Fragment książki "Jak zrozumieć się w rodzinie" 0
Fragment książki "Jak zrozumieć się w rodzinie"

Zamiast udawać, oczekiwać, robić uniki - lepiej nauczyć się mówić jasno o swoich uczuciach i potrzebach. Ważne, by umieć je również dostrzegać u innych. 

Najnowsze dziecko WYDAWNICTWA NATULI. Książka o tym, jak zazwyczaj mówimy do siebie, dlaczego często jesteśmy nieskuteczni w komunikacji i co zrobić, by dogadać się w rodzinie. 

Kim jest autorka?

 
Monika Szczepanik - jedna z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce trenerek komunikacji w rodzinie i edukacji. W długo wyczekiwanej książce dzieli się swoim doświadczeniem, nieprzeciętną zdolnością empatii i obserwacji. Książka powinna stać się kanonem dla tych, którzy pragną dbać o relacje w rodzinie, chcą ją rozwijać i się nią cieszyć. 

 

Fragment książki:

 

„Nie” jako „tak” dla czegoś innego

Gdy stwierdziliśmy, że nasze dziecko mówi wyłącznie „nie” i jak na zbawienie czekamy, aż ten okres minie. Uwierzyliśmy też, że dziecięce „nie” jest wyrazem odrzucenia rodzica. Rodzice dość często mówią mi, że ich dziecko cały dzień mówi tylko „nie”. Gdy jednak wspólnie uważniej przyglądamy się ostatnim dwóm dobom rodzinnej komu-nikacji, to okazuje się coś innego: oni słyszą wyłącznie „nie”.

Dzieci wielokrotnie mówią nam „tak”, ponieważ z natury chcą współpracować i na miarę swoich możliwości przyczyniać się do wspólnego dobra. Kłopotem jest nasza pamięć, która na wierzchu trzyma wszystkie „nie”, zapominając zupełnie o „tak”. O tych wszystkich niewerbalnych „tak”, gdy ubieraliśmy dziecko do przedszkola, gdy zjadło przygotowane przez nas śniadanie i gdy oddało zabawkę młodszemu rodzeństwu. Zapominamy o trzykrotnie wykrzyczanym z drugiego pokoju: „Tak, chcę pomidorówkę!”, „Tak, zaraz przyjdę!”, „Tak, możesz mi nalać wody!”.

Równie często mówi się, że „nie” wypowiadane przez dziecko oznacza nie tyle niezgodę na propozycję rodzica, ile niezgodę na rodzica. Rodzic, który słyszy od swojego dziecka kilka razy dziennie „nie”, zaczyna się zastanawiać, gdzie popełnił błąd, co zrobił nie tak, że jego dziecko odmawia współpracy. Niewdzięczna latorośl nie chce go uwzględnić w swoich planach. Kiedy mówi: „Teraz gram”, „Nie lubię takiego soku”, „Nie chcę jechać do lasu”, to tak jakby nie widziało starań rodzica, nie doceniało jego zaangażowania i krea­ tywności. Jakby widziało wyłącznie czubek własnego nosa.

Dziecko, które często mówi „nie”, bywa postrzegane przez dorosłych jako nieposłuszne, rozpieszczone, uparte, złośliwe, przekorne. Takie etykiety powodują, że jesteśmy wyczuleni na dziecięcą odmowę i naprawdę zaczynamy wierzyć, że nasze dziecko mówi wyłącznie „nie”.

Dziecko mówi „nie”, ponieważ:

  • czuje presję i nasze słowa odbiera jako żądanie, a nie prośbę,
  • nie rozumie prośby. Nie została ona wyrażona wprost, jasno. Nie jest dostosowana do etapu rozwojowego dziecka,
  • nie jest w stanie spełnić prośby,
  • w tym samym czasie mówi „tak” sobie i swoim potrzebom. Przykład? Mówiąc „nie” naszej propozycji wspólnego spędzenia czasu na wycieczce, mówi „tak” swojej potrzebie zabawy i łatwości w grze na komputerze. To działa też w drugą stronę: „Pobawisz się ze mną?”. „Nie, teraz pracuję” („tak” dla potrzeby wywiąza-nia się z umowy, efektywności, poczucia sensu).

