Wydawnictwa
Sprawdź Promocje!
Kicia Kocia. Nie chcę się tak bawić
Kicia Kocia. Nie chcę się tak bawić
8,79 zł 7,73 zł
szt.
Ewolucja według calpurnii tate
Ewolucja według calpurnii tate
34,90 zł 30,71 zł
szt.
Bajka wybierajka. O bardzo głodnym misiu
Bajka wybierajka. O bardzo głodnym misiu
36,00 zł 31,68 zł
szt.
O rety! Przyroda świata
O rety! Przyroda świata
59,00 zł 51,92 zł
szt.
Filozofia jak to działa
Filozofia jak to działa
9,99 zł 8,79 zł
szt.
Imieninowa przygoda
Imieninowa przygoda
31,99 zł 28,15 zł
szt.
Cisza
Cisza
36,90 zł 32,47 zł
szt.
Pakiet: 3xKarlsson (audiobook | CD)
Pakiet: 3xKarlsson (audiobook | CD)
79,99 zł 67,31 zł
szt.
Atlas miast Polski
Atlas miast Polski
49,90 zł 43,91 zł
szt.
W tej bajce nie ma smoka
W tej bajce nie ma smoka
19,90 zł 17,51 zł
szt.
Produkt dnia
Nowa szkoła
Nowa szkoła
39,00 zł
szt.
Jak zrozumieć się w rodzinie
Jak zrozumieć się w rodzinie
34,00 zł
szt.
Karmienie piersią
Karmienie piersią
34,00 zł
szt.
Rozwój seksualny dzieci
Rozwój seksualny dzieci
34,00 zł
szt.
Podoba sie tobie ta książka - kliknij:
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Fragment książki "Życie w rodzinie "

A oto przykład niezbyt udanego dialogu między matką a córką.

Dialog 1.
Klara (12 lat): Mamo, chciałabym zrobić sobie kolczyk w brwi, taki jak ma Marlena, prawie niewidoczny…
Matka: To nie wchodzi w ogóle w rachubę! Jesteś jeszcze za młoda, żeby wiedzieć, jakie to może mieć konsekwencje. Poza tym to okropnie wygląda. Nie rozumiem, jak rodzice Marleny mogli się na to zgodzić.
Klara: Czy nie moglibyśmy o tym porozmawiać z tatą, kiedy wróci z pracy?
Matka: Tu nie ma o czym rozmawiać, Klaro. Przecież już powiedziałam, co o tym myślę. A o tacie możesz zapomnieć, ma dzisiaj wieczorem spotkanie. Nie zawsze trzeba innych we wszystkim naśladować.
Klara: Dlaczego nie możemy o tym chociaż porozmawiać? A jak było z twoim tatuażem? Jakoś ci na to rodzice pozwolili.

Matka: Miałam wtedy siedemnaście lat i nie musiałam już nikogo pytać o zgodę. Poza tym często potem żałowałam tego tatuażu. Ty nie jesteś po prostu jeszcze dość dorosła na taki kolczyk. Koniec dyskusji!
Klara: Boże, jaka ty jesteś staroświecka!
Matka: Nie wyrażaj się tak do swojej matki! Idź teraz do swojego pokoju i bierz się za lekcje! Do kolacji mają być odrobione.
Klara: I tak chciałam je zrobić. Przynajmniej będę miała spokój.

Można powiedzieć, że sprzeczka zakończyła się ,,zwycięstwem’’ matki, choć tak naprawdę i jedna i druga strona przegrała. Być może córka z czasem wywalczy sobie prawo do przekłucia brwi albo zrobi to bez zgody rodziców – to nieważne. Ważne jest, że jej relacja z matką poniosła rzeczywistą szkodę, ponieważ matka dosłownie zmiażdżyła jej marzenia o kolczyku. Niewykluczone, że od tej pory dziewczynka nie będzie się już dzielić z nią swoimi nastoletnimi myślami, przeżyciami i życzeniami. Proszę także zwrócić uwagę, jak obficie korzysta matka z tego, co nazywamy siłą definicji dorosłych, czyli władzy rodziców do definiowania swoich dzieci za pomocą różnych etykiet: ,,za młoda’’ ,,niedojrzała’’, ,,bezczelna’’. Jest to najczęstszy i najbardziej rozpowszechniony sposób, w jaki dorośli naruszają integralność dzieci. To samo ma miejsce w związkach między dorosłymi, a skutek jest równie szkodliwy.

Dialog taki pokazuje, że matka Klary nie dysponuje żadnym wglądem w jej zachowanie i zbyt szybko posuwa się do moralnego osądu i kar. Dlatego córka odpłaca jej tą samą monetą: ,,Jesteś staroświecka!’’.

A oto alternatywny dialog, w którym godność obu stron pozostaje nienaruszona.

Dialog 2.
Klara: Mamo, chciałabym zrobić sobie kolczyk w brwi, taki jak ma Marlena, prawie niewidoczny…
Matka: O nie, miałam nadzieję, że nigdy nie przyjdziesz do mnie z takim życzeniem.
Klara: Mamo! Rodzice Pii pozwolili na kolczyk. Jeśli się zgodzisz, będziesz cudowna! To nie jest wcale takie drogie, ja za to zapłacę.
Matka: Usiądź, porozmawiamy o tym spokojnie. To, że rodzice Marleny zgodzili się na coś takiego, to żaden argument. Dlaczego chcesz mieć taki kolczyk?
Klara: Po prostu jest fajny! Nie rozumiesz tego?
Matka: Owszem, z pewnym trudem mogę to jeszcze zrozumieć. Ale sam fakt, że jest fajny, to jeszcze za mało.
Klara: Nawet jeśli go tak chcę? Wszyscy mają dzisiaj różne kolczyki.
Matka: Rozumiem, że chcesz mieć to, co inni, ale zazwyczaj masz też swoje zdanie o różnych sprawach. Chętnie bym je poznała.

Klara: Mamo, Marlena zrobiła sobie kolczyk wczoraj. Nad czymś takim nie myśli się godzinami. Po prostu ma się na to ochotę i już, nie rozumiesz tego?
Matka: Rozumiem, ale nie mam zamiaru zgodzić się na kolczyk w brwi, jeśli nie znajdziesz jakichś lepszych argumentów. Zastanów się nad tym, a ja porozmawiam z ojcem, kiedy wróci do domu. Wrócimy do tego potem.
Klara: Kiedy potem?
Matka: Nie powiem ci dokładnie, kiedy. Ale na pewno nie jutro lub pojutrze.
Klara: Nie rozumiem, dlaczego dorośli muszą tak długo nad wszystkim myśleć.
Matka: Tak, musisz się z tym pogodzić. Tacy po prostu jesteśmy.

W takiej sprawie nie chodzi o to, czy Klara dostanie w końcu pozwolenie na zrobienie kolczyka, czy nie. Dużo ważniejszy jest dialog, w którym każda strona zostaje wysłuchana i potraktowana poważnie. Dlatego Klara musi zastanowić się nad dobrym uzasadnieniem swojej prośby, a matka przezwyciężyć spontaniczny sprzeciw wobec przekłuwania brwi. Być może jeszcze wiele razy będą musiały rozmawiać na ten temat. Jeśli ostateczna decyzja rodziców wypadnie na ,,nie’’, Klara najpewniej poczuje duże rozczarowanie i będzie na nich zła, ale ich wzajemna relacja mimo wszystko pozostanie niezagrożona.

W innym miejscu już wspomniałem, że rodzice przypominają trochę latarnię morską, która w regularnych odstępach czasu musi wysyłać dzieciom jasne sygnały, aby mogły obrać właściwy kurs na swojej drodze życiowej. Jeszcze raz w tym miejscu przestrzegam przed odstępowaniem dzieciom tej roli i traktowaniem ich spontanicznych życzeń jako latarni dla siebie.

Tradycyjne wychowanie ‒ ze swoimi stałymi zasadami, obowiązkami, konsekwencjami i karami ‒ bez wątpienia znakomicie wypełniało te funkcję, ale czyniło to kosztem godności, autentyczności, wzajemności i osobistej odpowiedzialności dzieci. Dlatego, według mnie, należy już do pedagogicznego muzeum.

Dialog 1.
‒ Nie sądzisz, że robisz się już powoli zmęczona i niedługo powinnaś szykować się do snu?
‒ Nie, nie jestem w ogóle zmęczona. Poza tym chcę się jeszcze pobawić.
‒ Jednak jest już zbyt późno. Rano musisz być wyspana. Jak myślisz, co będziecie robić jutro w przedszkolu?
‒ Nie chcę jeszcze spać!
‒ Rozumiem cię, ale jest już późno. Zawsze chodzisz spać o ósmej.
‒ Mamo, jeszcze trochę…
‒ Nie, już wystarczy! Albo zrobisz to, o co cię proszę, albo nie będzie żadnej bajki przed snem! Zupełnie nie rozumiem, dlaczego co wieczór musimy przechodzić przez to samo. Inne dzieci robią po prostu to, co mamy im każą.

W tym przykładzie latarnia morska jest wyłączona do czasu, jeśli można tak powiedzieć, kiedy dziecko się z nią zderza. Matka prawdopodobnie powiedziałaby, że córka jest trudna i uparta, ale tak naprawdę zachowanie dziecka to tylko konsekwencja zachowania rodzica. Na początku matka stawia pytanie retoryczne i mówi uległym tonem, pozwalając córce czytać między wierszami. Prawdopodobnie uważa, że dość dobitnie wyraziła w rozmowie z córką swoją wolę ‒ ale tak nie było. Nie będąc w stanie przejąć osobistej odpowiedzialności za swoje potrzeby, może stać się ofiarą chwilowych nastrojów dziecka.
Dialog matki z córką mógłby jednak wyglądać inaczej.

Dialog 2.
‒ Myślę, że powinnaś już wkładać pidżamę i myć zęby.
‒ Ale ja chcę się jeszcze pobawić!
‒ Jasne, ale ja chciałabym, żebyś przygotowywała się już do spania. Potrzebujesz pomocy, czy dasz sobie radę sama?
‒ Sama.

Dialog 3.
‒ Uważam, że powinnaś już wkładać pidżamę i myć zęby.
‒ Ale jak chcę się jeszcze pobawić!
‒ Okay. Ja chcę, żebyś się położyła, bo muszę w spokoju przygotować się na jutro do pracy, a ty chcesz się jeszcze pobawić. Masz jakieś propozycje, jak to rozwiązać?
‒ Pobawię się dopóki nie zachce mi się spać.
‒ Nie, to za długo.
‒ No to chociaż jeszcze godzinę.
‒ To również za długo. Mogę się zgodzić na pół godziny.
‒ Mamo, godzinę!
‒ Masz pół godziny, więc pospiesz się z zabawą.

Niektórzy współcześni rodzice mogliby mieć problem z tym, że matka tak stanowczo decyduje o czymś za dziecko. Czy to dopuszczalne? Czy nie jest to jakaś odmiana starej dyktatury i gwałt na integralności dziecka?

O dyktaturze ani gwałcie na integralności dziecka nie może być w tym wypadku mowy. Rodzice muszą podejmować różne decyzje za swoje dzieci, przede wszystkich gdy te są jeszcze małe albo żeby uczynić zadość różnym swoim potrzebom. Kiedy dzieci podrosną, takie rozmowy zamienią się w dialog dwóch równorzędnych osób samodzielnie odpowiadających za swoje potrzeby. W dialogu nr 1. matka podejmuje decyzję w sposób autorytarny i nadużywa swej władzy, czyniąc zarazem uszczerbek na integralności córki. Dwa kolejne pokazują, jak można jednoznacznie wyrazić swoją wolę, dodatkowo, na przykład, dając córce możliwość złożenia propozycji, która uczyni zadość potrzebom obu stron.

Co zrobić jednak, jeśli matka nie ma osobistego interesu w tym, żeby dziecko poszło wcześniej spać? Jeśli chce tego tylko dlatego, że uważa, iż jest to dobre dla zdrowia córki? Cel będzie teraz zupełnie inny: nie zaspokojenie potrzeby rodzica, ale uświadomienie dziecku, że musi samodzielnie odpowiadać za swoje potrzeby.

Dialog 4.
‒ Uważam, że powinnaś już wkładać pidżamę i myć zęby.
‒ Ale ja chcę się jeszcze pobawić!
‒ Widzę, że jesteś już zmęczona, ale bawisz się tak dobrze, że po prostu tego nie zauważyłaś.
‒ Koniecznie chcę jeszcze dokończyć ten rysunek.
‒ Tak, to jest ważne. Ale może zrobisz krótką przerwę, żeby sprawdzić, czy nie jesteś już zmęczona? Może się mylę….
‒ Mamo, nie jestem wcale zmęczona!
‒ Nie jestem tego taka pewna. Wyglądasz na bardzo zmęczoną. I wydaje mi się, że powinnaś już kłaść się spać.
‒ Ale wolę się jeszcze pobawić.
‒ Dobrze, to pobaw się jeszcze.

Być może dziewczynka jest rzeczywiście już tak zmęczona, że powinna położyć się spać, ale zanim nauczy się rozumienia swoich potrzeb minie trochę czasu. Niekiedy może to potrwać nawet całe dzieciństwo ‒ i nie ma w tym nic złego. Jeszcze niektórzy dorośli, jak wiadomo, mają z tym problem. Z pomocą takich rozmów pomagamy przyswoić dziecku świadomość potrzeby snu. Nie chodzi w nich już o to, by położyło się spać ze względu na potrzebę rodzica, ale o rozumienie swoich potrzeb i umiejętność kierowania się nimi.

Dzieci nie mają abstrakcyjnej wiedzy o odpowiedzialności i niemal w ogóle nie używają tego słowa. Chętnie za to mówią o decydowaniu. ,,Dlaczego sam nie mogę decydować?’’ albo ,,Dlaczego to ty zawsze o wszystkim decydujesz?’’. Sens tych wypowiedzi jest następujący: ,,Chętnie przejąłbym więcej odpowiedzialności za siebie’’. Jednak ponieważ pada słowo ,,decydować’’, rodzice często traktują to jako wezwanie do gry sił, zamiast porozmawiać z dzieckiem o konkretnych obszarach, na których mogłoby przejąć odpowiedzialność za swoje potrzeby.

W idealnych warunkach ‒ kiedy dziecko osiągnie wiek dziesięciu‒dwunastu lat ‒ rodzice mogą w ogóle zrezygnować z ,,decydowania’’ i skoncentrować się na zarządzaniu odpowiedzialnością dziecka. Robią to jednak niechętnie, nawet już wtedy, gdy dzieci coraz bardziej ignorują ich decyzje albo wprost im się sprzeciwiają. Dzieci chcą w ten sposób powiedzieć: ,,Mówiłem rodzicom już tysiąc razy, że sam chcę o sobie decydować, ale oni tego nie rozumieją. Muszę im to uświadomić inaczej’’.

Piszemy rodzicielstwo od nowa

Wydajemy serię rodzicielską — książki, które przywracają rodzicom wiarę w swoje kompetencje.

[product id="20772, 20318, 15024, 15022"]

[product id="15021, 16842, 18107, 17423"]

[product id="18334, 18165, 20380, 20904"]

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium