Przeczytaj fragment książki "Cud rodzicielstwa"
"Cud rodzicielstwa" nie jest typowym poradnikiem – nie ma w nim rad. Są tu raczej słowa, w które warto się wsłuchać (to trudniejsze niż zrobienie czegoś według instrukcji), by uświadomić sobie, co jest ważne w byciu człowiekiem i rodzicem.
Książka została napisana przez Shai'a Orr'a, izraelskiego terapeutę rodzinnego, którego twórczość zrewolucjonizowały podejście do rodzicielstwa w Izraelu i stały się inspiracją dla poszukujących rodziców.
[product id="24488, 25233"]
Cztery iluzje
Dyskusja, którą prowadzimy z naszymi dziećmi, toczy się głęboko pod powierzchnią. Niczym łagodna melodia dobiegająca z oddali, melodia tak cicha, że czasem, aby ją usłyszeć, musimy wyłączyć radio, przerwać zmywanie naczyń, otworzyć okno i znieruchomieć – dopiero wtedy pozbawiony znaczenia sygnał zmienia się w coś, co można nazwać muzyką. Dopiero wtedy wiemy, skąd dochodzi dźwięk i co stara się nam przekazać.
„Ale dlaczego mam się zatrzymać?!”, można by zapytać. „To wszystko zdaje się takie skomplikowane, takie mylące. Wymaga, abym przeorganizował swoje priorytety. Jest sprzeczne z wartościami, zgodnie z którymi mnie wychowano, i ze wszystkim, w co wierzyłem do dziś. Odsuwa w czasie rzeczy, które są dla mnie bardzo ważne. Nie podoba mi się to. Wymaga ode mnie coraz więcej sił, a ja i tak jestem już zestresowany i wyczerpany. Poza tym po co miałbym inwestować tak wiele w słuchanie czegoś, co może nie mieć ze mną nic wspólnego – po co?!”
Doskonałe pytania. W pełni uzasadnione. Słyszałem je wiele razy. Czasem były wyrażone płynnie i rozsądnie, ale zadawano je też z opryskliwością zarezerwowaną dla tych, których nie lubimy.
Sugeruję, że możemy pozwolić sobie na zadawanie tych pytań tylko dlatego, że żyjemy w iluzji. Mówiąc ściślej, w czterech iluzjach, które są głęboko osadzone w przyjętym podejściu do rodzicielstwa.
Pierwsza iluzja.
Prawdziwe życie człowieka zaczyna się, gdy kończy się jego dzieciństwo.
Druga iluzja
Rodzicielstwo jest tylko jednym z kilku tematów, w które trzeba inwestować, mniej ważnym niż zarabianie na życie, zdrowie i polityka (na przykład).
Trzecia iluzja
Zauczyciele i otoczenie odgrywają najważniejszą rolę w kształtowaniu dziecięcego światopoglądu.
Czwarta iluzja
Celem rodzicielstwa jest zaspokojenie potrzeb naszych dzieci i zapewnienie im pomocy w przejściu przez dzieciństwo.
Dlaczego nazywam tak zdecydowanie przyjęte prawdy iluzjami?
Wyjaśnię to powoli, małymi kroczkami… Gdy dziecko się rodzi, przypomina tancerza, który został zaproszony do ogromnej auli z lśniącym parkietem, gdzie ma zatańczyć choreografię swojego życia. Ale sala nie pozostaje pusta i zachęcająca. W dzieciństwie, w relacjach z rodzicami, stopniowo wypełnia się stosem kamieni. Pojawiają się tam dołki, kawałki potłuczonego szkła, przewrócone stoły. Kolejne przeszkody powoli ograniczają swobodę ruchu.
Z powodu pierwszej iluzji obserwacje ludzi i to, co ich motywuje – oraz środki wykorzystywane, aby im pomóc – są skierowane do tych, którzy rzekomo dojrzeli. W rzeczywistości, gdy osoba rozpoczyna dorosłe życie, zwykle stoi z napiętymi mięśniami na maleńkiej części parkietu, która jeszcze jest pusta, i może na niej zatańczyć. Na tę przestrzeń wkraczają religie i tradycje, społeczne, filozoficzne, duchowe i psychologiczne ruchy, teorie samorealizacji i społecznego aktywizmu, postęp technologiczny i zwyczaje konsumenckie, a wszystko to tłoczy się, aby pomóc im tańczyć ich życie na tym żałosnym skrawku parkietu.
To pierwsza iluzja. Przypominamy sobie o tym zbyt późno, a następnie skupiamy całą uwagę na poprawie jakości tańca w sali tylko trochę większej od budki telefonicznej. Prawdziwe życie zaczyna się, gdy człowiek się rodzi. Gdy aula jest pusta, a rodzice, czy ktokolwiek wybrał odpowiedzialność za to dziecko, znajdują sposób, aby pozostała otwarta i jasno oświetlona, tak by mogło tańczyć swe życie.
Od ponad stu lat, od narodzin zachodniej psychologii, wiemy, że dzieciństwo człowieka odgrywa decydującą rolę w kształtowaniu jego dorosłości. Nie zmieniło to wiele w odniesieniu do drugiej iluzji. Większość ludzi, niezależnie od poziomu wykształcenia czy etapu wewnętrznego rozwoju, nadal traktuje rodzicielstwo jako marginalny aspekt swojego życia, choć ten marginalny aspekt stanowi główne źródło cierpienia.