I co teraz:

  • Kiedy istnieje prawdopodobieństwo, że drugi człowiek słyszy żądanie zamiast prośby, powiedzmy mu o swoich potrzebach i sprawdźmy, co usłyszał. Powiedzmy o swoich intencjach. Mo-żemy też zapytać, co sprawia, że nasza prośba traktowana jest jako żądanie.
  • Powtórzmy prośbę, używając mniejszej liczby słów oraz prostszych sformułowań. Sprawdźmy, czy została usłyszana tak, jak chcieliśmy ją wypowiedzieć.
  • Poprośmy kogoś innego lub zaoferujmy pomoc w spełnieniu prośby.

Uczucia i potrzeby

Weźmy głęboki oddech i poszukajmy potrzeby, której dziecko (bądź dorosły) mówi „tak”. Za każdym bowiem zachowaniem stoi próba zaspokojenia jakiejś potrzeby. Za „nie” także.

Kiedy „nie” pada z ust moich córek, zatrzymuję się. Przez chwilę, bardzo krótką, nie otwieram ust, bo wiem, że najchętniej po prostu powtórzyłabym moją prośbę. Kiedy słyszę od dziecka „nie”, najpierw chcę nawiązać z nim kontakt, a potem – jeśli wciąż będzie to dla mnie ważne – powtórzyć to, o co je proszę.

Najczęściej prosimy o podjęcie lub zaprzestanie jakiegoś działania: „Proszę, usiądź z nami do obiadu”, „Zrób mi herbatę”, „Poskładaj pranie”, „Przygotuj sobie ubrania do szkoły”, „Umyj, proszę, zęby”. Taka prośba przychodzi nam z łatwością. Inaczej jest z prośbą o kontakt i/lub informację zwrotną. To nasze obszary do nauki. Takie prośby bardzo ułatwiają pozostanie w relacji, gdy pojawia się konflikt. Konflikty zaś są częścią życia, są nieuniknione – według badań przytaczanych przez Jespera Juula, w rodzinie składającej się z czterech osób codziennie zdarza się ich ponad dwieście.

Jak formułować prośby

Gdy naszym celem jest porozumienie z drugim człowiekiem, to łatwiej nam będzie znaleźć słowa, a nawet całe sformułowania podtrzymujące kontakt. Jeżeli miotamy się pomiędzy chęcią zachowania bliskości a niezgodą drugiej osoby na zaaprobowanie naszego pomysłu – będzie nam znacznie trudniej.

Nie ma jednego sposobu na wyrażanie próśb, które przybliżają nas do zaspokojenia potrzeb. Jednakże istnieje lista pytań, które warto zadać naszemu rozmówcy, by mieć pewność, na ile się wzajemnie rozumiemy.

Mogą one brzmieć tak:

„To, co chcę powiedzieć, jest dla mnie ważne i chciałabym mieć pewność, że mnie usłyszałeś. Czy mógłbyś powtórzyć, o co cię poprosiłam?”

„Powiedz, o co cię poprosiłam”.

„Jak się czujesz, gdy słyszysz moją prośbę?”

„Jak zrozumiałeś to, co powiedziałam?”

„Czy jest dla ciebie okej to, o co cię proszę?”

„Czego potrzebujesz, żeby mnie wysłuchać?”

„Czy to, co mówię, ma dla ciebie sens?”

„Co czujesz, kiedy słyszysz moją prośbę?”

„Co powiesz na to, co usłyszałeś?”

Kiedy obok prośby formułujemy tego typu pytania, poszerzamy przestrzeń dla naszego spotkania. Gdy ludzie czują, że są uwzględniani, że są naprawdę pytani o to, jak się mają z naszymi propozycjami, chętniej przyczyniają się do naszego dobrostanu.

Być może pamiętacie prośbę stanowiącą początek rozmowy, w której najchętniej nie wzięlibyście udziału:

– Zadzwoń, proszę, do ortodonty i umów wizytę tak, żebyś ty mógł pójść z Tomkiem.

