Uwaga! Złość
Są sposoby radzenia sobie ze złością (swoją i bliskich), które nie ranią i nie krzywdzą. Książka pomaga zrozumieć i stosować te metody.
Lektura obowiązkowa, błyskotliwie merytoryczna i niezwykle wyzwalająca. Pokazuje, że nie da się żyć bez złości, a nawet nie warto do tego dążyć. Można ją natomiast zrozumieć.
Złość – wybucha jak wulkan. Jej rezultaty mogą być bolesne, stanowić źródło wstydu i poczucia winy. Jednak strategie unikania i zaprzeczania jej szybko okazują się nieskuteczne, a nawet niszczące.
Ta książka jest dla ciebie, jeśli:
- znowu nakrzyczałaś/eś na dziecko lub partnera,
- nie radzisz sobie z trudnymi emocjami dziecka,
- masz wyrzuty sumienia z powodu swoich gwałtownych zachowań,
- chcesz wiedzieć, jak radzić sobie ze złością w rodzinie.
Przeczytaj fragment książki „Uwaga! Złość”
[product id="25233, 27930, 20904"]
ZŁOŚĆ BEZ WRZASKU I KRZYKU
Złość bez wrzasku i krzyku wydaje się żartem. W końcu krzyk to chyba najbardziej rozpoznawalny objaw złoszczenia się. Dajmy jednak szansę tej strategii, kiedy następnym razem zaczniemy krzyczeć – zwłaszcza na dziecko. Zróbmy stop-klatkę. Spójrzmy na siebie. „Tak, wrzeszczę. Tak, krzyczę. Jestem wściekła/y. A skoro krzyczę, to czuję też pewnie bezradność. I bardzo, ale to bardzo chcę być usłyszana/y”.
Stop-klatka
• Oddychanie – kilka głębszych oddechów, znane wszystkim „liczenie do 10”, może być od tyłu; robienie dłuższych wydechów niż wdechów;
prosta wizualizacja połączona z oddychaniem, np. „Wydycham czarne, wdycham zielone”.
• Przerwa – odwrócenie wzroku od osoby/sytuacji, która wywołuje w tobie silną reakcję; wyjście do pokoju obok, aby ochłonąć; wyjście do
sypialni i uderzanie pięściami w poduszki; kilka pozycji jogi – jeśli ćwiczysz; pomyślenie o czymś głupim bądź śmiesznym itp.
• Nazwanie emocji – opowiedzenie sobie o swoich uczuciach, np. „Kiedy widzę, jak Asia rysuje po nowym obrusie, jestem naprawdę wściekła”; „Jestem zła i czuję, że zaciskam pięści” itp.
Pytania pomocne w realizacji stop-klatki:
• Czy jestem w stanie się zatrzymać? Czy mam możliwość wyjść, a przynajmniej odwrócić wzrok (a może i nie słuchać) od sytuacji, która tak strasznie mnie rozzłościła?
• Czy jestem w stanie powiedzieć: „Słuchaj, wrzeszczę, bo jestem zła/y, a nie chcę na ciebie krzyczeć. Potrzebuję chwili, żeby się uspokoić. Idę do toalety / idę na moment do sypialni”?
• Czy jestem w stanie wyjść z miejsca awantury, powalić pięściami w łóżko albo przez kilka minut głęboko pooddychać?
• Czy jestem w stanie zastanowić się, o co mi chodzi? W jakiej sprawie chciałam/em być usłyszana/y?
• Czy jestem w stanie uchwycić, co jest teraz najważniejsze? Na czym dobrze by się było skupić? Co mogę odpuścić? Pierwotny gniew trwa od kilku do około 20 minut. Jeśli uda nam się w tym czasie odciąć od bodźca, który wywołał nasz gniew, i pobyć ze złością w sposób, który nam służy i pomaga ją przeżyć, będziemy potrafili wrócić do gry bardziej na swoich zasadach.
Co zrobić, jeśli krew nas zalewa, ale nie możemy zostawić dziecka? W takich sytuacjach na ratunek przychodzą ćwiczenia wizualizacyjne,
które pomogą uspokoić naszą własną, rozemocjonowaną prawą półkulę.
Wizualizacja – wyjdź z siebie i stań obok
• Kiedy czujesz bardzo silną złość płynącą z twojego wnętrza i musisz sobie z nią poradzić tu i teraz, wyobraź sobie, że kierujesz ją do miejsca, w którym właśnie stoisz.
• Zrób mały krok do tyłu, zostaw w wyobraźni złość w miejscu, w którym stałaś/eś przed chwilą. Pomyśl, że zostawiasz ją samą sobie, a sprawą, której ona dotyczy, zajmiesz się za chwilę.
• Sprawdź, jak się teraz czujesz. Powtarzaj procedurę tak długo, aż uda ci się odnaleźć trochę spokoju.
Niektórym rodzicom pomagają też wizualizacje na wesoło. Wyobrażają sobie oni, że wsiadają do rakiety, która zabiera ich w kosmos, daleko od tego, co dzieje się obok nich, albo przez okno wlatuje jednorożec i porywa ich w wyższe partie chmur.
Co zrobić, jeśli dziecko (albo więcej dzieci, bo zrobiła się awantura) krzyczy:
• Kiedy dziecko ma atak gadziej złości, warto mu pomóc, próbując „ugłaskać gada”. Wówczas mówi się do niego życzliwie, starając się nazwać uczucia: „Widzę, że się złościsz. Jesteś bardzo, ale to bardzo zły, prawda?”; „Rozumiem, że się zezłościłeś” itp. Chodzi o to, aby nazywać uczucie bez oceniania go, ganienia za nie lub zaprzeczania mu w stylu: „Nie trzeba się tak złościć!”, „I o co ta awantura?”.
• Warto mówić do dziecka i uprzedzać, co robimy, jak choćby: „Wezmę cię teraz na ręce i wyjdziemy stąd”. Pomocne też bywa empatyczne
zgadywanie dziecięcych potrzeb. W niektórych przypadkach, zwłaszcza gdy trzeba zadbać o bezpieczeństwo krzyczącego oraz rzucającego się dziecka, pomaga kontakt fizyczny – objęcie i przytrzymanie (gdy to robimy, relacjonujmy dziecku nasze zachowanie: „Trzymam cię teraz za rączki i przytulam, żebyś nie zrobiła sobie krzywdy i nie uderzyła się o coś”).
Praktyka – minimediacje
Jeśli mamy zarządzić dwójką czy grupką kłócących się dzieci, warto rozważyć zasady minimediacji. Jest to procedura działania w konflikcie,
w którym uczestniczą więcej niż dwie strony – np. rodzeństwo – plus mediator. Biorąc na siebie rolę mediatora, rodzic jest w stanie czuwać nad przebiegiem sytuacji konfliktowej, doprowadza do jej rozwiązania, pomaga dzieciom dostrzec własne uczucia i wynikające z nich potrzeby oraz – przy odrobinie szczęścia i doświadczenia – wyrazić je w sposób niekrzywdzący nikogo.
Więcej przeczytasz w naszej książce „Uwaga! Złość”
[product id="22030"]
Zobacz też: Pakiet poradników Serii Rodzicielskiej Natuli
Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:
[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]
Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.