Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Czym jest konflikt. Fragment książki "Konflikty w rodzinie"

Czym jest konflikt, jak go rozumieć, by móc go skutecznie rozwiązać? Przeczytajcie fragment najnowszej książki z Serii Rodzicielskiej "Konflikty w rodzinie".

Czym jest konflikt. Fragment książki "Konflikty w rodzinie"

Przeczytaj fragment książki "Konflikty w rodzinie"

Konflikty w rodzinie to kolejna, dziewiąta już książka w bestsellerowej Serii Rodzicielskiej wydawnictwa Natuli.

Książka ta to zbiór praktycznych narzędzi do rozwiązywania sporów, efektywnej komunikacji w rodzinie, związku czy szkole. Znajdziesz w niej scenki rodzajowe, które mają miejsce niemalże w każdym domu oraz dialogi i propozycje wypowiedzi, które możesz wykorzystać w rozmowie z własnymi dziećmi, czy partnerem.

Autorką książki "Konflikty w rodzinie" jest Katarzyna Dworaczyk – mediatorka i trenerka komunikacji. W książce przeczytacie o jej autorskim modelu towarzyszenia w sytuacjach konfliktowych SNO, który powstał na bazie Porozumienia bez Przemocy, Systemu Wewnętrznej Rodziny oraz prac Thomasa Gordona.

Czyta się ją szybko, jest lekka i zabawna, czyli idealna na wieczorne czytanie, gdy dzieci pójdą spać!


Czym jest konflikt

Z pewnością znacie sytuację, gdy jedno dziecko mówi do drugiego, że jest głupie. Potem to drugie wyrywa mu zabawkę, a wtedy to pierwsze je uderza. Zaczyna się płacz, razem biegną do rodzica i obwiniają się nawzajem. A gdyby się zastanowić, o co tak naprawdę chodziło każdemu z dzieci? Na czym im zależało? Jak się w tej sytuacji czuły? Być może w zrozumieniu tego konfliktu pomogłoby zobaczenie wielu perspektyw. Być może scenariusz tego wydarzenia wyglądałby wówczas zupełnie inaczej. A może przyszedłby taki moment, kiedy ta dwójka powiedziałaby sobie, czego chce, i poszukałaby rozwiązań?

W tradycyjnym ujęciu konflikt to sytuacja, kiedy ludzie mają różne pomysły na to, co zrobić w danej chwili, i wydaje im się, że ich pomysły się wykluczają. Może im się również wydawać, że ich rozwiązanie jest jedyne lub najlepsze. Zamierzają przekonać drugą osobę, że ma być tak, jak oni chcą.

Niniejsza książka przedstawi inne podejście do rozumienia konfliktów i radzenia sobie z nimi. Ludzie (i mali, i duzi), którzy w obliczu konfliktu przeznaczają siły na szukanie rozwiązania korzystnego dla wszystkich, mają w życiu łatwiej, mocniej wierzą w siebie, są bardziej ufni. Dzieci, które od maleńkości przyzwyczaimy do tego, że inni zwracają uwagę na ich potrzeby i dążą do zgody, w przyszłości, zamiast kląć, że nie mogą znaleźć żelazka, bo „w tym domu nikt nie odkłada rzeczy na miejsce”, wyprasują sobie spodnie prostownicą do włosów. Już kilkulatki na komunikat rówieśnika: „To jest głupia zabawa”, mogą powiedzieć: „To wymyślmy taką, która będzie pasowała nam wszystkim”.

Rozwiązywanie konfliktów

Jest ogromna różnica między rozwiązywaniem konfliktów dzieci i towarzyszeniem im w konfliktach. Na następnych stronach przeczytacie o tym drugim podejściu. Zależy mi na rozwoju samodzielności u młodych ludzi, korzystaniu z ich potencjału i kreatywności, budowaniu ich poczucia własnej wartości oraz nauce podejmowania decyzji, które będą uwzględniały wszystkie zaangażowane w konflikt osoby. Aby tak się stało, warto towarzyszyć dzieciom, zamiast rozwiązywać sprawy za nie.

Większość z nas wzrastała w systemie wypracowanym przez wcześniejsze pokolenia, opartym na władzy i powiedzeniu o dzieciach i rybach. Naszą normą jest dorosły, który mówi, jak ma być, daje kary, gdy nie jest tak, jak miało być, i grozi, by w przyszłości było tak, jak być powinno. W konflikcie dorosły zwykle pyta, kto zaczął, a potem daje karę.


  Kup książkę taniej w pakiecie:

 [product id="23362, 20904, 23363"]


W innych, choć wciąż dalekich od ideału sytuacjach dorosły nakazuje, jak dzieci mają się zachować:

  • „Przestańcie się kłócić”.
  • „Przeproś go”.
  • „Uspokójcie się”.
  • „Oddaj jej to, co wzięłaś”.
  • „Nie będziecie się już dzisiaj razem bawić, skoro nie umiecie się dogadać”.
  • „W takim razie to zabieram, skoro nie może być spokojnie”.
  • „Każdy do swojego pokoju, zejdźcie mi z oczu”.
  • „Jesteś mądrzejsza, ustąp”.
  • „Jesteś starszy, ustąp”.

Z łatwością możemy wymienić jeszcze inne zdania, które słyszeliśmy w dzieciństwie i których obiecaliśmy sobie nigdy nie powiedzieć do naszych dzieci (a być może powtarzamy je nawykowo).

Te zwroty są tak powszechne, że nawet się nie zastanawiamy, jakie znaczenie niosą, co mogą zrobić z dziecięcym poczuciem własnej wartości i jak bardzo rozpalają cichy wewnętrzny albo głośny zewnętrzny bunt dzieci. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn może być wiele (robimy to m.in. z bezradności, nawykowo) i jeśli nie szukamy alternatywy w książkach i na warsztatach, sięgamy po to, co znane i automatyczne.

Dziecko się buntuje

A dlaczego dzieci buntują się przeciw tym zakazom? Żeby to zrozumieć lub poczuć, wystarczy, że przypomnimy sobie jakąkolwiek karę wymierzoną nam przez rodziców lub nauczycieli. Czy według nas była sprawiedliwa? Czy czuliśmy się wysłuchani podczas sytuacji konfliktowej? Czy jeśli konsekwencje naszych wyborów były dla innych trudne, to opiekunowie zwrócili uwagę na nasze intencje? Mogliśmy się wypowiedzieć? Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedzieliśmy „nie”, wiemy już, dlaczego rozwiązywanie konfliktów za dzieci nie jest właściwym wyjściem.

Przyjrzyjmy się dwóm scenkom i zobaczmy, jak dziecko reaguje, gdy jego potrzeby są wzięte pod uwagę:

– Zaraz wychodzimy na angielski, zbieraj się, proszę.

– Mamo! Ale ja jeszcze buduję zamek!

– Chciałbyś jeszcze się pobawić, tak?

– Tak.

– To co możemy zrobić, żebyś pobudował i żebyśmy zdążyli na angielski?

– Ja nie chcę dzisiaj iść. Zobacz, jaki zamek!

– Bardzo mi się podoba. Słyszę, że nie chcesz iść. Tak bardzo chciałbyś zostać i budować?

– Jak to zostawię, to przyjdzie Rafał i na pewno mi zniszczy.

– Ach, to co możemy zrobić, żeby budowla była bezpieczna i żebyś poszedł na angielski?

– Schowaj ją. – Dobrze. Masz pomysł gdzie?

Lub:

– Za dwie godziny przyjeżdżają twoi kuzyni.

– O nie! Na pewno mi to zepsują.

– Chciałbyś, żeby twoja budowla przetrwała, co? Bardzo się nad nią napracowałeś.

– No tak, a wiesz, jacy oni są.

– Jacy? – Zabierają wszystkie zabawki? I na pewno mi to zepsują!

– To co możemy zrobić, żeby było fajnie i żeby kuzyni bawili się tylko tym, na co się zgadzasz?

– Schowasz mi to w garażu? Oni tam nie wchodzą, bo nie lubią pająków.

– Pewnie, że schowam, chcę, żebyście miło spędzili czas i żeby twoja budowla przetrwała nienaruszona.

Zamiast wchodzić w przepychankę „nie zniszczą” – „zniszczą!”, „trzeba się dzielić!” – „ale ja to budowałem cztery dni!” albo stwierdzać „czy o wszystko musisz robić aferę”, bardzo szybko udało się znaleźć rozwiązanie, które zadba o wszystkich zainteresowanych. Gości też – dzieci wolą przecież spędzać czas z chętnym do zabawy kuzynem.

Tym razem przyjrzyjmy się scenkom w przychodni i zobaczmy, jak dziecko reaguje, gdy jego potrzeby są wzięte pod uwagę:

Jak natomiast wygląda rozmowa, gdy potrzeby dziecka nie zostają wzięte pod uwagę:

A jak prezentuje się dalsza część dnia:

Nic nie pogarsza atmosfery w domu bardziej niż dziecko, które wciąż pokazuje nam, jak jest zranione nieuwzględnianiem jego potrzeb. Według mojego doświadczenia dzieci, które słyszą „tak” dla swoich potrzeb, częściej mówią „tak” naszym potrzebom. Natomiast te, które słyszą „nie”, zwykle odpowiadają „nie”. Chciałabym, żeby nie służyło to temu, by dzieci i dorośli zawsze się zgadzali, tylko temu, byśmy byli dla siebie przychylni. Przypomina to trochę napełnianie zbiornika – gdy dzieciom nie brakuje autonomii, nie muszą o nią walczyć (np. nie zgadzając się na to, co proponujemy, jak w przykładzie rysunkowym). Gdy nie brakuje im uwagi, nie muszą o nią walczyć (np. kiedy podczas pracy zdalnej co godzinę zwracamy się do dziecka i rozmawiamy z nim przez pięć minut, istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że będzie ono często wchodzić do naszego pokoju i wołać, że czegoś chce).

Co ważne, nie piszemy tu o żadnym magicznym zabiegu czy cudownej metodzie wychowawczej, działającej zawsze i od razu. Chodzi o naturalny proces, w którym dziecko reaguje na rodzica z ufnością, bo wie, że jego potrzeby będą wzięte pod uwagę.


 Więcej przeczytasz w naszej książce "Konflikty w rodzinie":

 [product id="23270"]


Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.

[product category_id="513" slider="true" onlyAvailable="true"]
Wydajemy też barrrdzo niegrzeczne książki dla dzieci:
[product category_id="516" slider="true" onlyAvailable="true"]
Oraz książki dla najmłodszych:
[product id="23295, 23296, 23692"]