– Dlaczego ja mam z nim iść? Wszędzie z nim chodzę: na trening, na basen.

– Bo ja chodzę z nim do lekarza, gdy choruje, i biorę L4, ponieważ ty zawsze musisz być w pracy. Do ortodonty możesz umówić się na popołudnie, nawet wieczór. A poza tym ja go codziennie wożę do szkoły i codziennie go odbieram.

Uczucia i potrzeby

– Okej. Widzę, że zaczynamy licytację. W takim razie chciałbym, żebyś uzmysłowiła sobie wreszcie, że kiedy ty w weekend śpisz lub chodzisz po domu w piżamie, to ja wożę go na trening.

– A potem cały dzień nic nie robisz, bo poranne wstawanie tak cię męczy?!

Może gdyby w tej rozmowie pojawiły się prośby o kontakt czy informację zwrotną, mogłaby ona potoczyć się inaczej.

Na przykład tak:

– Zadzwoń, proszę, do ortodonty i umów wizytę tak, żebyś ty mógł pójść z Tomkiem.

– Dlaczego ja mam z nim iść? Wszędzie z nim chodzę: na trening, na basen.

– Zaczekaj, chciałabym zrozumieć, co się teraz dzieje. Poprosiłam cię o umówienie wizyty. Coś cię zdenerwowało. Dobrze to rozumiem?– Świetnie.

– Czy możesz mi w takim razie powiedzieć, co dokładnie ode mnie usłyszałeś?

– Nie jestem głuchy, nie będę powtarzał jak jakaś małpa.

– Proszę cię o to, bo naprawdę zależy mi na zobaczeniu, co się teraz wydarzyło. Zastanawiam się, skąd się wzięła twoja irytacja.

– Bardzo proszę: znowu każesz mi coś robić. Nie mogę sam zaplanować sobie tygodnia, bo ty już masz dla mnie plan.

– W mojej prośbie słyszysz rozkaz i żądanie?

– Tak. A co mam słyszeć? Przecież jak powiem „nie”, to dopiero się zacznie…

– Obawiasz się powiedzieć „nie”, żebym się nie zdenerwowała i nie zaczęła wrzeszczeć?

– Właśnie tak.

– Możesz mi powiedzieć, co jeszcze czujesz w związku z moją prośbą?

– Złość, bo to nie jest pierwszy raz, gdy twoje plany są ważniejsze niż moje.

– Okej, słyszę, że nie ma między nami równowagi, że priorytety ustalam ja i ty masz się im podporządkować.

– Właśnie.

– Czy chciałbyś usłyszeć, dlaczego cię o to poprosiłam?

– Nie.

– Wolałbyś, żebym to najpierw ja posłuchała ciebie?

– Tak. Ty dużo gadasz i jak ja chcę coś powiedzieć, to okazuje się, że wszystko już zostało ustalone.

Kiedy pojawiają się punkty zapalne w rozmowie, kiedy druga osoba nie widzi naszej intencji, kiedy słowa zamiast otwierać, zamykają – wtedy warto zrobić krok w tył, czyli nawiązać kontakt, dowiedzieć się, które słowo, jaki gest zostały odebrane jako żądania, oczekiwania. Gdzie pojawiły się pretensja czy rozczarowanie? Krok w tył w tym momencie pozwoli nam za chwilę pójść naprzód.

Nauczmy się prosić ludzi o informację zwrotną i jej udzielać. Kiedy słyszymy, że wyciągnięcie wskazującego palca, odwracanie się plecami przed usłyszeniem zgody lub odmowy, podniesienie brwi w oczekiwaniu na odpowiedź uruchamiają system obronny drugiego człowieka, warto zatrzymać się, odłożyć prośbę o posprzątanie piwnicy, wypełnienie ćwiczeniówki z matematyki, powycieranie stołu po zabawie ciastoliną. Warto wtedy skierować uwagę w stronę kontaktu.

[product id="20772"] 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium