluczem w takich sytuacjach bywa… zadawanie pytań.
Zamiast wpływać bezpośrednio na opinię dziecka, spróbujmy zrobić to przez odpowiednie formułowanie
pytań:
• „Olu, a co poczułabyś, gdyby…?”
• „Jak myślisz, jak czuł się wtedy Staś?”
• „Opowiesz mi, co się zdarzyło?”
• „Czy to, co zrobiłeś, okazało się skuteczne?”
Zadawanie pytań może jednak zaprowadzić nas na manowce, zwłaszcza jeśli zadajemy je z określoną intencją. Najczęściej dzieje się tak, gdy wydaje się nam, że znamy na nie odpowiedź – pełnią one wtedy jedynie funkcję retoryczną. W takich sytuacjach możemy się liczyć z niewielką skutecznością – jak w przypadku każdego narzucanego z góry oczekiwania.
– Miło by ci było, gdyby tobie ktoś zrobił coś podobnego?
– Tak!
Każdy ma swoją straż graniczną w innym miejscu. Może się zdarzyć, że nawet jeśli użyjemy komunikatu nienaruszającego opinii innych, wyrażając jedynie własne zdanie, to ich straż graniczna się odezwie.
Więcej przeczytasz w naszej książce „Granice dzieci i dorosłych”:
[product id="23851"]
Zobacz też najczęściej wybierane przez rodziców Hity od Natuli!
Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:
[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]
Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.