Mistrzowskie zabawy słowem, czyli kim jest i o czym pisze Michał Rusinek 0
Mistrzowskie zabawy słowem, czyli kim jest i o czym pisze Michał Rusinek

Premiera najnowszej książki dla dzieci pt. “Od mikmaka do zazuli” autorstwa Michała Rusinka już jutro! Z tej okazji kilka słów o nim – pisarzu, byłym sekretarzu noblistki Wisławy Szymborskiej (prowadzącym obecnie fundację jej imienia) i wykładowcy uniwersyteckim.

Bardzo lubię anegdotę o dniu, w którym Michał Rusinek zaczął pisać dla dzieci. Tak, był taki dzień! I jedna bardzo konkretna chwila.

Było to w czasach, gdy pracował już jako sekretarz Wisławy Szymborskiej. Siedzieli właśnie w jej mieszkaniu, kiedy zjawił się Jerzy Illg, redaktor naczelny wydawnictwa Znak. Przybył z misją: miał przekonać panią Wisławę, by przetłumaczyła wiersze dla dzieci autorstwa A.A. Milne’a na język polski. Odpowiedź była odmowna, na co rozczarowany redaktor rozejrzał się po pokoju i – napotkawszy wzrok sekretarza – zapytał niepewnie: „No to może ty?”.

Zaczęło się więc od tłumaczenia wierszy. Potem – jak to często bywa – inspiracją do narodzin kolejnych dzieł stały się jego własne dzieci, córka Natalka i syn Kuba. Opowiadanie bajek w odcinkach okazało się sporym wyzwaniem; niektóre pomysły łatwiej było po prostu zapisać. Tak powstawały kolejne książki. Nadal zresztą powstają. I nadal towarzyszy im ciepła, rodzinna aura: Michał Rusinek pisze w swoim krakowskim mieszkaniu, gdzie mieszka razem z żoną, dziećmi i dwoma kotami. Dzieci zdążyły już, co prawda, dorosnąć, o czym nie wszyscy wiedzą. Nie tak dawno pewna redaktorka zapytała autora, co aktualnie czyta dzieciom wieczorami.

– Wieczorami to ja nie mam odwagi wchodzić do pokoi moich dzieci, proszę pani – wyznał.

Michał Rusinek jest najlepszym przykładem twórcy, który nie musi trzymać się jednej drogi, aby pisać z sukcesem. Równolegle z literaturą dziecięcą tworzy „dorosłe” książki.

Imponujący dorobek pisarza nie stanowi jednak zagrożenia dla jego dystansu wobec swojej osoby. Bo ten dystans autor z całą pewnością ma. Wie o tym każdy, kto miał okazję go poznać. Lubi i umie śmiać się z samego siebie. Co więcej – myślę, że zmiana tej postawy jest zwyczajnie niemożliwa. Dlaczego tak uważam? Otóż Pani Wisława, gratulując sekretarzowi sukcesów pisarskich, dorzuciła do gratulacji pewną niewinną uwagę. To cudowne, że czasy się zmieniły, stwierdziła. Dawniej równie często publikowali tylko grafomani! No cóż. Taki tekst pamięta się do końca życia. I choćby się nie wiem jak dobrze pisało – a pisze się wspaniale (wierszyki, piosenki, prześmieszne felietony oraz zupełnie poważne książki na zupełnie poważne tematy) – ego nie ma żadnych szans. Mówię to bez cienia ironii. Wręcz przeciwnie, jest to obserwacja z perspektywy wieloletniej fanki.

Bardzo się cieszę, że najnowsza książka dla dzieci Michała Rusinka zaczyna się w Szczecinie – moim rodzinnym mieście. „Mikmak” (czyli lokalny cwaniak) to jeden z regionalizmów, o których miałam okazję pogadać z autorem podczas jego ostatniej wizyty u nas. Lubi bawić się słowami, język polski jest więc dla niego niewyczerpanym źródłem pomysłów na kolejne książki. Czasem wystarczy uważniej posłuchać toczących się wokół nas rozmów, wychwycić niuanse, przeczytać na głos kilka szyldów reklamowych podczas spaceru po centrum (tak, właśnie tego się od niego nauczyłam) – i materiał na felieton gotowy.

Takie uwrażliwienie na otaczający nas język i na to, co i jak mówimy, jest dzięki książkom Michała Rusinka doskonałą zabawą, do której zachęcam Was razem z Natuli!                                                                                                 

Kasia Huzar-Czub

 

[product id="20549"]

[product id="20554, 20552"]

[product id="16383, 20555"]

[product id="20550, 16384"]

[product id="20553, 20551"]

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium