Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Język trudności. Fragment książki "Cud rodzicielstwa"

Czym jest język trudności i jak go rozumieć, by móc skuteczniej komunikować się z dzieckiem? Przeczytajcie fragment bestsellerowegej książki "Cud rodzicielsta".

Język trudności. Fragment książki "Cud rodzicielstwa"

Przeczytaj fragment książki "Cud rodzicielstwa"

Język trudności to jeden ze sposobów komunikacji dziecka, poprzez który chce ono zakomunikować swoje potrzeby. Wsłuchanie się w ten język nie jest proste, jest jednak drogą do odkrycia pełnego miłości i wzajemnego zrozumienia cudu rodzicielstwa.

"Cud rodzicielstwa" nie jest typowym poradnikiem – nie ma w nim rad. Są tu raczej słowa, w które warto się wsłuchać (to trudniejsze niż zrobienie czegoś według instrukcji), by uświadomić sobie, co jest ważne w byciu człowiekiem i rodzicem.

Książka została napisana przez Shai'a Orr'a, izraelskiego terapeutę rodzinnego, którego twórczość zrewolucjonizowały podejście do rodzicielstwa w Izraelu i stały się inspiracją dla poszukujących rodziców.

 


 

Język trudności

Nasze dzieci rozmawiają z nami. Trudności, które wnoszą w nasze życie, tak naprawdę są formą komunikacji. Przez trudności nasze dzieci starają się powiedzieć nam coś, co niełatwo usłyszeć. Nie oznacza to, że ktoś tutaj jest nie w porządku. Ależ skąd. Nikt nie jest niczemu winny i nie trzeba mocniej się starać być „dobrą matką” czy „dobrym ojcem”. To tylko jeszcze bardziej utrudni nam słuchanie. Naszych dzieci nie interesuje to, czy spełniamy wyznaczone przez nas kryteria, ani to, czy z zewnątrz wyglądamy na dobrą i szczęśliwą rodzinę. Interesuje je tylko to, czy wysłuchujemy ich podstawowych próśb. Są to bardzo konkretne prośby kierowane do bardzo konkretnych osób: mamy, taty, odpowiedzialnego dorosłego w ich życiu.

Problemy naszych dzieci są tak naprawdę językiem. Jedynym językiem, jakim chłopiec czy dziewczynka może się posłużyć, aby zasygnalizować mamie czy tacie, że ich prośby nie są spełniane. Ten język – język trudności czy język dzieci – jest prosty. Nie trzeba studiować na uniwersytecie, żeby się go nauczyć, i nie trzeba być mądrzejszym, bogatszym, bardziej uduchowionym czy wyposażonym w wyższą samoocenę, aby go zrozumieć. Ten prosty język wszyscy znamy od urodzenia. To język, którym – nawet teraz, jako dorośli – nadal się posługujemy, gdy przeżywamy trudne chwile. Drobna, lecz głęboka różnica pomiędzy nami a naszymi dziećmi polega na tym, że chociaż my, tak jak one, używamy języka trudności, to w przeciwieństwie do nich w większości przypadków nie wierzymy, że ktokolwiek nas wysłucha.

Nasze dzieci nadal wierzą. Są wciąż otwarte i oddane nam, czekają. Nadal wiedzą, że je kochamy. Nadal nam ufają. Są przekonane, że przede wszystkim chcemy ich wysłuchać.

Każde dziecko posługuje się językiem konkretnych trudności, aby skłonić swoich rodziców do słuchania. Każda trudność w rodzinie ma na celu ukazanie niespełnionej prośby. Te wszystkie trudności, powszechnie postrzegane jako koszmar, którego za wszelką cenę powinniśmy się pozbyć, to w istocie sygnały wysyłane do nas przez nasze dzieci, powtarzające się próby, aby skierować nas znów na ścieżkę, którą z ich punktu widzenia wybraliśmy, gdy zostaliśmy ich rodzicami.


  Kup książkę taniej w pakiecie:

 [product id="24488, 25233"]


Zatrzymać się i posłuchać

Gdy zgadzamy się posłuchać języka trudności, zdarza się cud. Znajdujemy odpowiedni dla nas sposób, aby stopniowo zmniejszyć naszą domyślną prędkość na pasie szybkiego ruchu, a potem się zatrzymujemy. Zatrzymujemy się, aby lepiej usłyszeć sygnały. Zgadzamy się wyciszyć codzienny zgiełk lęków, przyjętych poglądów, metod wychowawczych i osobistych celów. Gdy zgadzamy się zamilknąć i posłuchać, słyszymy inny głos. Łagodny. Wyraźny. I wtedy, pod trudnością, która może być wyrażona przez wrogość wobec młodszego brata, niedostosowanie społeczne, kłopoty z nauką czy nawracającą chorobę, słyszymy mówiące do nas dziecko. Sygnalizujące nam, w swój wyjątkowy sposób, jakiej miłości potrzebuje w danej chwili.

Chłopiec i dziewczynka, którzy wnoszą trudności do naszego życia, nadal mają pełne przekonanie, że są godni miłości, namacalnej, codziennej, w każdej sytuacji i w każdej chwili. Nadal wierzą, że mogą otrzymać od nas dokładnie to, o co proszą. Trudności, które wypływają na powierzchnię, przypominają sygnały. Dzięki nim nasze dzieci wskazują, jakiego wsparcia potrzebują w tym właśnie momencie.

Cud, który ma miejsce, gdy się zatrzymamy i posłuchamy, wskazuje, że z punktu widzenia naszego dziecka wróciliśmy na główną trasę, z której zboczyliśmy. Kiedy trudność znika, kiedy nasze dziecko wydaje się szczęśliwsze, bardziej swobodne, zdrowsze czy pewniejsze siebie, świadczy to o tym, że otrzymało wystarczające zapewnienie od mamy czy taty o bezwarunkowej miłości. Cud zdarza się także dlatego, że mama i tata zgodzili się posłuchać, zgodzili się znów komunikować ze sobą w języku miłości. Języku, którym rządzi tylko jedna zasada: gdy kochasz, dajesz tym, których kochasz, to, o co naprawdę proszą. Dotyczy to także naszej miłości do samych siebie.


 Więcej przeczytasz w naszej książce "Cud rodzicielstwa":

 [product id="22002"]


Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 23692"]