Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

O czym marzy mężczyzna. O czym marzy kobieta - fragment książki "Życie seksualne rodziców"

Pomyśl o swoim związku i zadaj sobie pytanie: czy chcesz, aby się rozwijał? Pomimo trudności, pomimo natłoku spraw chcesz znaleźć czas na bycie razem i budowanie długoterminowej relacji? Jeśli tak, ta książka jest ci potrzebna.

Rodzicielstwo najczęściej z impetem wchodzi nam do łóżka. Stajemy się bardziej rodzicami niż partnerami. Bliskość i intymność muszą ustąpić lub poczekać, aż dzieci podrosną. Tak często o tym myślimy… Autorzy książki pokazują, że nie musi tak być. Że bycie w prawdziwie czułym, intymnym związku to nie plan emerytalny!

  • dodano: 22-06-2023
O czym marzy mężczyzna. O czym marzy kobieta - fragment książki "Życie seksualne rodziców"

Życie seksualne rodziców

Jak budować długoterminowe związki partnerskie

Pomyśl o swoim związku i zadaj sobie pytanie: czy chcesz, aby się rozwijał? Pomimo trudności, pomimo natłoku spraw chcesz znaleźć czas na bycie razem i budowanie długoterminowej relacji? Jeśli tak, ta książka jest ci potrzebna.

Rodzicielstwo najczęściej z impetem wchodzi nam do łóżka. Stajemy się bardziej rodzicami niż partnerami. Bliskość i intymność muszą ustąpić lub poczekać, aż dzieci podrosną. Tak często o tym myślimy… Autorzy książki pokazują, że nie musi tak być. Że bycie w prawdziwie czułym, intymnym związku to nie plan emerytalny!

Związek, który tworzysz, jest projektem twojego życia – bliska relacja z partnerem czy partnerką to jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie, a podstawowym narzędziem, które pozwoli ją rozwijać, jest rozmowa. Intymne spotkanie.

Książkę jest też dostępna w języku angielskim -> kliknij tutaj

Dla kogo jest ta książka?

  • Dla par przeżywających trudności.
  • Dla par upierających się, że razem stanowią doskonałą całość i kryzys ich nigdy nie spotka.
  • Dla tych, którzy szukają ostatniej deski ratunku dla swojego związku, jak i dla tych, którzy dopiero planują świadome wejście w relację.
  • Dla par planujących założenie rodziny.
  • Dla tych, którzy tkwią w samym środku rodzicielskiej rewolucji.
  • Dla tych, których łączy przeczucie, że mogliby się dowiedzieć jeszcze więcej o budowaniu szczęśliwego związku.
  • Dla tych, którzy wiedzą, że w ich miłości jest miejsce i na rozum, i na uczucia, i na świadomy seks.
  • Dla tych, którzy czują, że nie odkryli jeszcze wszystkiego.
  • Dla tych, którzy wierzą, że w miłości partnerskiej istnieje nadzieja na odnalezienie siebie.

Kim są autorzy?

Zosia i Dawid Rzepeccy – terapeuci zajmujący się związkami i ich intymnym rozwojem, prywatnie partnerzy. W książce opowiadają, jak mając dzieci, budować trwałe i szczęśliwe relacje. W swojej praktyce czerpią zarówno z mądrości Wschodu, jak i nowoczesnych form psychoterapii.  
 
Natalia Fiedorczuk – pisarka, dziennikarka, laureatka Paszportu Polityki (2016), psychopedagożka. Mama, partnerka, osoba ciekawska.
 

Przeczytaj fragment książki Życie seksualne rodziców


 

 

O czym marzy mężczyzna. O czym marzy kobieta

Dawid: Współczesnym mężczyznom zależy na spełnieniu ich partnerek. Bardzo. Można powiedzieć, że warunkują tym swoje poczucie własnej męskości. Próbują różnych metod, technik, eksperymentują i bardzo często padają ofiarą projekcji – czyli zakładają, że to, co sprawia przyjemność im samym, podobnie zadziała na partnerkę.

To, w jaki sposób funkcjonuje mechanizm podniecenia u mężczyzn i u kobiet, wygląda jednak nieco inaczej. W dużym skrócie: mężczyźnie niewiele potrzeba, by poczuć stan gotowości. Wystarczy stymulacja wizualna, choćby widok nagiej kobiety.

Natalia: Aha! Czyli wszelkiego rodzaju kampanie reklamowe skierowane do mężczyzn, takie jak billboardy z gołą babką opierającą się o blachodachówki – to jest właśnie urynkowione jechanie na tym prostym bodźcu?