Chcę powiedzieć, że rodzicielstwo jest jedynym obszarem, który gdy się w niego zainwestuje, może zmienić nasze życie osobiste i świat, w jakim żyjemy, ponieważ tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak rodzicielstwo. W powszechnym odbiorze są związki, finanse, sport, polityka, duchowość, jedzenie i moda, i jest temat, który ma własny dział w gazecie, a czasem zasługuje nawet na specjalny numer przed letnimi wakacjami – to temat zwany „rodzicielstwem”. W rzeczywistości nie ma niczego takiego, ponieważ wszystko, co dzieje się wokół nas i w nas, wszystko, co ludzie napotykają w swoim życiu, i wszystko, czego unikają, zaczyna się i ciągnie od spotkania dziecka z jego rodzicami. Rzeczywistość, we wszystkich jej warstwach, jest niczym więcej niż odbiciami, implikacjami i wyrażeniami. Jeśli to uzdrowimy…
Jeśli to uzdrowimy, będzie to miało ogromny wpływ na wiele chorób. Znaczna część z nich jest tak naprawdę próbami podejmowanymi przez dzieci i dorosłych, którzy zrozumieli, że skrajny ból fizyczny zasługuje na uwagę – sprawia, że rodzice zaczynają ich słuchać. W dodatku to, co jest postrzegane jako konflikt między narodami, plemionami, religiami i organizacjami komercyjnymi, tylko tak wygląda. Cały ból i straty związane z tymi niekończącymi się wojnami wynikają z rozpaczy doświadczanej przez dzieci w dorosłych ciałach, nadal walczące o swoje miejsce przy rodzinnym stole, o swoje specjalne miejsce w sercach rodziców.
Nie ma przemocy, nieprzejrzystości – są tylko dzieci, które rodzice „zmiażdżyli”, tłumiąc ich uczucia i pragnienia. Te dzieci w ciałach dorosłych nadal szukają kogoś, na kim będą mogły wyładować skumulowany gniew. Decyzja coraz większej liczby ojców i matek, aby dostrzec w rodzicielstwie cenną okazję do twórczości i ekspresji, jest wyjątkowo efektywną drogą na skróty do uzdrowienia ludzkości.
Trzecia iluzja, mówiąca, że edukacja i otoczenie odgrywają główną rolę w rozwoju dziecka, prowadzi do zmarnowania szansy. Z powodu tej iluzji wielu rodziców nie słucha tego, o co proszą ich dzieci, i zajmuje się ulepszaniem instytucji edukacyjnych, w których ich dzieci spędzają poranki, pytając w kółko: „Co się dzieje z systemem edukacji?!” albo „Musimy inwestować w edukację dla dobra przyszłych pokoleń”. W rzeczywistości nauczyciele, otoczenie, telewizja i filmy mogą w niewielkim stopniu wzmocnić lub zmniejszyć wpływ rodziców.
Nasze dzieci zwracają się do nas. My jesteśmy adresatem. W przypadkach, gdy dzieci zupełnie zrezygnowały z rodziców jako sojuszników, ich wnętrze staje się bardziej podatne na wpływ innych. Ale na początku dzieci postrzegają wychowawcę w przedszkolu, babcię i telewizję jako „odgałęzienia” mamy i taty.
Nauczyciele i opiekunowie mogą zintensyfikować odpowiedź, jakiej udzielają rodzice na prośbę dziecka. Lecz gdy rodzice systematycznie ignorują prośbę o bliskość – gdy ich wybory i stosunek do dziecka mówią: „Miłość jest niebezpieczna; uważaj, żebyś nie ufał swojemu sercu” – dziecko nie może otrzymać innej odpowiedzi od nauczyciela czy ciotki, a w wielu wypadkach inna odpowiedź mogłaby im zagrozić, utrudniając im zaufanie rodzicom.
Czwarta iluzja, mówiąca, że celem rodzicielstwa jest pomoc dzieciom w przejściu w jakiś sposób przez wieczór, tydzień, rok czy całe dzieciństwo, podcina skrzydła nawet tym rodzicom, którzy w jakiś sposób zdołali zwalczyć pierwszą i drugą iluzję. Ponieważ tak naprawdę co jest takiego interesującego w spełnianiu potrzeb dzieci? Ile możemy wytrwać w słuchaniu i odpowiadaniu?
Nie jest to w istocie interesujące. Ani nie stanowi też celu. Cel rodzicielstwa to pozwolenie na ukazanie się całej osoby. Obowiązkiem rodzica jest umożliwienie dziecku, z jego małym ciałem i niezmierzonym duchem, aby ukształtowało światopogląd pozwalający mu stworzyć życie, do którego jest przeznaczone w dorosłości. Miłość rodziców do ich dzieci nie jest zatem tylko instynktem czy potrzebą; nie jest jedynie ideałem, zwyczajem czy mechanizmem przetrwania. Miłość to przestrzeń, w której tworzy się wolna osoba. Ci wolni ludzie reprezentują źródło siły dla siebie i innych. Hojność jest esencją ich istnienia. Nie mają potrzeby krzywdzić innych, rządzić nimi czy wykorzystywać ich dla własnych potrzeb. Ich życie głośno wyraża ich najgłębszą prawdę.
Więcej przeczytasz w naszej książce "Cud rodzicielstwa":
[product id="22002"]
Poznaj nasze książeczki Niuniuś - o emocjach małego dziecka:
[product id="23455, 25343, 25388, 23512, 23528, 24390, 24392, 23591, 23455, 23692, 24390, 24392, " slider="true"]
Poznaj naszą Serię Rodzicielską – tworząc ją myśleliśmy o tym, czego najbardziej potrzebują rodzice.