Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Mediacja między dwojgiem (i więcej) dzieci - Fragment książki „Konflikty w rodzinie”

Mediacje między dwojgiem (lub więcej) dzieci a jednym dzieckiem nie różnią się od siebie prawie wcale – poza tym, że mediując między dwojgiem, wyglądamy, jakbyśmy oglądali mecz tenisa.

  • dodano: 09-01-2024
Mediacja między dwojgiem (i więcej) dzieci - Fragment książki „Konflikty w rodzinie”

Książka "Konflikty w rodzinie" to zbiór praktycznych narzędzi do rozwiązywania sporów, efektywnej komunikacji w rodzinie, związku czy szkole. Dzieci kłócące się o zabawkę, rodzice kłócący się o dzieci, nieporozumienia z sąsiadem, babcią, szefem. Konflikty stanowią nieodłączną część naszego rodzinnego życia! Próby ich wyeliminowania to utopia, szkoda na to czasu. Zamiast unikać konfliktów lub w nich tkwić, wraz z dziećmi nauczmy się je rozwiązywać. 

Przeczytaj fragment książki Konflikty w rodzinie” 

 

 


  Kup książkę taniej w pakiecie:

 [product id="25233, 27930, 20904"]


 

MEDIACJA MIĘDZY DWOJGIEM (I WIĘCEJ) DZIECI

Mediacje między dwojgiem (lub więcej) dzieci a jednym dzieckiem nie różnią się od siebie prawie wcale – poza tym, że mediując między dwojgiem, wyglądamy, jakbyśmy oglądali mecz tenisa.

• Słuchamy jednego dziecka, powtarzamy, co usłyszeliśmy: „Słyszę, że ci zależy, by siedzieć przy oknie”.

• Słuchamy drugiego dziecka i powtarzamy, co usłyszeliśmy: „Ach, ty też chcesz siedzieć przy oknie”.

• Nazywamy potrzeby, czyli szukamy tego, na czym zależy obu stronom: „Przy oknie jest kaloryfer, a ty lubisz ciepło, tak?

Ty natomiast nigdy wcześniej nie siedziałeś przy oknie i teraz masz na to ochotę. Zgadza się?”.

• Otwieramy przestrzeń na rozwiązania: „Teraz, gdy już wiecie, na czym wam zależy, jakie macie propozycje? Co można wymyślić, żeby tobie było ciepło i żebyś ty zobaczył, jak to jest
siedzieć na miejscu przy oknie?”.

Przyjrzyjmy się scence na placu zabaw, w której otwarcie na rozwiązania przynosi pomysły, na które dorośli by nie wpadli:

– Mamo, ja chcę już wracać… – mówi Krzyś.
– Okej, słyszę, że chcesz iść do domu – odpowiada mama.
– Tak.
– Nie! Ja zostaję! Dopiero zacząłem się bawić koparką – woła Adam.
– Ach, a ty chcesz zostać, bo zamierzasz się bawić koparką, tak? – dopytuje mama.
– Tak.
– A co takiego się wydarzyło, że chcesz wracać? – Mama zwraca się do Krzysia, pilnując się, żeby nie mediować w stronę swojej preferencji zostania na placu.
– Nie mam się z kim bawić, bo Patryk już poszedł.
– To jest tak, że chciałbyś się z kimś bawić, tak?
– Z Patrykiem, nie ma go już, chcę do domu.
– To co możemy zrobić, żeby Adaś pobawił się koparką, a żeby tobie też było okej?

Mama ma w głowie: „Jeszcze 15 minut i pójdziemy”, „Tata może po ciebie przyjść”, „Odprowadzę cię, a Adaś wróci z sąsiadką”, „Powiem, że pójdziemy na lody, to mały rzuci tę koparkę”… Wszystko to trzyma w sobie.

– To niech on weźmie tę koparkę do domu – proponuje Krzyś. Na to mama nie wpadła.
– A można? Ona jest z tego placu – stwierdza Adam.

Mama się zastanawia, czy na to pozwolić. Zestawia to ze swoimi wartościami i potrzebami. 
– Myślę, że możemy. Jutro rano, gdy będziemy szli do przedszkola, to ją odniesiemy, żeby dzieci, które przyjdą na plac, mogły się nią bawić. Czy to wam pasuje?
– Ojacie! Będę miał ją całą noc!!!

A w szkole:
– Ona się ciągle zgłasza i odpowiada bez pytania – mówi nerwowo Basia.
– Chciałabyś, żeby czekała, aż ją wskażę, i wtedy odpowiadała? – dopytuje nauczycielka.
– Tak.
– Jak chcesz, to możesz mówić. Jak ja wiem, to mówię – wtrąca Ania.
– Ach, dla ciebie to jest tak, że każdy ma możliwość mówienia, tak? – powtarza nauczycielka.
– Tak.
– Przecież to pani mówi, kto ma mówić, a ty od razu się wyrywasz i nikt inny nie może odpowiedzieć.
– To jest tak, że chciałabyś, żeby Ania czekała, aż udzielę jej głosu, i żeby inne dzieci też miały szansę odpowiadać?
– Tak.
– Ale ja chcę, żeby pani wiedziała, że ja wiem.
– Tobie zależy, żebym wiedziała, że znasz odpowiedź?
– Yhmmm.
– Czy jest jeszcze coś ważnego, co chcecie powiedzieć? – dopytuje nauczycielka.
– Nie.
– Nie-e.
– To teraz, gdy już wiemy, na czym wam zależy, zastanówmy się, co można wymyślić, żeby każdy miał możliwość odpowiedzieć i żebym ja wiedziała, że ty wiesz.
– Tylko pani mówi, kto ma odpowiadać.
– Twój pomysł jest taki, że tylko ja wskazuję, kto będzie odpowiadać?
– Ale wtedy pani nie wie, że ja wiem, jeśli mnie nie wskaże.
– Okej, to co można zrobić, żebym ja wiedziała, że ty wiesz?
– To ja będę mówiła „wiem”.

W tym momencie Basia przewraca oczami.
– W porządku, twój pomysł jest taki, że będziesz mówiła „wiem”, natomiast do ciebie, Basiu, to nie przemawia.
– Ja nie chcę słyszeć „wiem, wiem, wiem”.
– Okej, to co można zrobić, żebym wiedziała, że wiesz, i żeby to było ciche?
– Zrób sobie kartkę „wiem”, a jak chcesz odpowiadać, to się zgłaszaj.
– Jak do ciebie trafia ten pomysł?
– Okej.
– Dziękuję wam, znalazłyście rozwiązanie!

Podobnie jak w mediacjach z jednym dzieckiem, również w przypadku mediacji między dwojgiem (lub więcej) dziećmi kluczowe jest dotarcie do potrzeb. Jeśli dziecko siedzi w klasie w kurtce, mogą istnieć ku temu przeróżne powody. Możemy powiedzieć: „Zdejmij kurtkę, a jeśli ci zimno, to przesiądź się bliżej kaloryfera”. Może być też tak, że informacji o tym, dlaczego uczeń siedzi w kurtce, dostarczy nam inna uczennica czy uczeń:

– Zdejmij, proszę, kurtkę – mówi nauczycielka.
– Jest mi zimno, chcę siedzieć w kurtce – odpowiada jeden uczeń.
– Nieprawda. On siedzi w kurtce, bo chce wygrać – dopowiada drugi uczeń głośno.
– Aha, powiedzcie mi o tym coś więcej.
– Mamy taką zabawę, kto szybciej wybiegnie ze szkoły.
– Ach, to dlatego ostatnio ktoś z was siedział w szaliku? 

Uśmiechy uczniów i uczennic.

– Zależy ci, żeby jak najszybciej wybiec ze szkoły?
– Po prostu oni oszukują. To dlaczego ja nie mam?
– Okej, czyli to jest tak, że chciałbyś, żebyście wszyscy mieli równe szanse? 
– Tak, żeby nikt nie oszukiwał.
– Dobrze, to co możecie wymyślić, żeby każdy miał równe szanse i żebyście nie siedzieli w klasie w czapkach, szalikach, kurtkach, rękawiczkach, kominach i co tam jeszcze nosicie?
– To może niech wszyscy mają tyle samo do ubrania – proponuje trzeci uczeń.
– Ja chodzę bez czapki – zauważa czwarty uczeń.
– Okej, to co możecie zrobić, skoro macie różną liczbę rzeczy do ubrania?
– Kurtki, szalik, rękawiczki i wybiegamy z klasy.
– Okej, twój pomysł jest taki, że wkładacie tylko kurtki, szalik, rękawiczki i wychodzicie, tak? Tylko to się liczy?
– Tak.
– Czy ten pomysł wam pasuje?
– Tak. – Wszyscy przytakują.
– Bardzo się cieszę, że znaleźliście rozwiązanie, że nie będziecie siedzieć w klasie ubrani w kurtki i szaliki i że mogę się skupić na dbaniu o wasz przyrost wiedzy.

 Więcej przeczytasz w naszej książce „Konflikty w rodzinie”:

 [product id="23270, 24201, 23362"]

 

 


Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:

[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]

Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 24392"]