Dawid: Widok roznegliżowanej, chętnej kobiety wywołuje niemal automatycznie pewną reakcję w ciele mężczyzny, ruch energii, przyciągnięcie uwagi. Spece od marketingu po prostu warunkują potencjalnych klientów behawioralnie. 

Natalia: Zawsze wydawało mi się to absurdalne i nieco uprzedmiotawiające. Teraz rozumiem, skąd niegasnące powodzenie „szczucia cycem” w przestrzeni publicznej.

Zosia: Dawid powiedział też, że seksualność męska funkcjonuje szybko, w zasadzie na pstryczek. Jest piękne, taoistyczne porównanie, w którym akt seksualny przypomina proces gotowania wody na ogniu. Męska energia seksualna jest jak ogień podsycany drewienkami, które dorzucamy do paleniska, kobieca seksualność zaś to woda w kociołku, który nad nim wisi. Można dorzucać drewna szybko – ogień będzie wysoki i imponujący, ale raz-dwa się wypali, a woda w kociołku pozostanie letnia. Jeśli zaś umiejętnie będziemy dokładać do ognia, po trochu, w odpowiednim momencie woda w kociołku zacznie wrzeć i bulgotać. I wtedy wystarczy naprawdę niewielki nawet ogienek, by w kociołku nieustannie wrzało – jak w długo gotującym się rosole. 

Kobiety potrzebują takiego powolnego napływu energii. Stopniowo wypełnia nasze ciała, podnosi napięcie i kiedy już prawie jesteśmy kompletnie bulgoczące, wystarczy nieraz jakiś drobny gest: pocałunek w ucho, dmuchnięcie, a my całe drżymy z podniecenia, niemal z ekstazy. Wnioskiem z przyjęcia tej optyki, w której kobiety i mężczyźni działają nieco inaczej na poziomie energii seksualnej, jest to, że intymność i seksualność są sztuką, umiejętnością. Doskonalimy się w niej, tak jak artysta rzeźbiarz czy malarz doskonali się w swoim rzemiośle.

Dawid: Zatem żeby nie było „spalonego”, dobrze, by mężczyźni nauczyli się nieco przykręcać swój palnik, czyli panować nad ogniem. To się naprawdę opłaca! 

Zosia: Z drugiej strony kobiety mogą się uczyć, żeby wychodzić bardziej naprzeciw swojemu podnieceniu i stopniowo rezygnować z roli „biernej” uczestniczki aktu seksualnego. Tej bierności uczy nas kultura i jej przekazy – że namiętne, szukające własnej przyjemności kobiety to istoty rozwiązłe i niegodne zaufania. 

Jeśli przez lata życia seksualnego narosły w nas różne niedopowiedzenia, blokady, utarte schematy i nie zawsze mamy z tego seksu satysfakcję, to wszelkie próby zainicjowania go przez partnera mogą wywoływać w nas cielesne napięcie. Zwykły dotyk może nas jeżyć. Zawsze radzę w takich sytuacjach ćwiczenie… z oddychania. Gdy partner nas dotyka – być może zupełnie niewinnie – spróbujmy skupić się na tym dotyku. Weźmy głęboki oddech i schodząc do poziomu ciała, sprawdźmy, czy się napina, czy wypełnia się powietrzem, czy rozluźnia się napięcie w szczęce, karku, lędźwiach.
Po pierwsze, podchodźmy do seksu wtedy i tylko wtedy, gdy naprawdę mamy na niego ochotę, wewnętrzną zgodę. Po drugie, zadbajmy o rozluźnienie w ciele i w głowie. Po trzecie, poznajmy wcześniej same siebie. Co lubimy, co nam sprawia przyjemność? Czego nie lubimy, co nas drażni, czego nie akceptujemy? Po czwarte, komunikujmy mu, opowiedzmy, a jeszcze lepiej – pokażmy i nauczmy go tego, co lubimy… Przecież on się tego nie domyśli, kto lepiej ode mnie samej wie, co robi mi dobrze? I po piąte, w seksie bądźmy obecne, zaangażowane, dążące do spotkania.
Na bieżąco komunikujmy ciałem, słowem, gestem, jeśli coś idzie nie tak. Mówmy również otwarcie, jeżeli coś bardzo nam się podoba! Bądźmy aktywne, kiedy mamy taką ochotę, i receptywne, kiedy czujemy, że teraz jest to dla nas najlepsze. Bo chodzi przede wszystkim o spotkanie, nie o grę solo. Pomaga w tym zrozumienie, że „wzięcie seksu w swoje ręce” nie musi być przejęciem kontroli nad aktem i partnerem.

Dawid: Receptywność – nie należy jej mylić z biernością – polega na tym, że kobieta poddaje się ruchom partnera, rozpuszcza się w nich, ale pozostaje obecna i uważna. Nagle odczuwa przypływ nowej mocy. W ich wspólnym ruchu pojawia się świeża subtelność, która przyszła ze strony kobiety – teraz to partner asymiluje to, co dostaje od niej. Kobieta jest „prowadzącą” w aktywności. Role te nie są przypisane na stałe do płci, mogą się dynamicznie zmieniać. Na tym polega wyjście z bierności w seksie i wzięcie za siebie odpowiedzialności. Nieoglądanie się na partnera, nieoczekiwanie, że on mi zrobi dobrze, tylko rozumienie, że seks to sztuka oparta na współpracy, gdzie każdy dba i o siebie, i o całość.

Zosia: Może być też tak, że jako kobiety nosimy w sobie dużo męskiej energii. Jesteśmy proaktywne, wiemy, co sprawia nam przyjemność, potrafimy „wziąć bez pytania” – wejść na partnera, zdominować ten akt pod kątem własnej przyjemności. I w takim przypadku dobrze jest nieco zwolnić, przyjrzeć się sobie, przyhamować. Jeśli oboje zrównamy swoje tempo, mamy większe szanse na prawdziwe spotkanie. Na wspólny taniec, o którym mówił przed chwilą Dawid.

Zgoda na seks i doświadczenie nadużycia.

Dawid: Wymieniając różne kłody, o które potykamy się w seksualnym spotkaniu, nie można nie napomknąć o „wyjściu z ciała”. To zagadnienie dotyka najczęściej kobiety. W najłatwiejszych przypadkach jest to po prostu nieumiejętność zostawienia za sobą tego wszystkiego, co nie jest zbliżeniem. Praca, dzieci, obowiązki, problemy niezwiązane z nami jako parą. Kobiecie stosunkowo łatwiej uczestniczyć w seksie bez zaangażowania. Przecież wystarczy, że się położy i będzie. Mężczyzna może później odnieść wrażenie, że jego partnerka jest oziębła, nieczuła, może wysuwać takie zarzuty pod jej adresem, ale jednocześnie nie wziąć za to odpowiedzialności, nie zapytać jej, co się dzieje, czy nawet nie zauważyć w trakcie, że jest nieobecna, że na jakimś poziomie „zamroziła” swoje bycie z nim. Jeśli partner zauważy, że kobieta „wychodzi z ciała”, powinien się wówczas zatrzymać. To bardzo ważne.

Zosia: Ogromnie smutne doświadczenie wielu kobiet to seksualne nadużycie. Najtrudniejsze jest doświadczenie gwałtu, ale nie musi to być tylko gwałt w ujęciu kryminalnym, wystarczy niechciany dotyk, seksualizacja, jakieś poniżenie związane z seksualnością dziewczynki lub młodej kobiety. U wielu par podczas seksu może pojawić się taki motyw nagłego ataku wspomnień – moment, w którym natykają się na zupełnie zaskakujące i przerażające emocje, czasem tak zwane flashbacki, gwałtowny lęk czy łzy, nawet niekoniecznie wsparte konkretnymi obrazami z przeszłości. Częstą reakcją osób, które doznały nadużyć, jest właśnie zmrożenie, odcięcie od ciała, wyjście z niego, by przetrwać niechciany lub wymuszony kontakt.
I jeśli nasza partnerka ma skłonności do tego, by się odcinać, by „wychodzić z ciała”, to warto sprawdzić, czy nie jest to spowodowane czymś, co wydarzyło się w przeszłości, a nie musi mieć koniecznie związku z tym, co dzieje się teraz. 

Co w procesie uzdrawiania zranionej w przeszłości sfery seksualnej jest istotne, to pewien kod, znak-sygnał, którym sprowadzamy się z poziomu bycia w akcie seksualnym do poziomu bliskości i bezpieczeństwa. Jeśli ja, partnerka, niespodziewanie zaczynam odczuwać w sobie niepokojące reakcje, to mogę ustalić z moim ukochanym, że na hasło „poczekaj, poczekaj” zatrzymujemy się i na przykład patrzymy sobie w oczy. Da mi to szansę na uwolnienie starego, wybrzmienie tej emocji, na przyjrzenie się, co ją wywołało, skąd się u mnie wzięła. A co najważniejsze, da to poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że tu i teraz jest przy mnie mężczyzna, któremu ufam i którego kocham, i jeśli tego potrzebuję, mogę w każdej chwili przerwać, pobyć po prostu blisko – to niezwykle ważne.

 

 Więcej przeczytasz w naszej książce „Życie seksualne rodziców”:

 [product id="22734, 24567"]

 

Wasze opinie o naszej książce:


Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:

[product id="23455, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]

Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 24392"]