10 zabaw podwórkowych 0
10 zabaw podwórkowych

Najlepsze zabawy podwórkowe dla dzieci

“Za moich czasów” – każdy choć raz w życiu usłyszał to zdanie od rodziców i pewnie każdy kiedyś wypowie je do swojego (lub niekoniecznie) dziecka. Aż się ciśnie na usta na powszechny widok dzieci przed dużym lub małym szklanym ekranem… Za naszych czasów prawdziwe życie zaczynało się po obiedzie – po nim wszystkie dzieciaki aż do wieczora miały czas dla siebie i spędzały go zwykle na dworze, na polu, na podwórku. Przed wami najlepsze zabawy podwórkowe dla dzieci! To w co się dziś bawimy?

W klasy

Albo inaczej chłopka (a może to były dwie różne gry?). Kredą na chodniku, a nierzadko na ulicy, rysowało się pola z numerami. Następnie uczestnicy rzucali kamyk na kolejne pola i przeskakiwali pola na jednej nodze. Na końcu trzeba było wykonać obrót. Kto nastąpił na linię albo nie utrzymał się na jednej nodze, zaliczał skuchę.

W gumę

Cztery metry gumy z pasmanterii (czyli majtkowej), kilka dziewcząt (sorry, chłopaki), trochę płaskiej powierzchni i szczypta czasu – biała guma królowała na podwórkach, boiskach i szkolnych korytarzach. Pamiętacie nazwy poszczególnych etapów gry pochodzące od części ciała? – kosteczki, łydy, półdupek, paszki, szyjka…

 W podchody

Harcerskie zabawy były zawsze dobre na nudę. Zabawa, która wraz z wiekiem uczestników nabierała rozmachu i zyskiwała na atrakcyjności. Potrzebna kolorowa kreda, dwie drużyny i dobra znajomość topografii okolicy.

 Na trzepaku

Jak powszechnie wiadomo trzepak rzadko służył do trzepania. Zazwyczaj umiejscowiony obok osiedlowych koszy na śmieci, był wspaniałym punktem obserwacyjnym, osiedlowym bocianim gniazdem! W zależności od wieku dzieciarni i zapotrzebowania stawał się statkiem zmagającym się ze sztormem, dżunglą lub rakietą lecącą na Marsa Przede wszystkim stanowił jednak wielofunkcyjny przyrząd gimnastyczny. Niektórzy robili na nim najprawdziwsze cyrkowe akrobacje. Trzepak parzy!

Zróbmy bazę!

Baza mogła być odnalezioną Atlantydą, Utopią z dziecięcych snów, statkiem… Można się było na nie natknąć w wysokich krzakach, piwnicach, strychach i na drzewach. Do bazy znosiło się mnóstwo rupieci z domu, zabierało kanapki i ciasto, to właśnie tam poznawało się sekrety, rysowało mapę ze skarbem i chowało to, czego rodzice nie powinni znaleźć…

 W kapsle

Czyli w wyścig pokoju. Kapsle były zawodnikami, którzy musieli dotrzeć do celu po torze przeszkód narysowanym kredą na ulicy, krawężniku albo po drodze wytyczonej w piachu. Budowało się mostki, zakręty, tunele, ostre zjazdy… Dobry kapsel był cenną zdobyczą. Powinien być odpowiednio ciężki – wypełniało się go plasteliną albo czymkolwiek innym. I ozdabiało – często flagami różnych państw.

 W noże

Najbardziej hardkorowa zabawa podwórkowa, ulubiona przez chłopaków. Potrzebny był nóż – scyzoryk lub harcerska finka. Podrzucało się go tak, żeby wbił się w ziemię, a nie upadł na płasko. Zaczynało się, ustawiając nóż czubkiem po prostu na dłoni, a potem np. rzucało się go w pozycji z brzucha, głowy, łokcia itp…

W szczura

Na skakance można skakać lajkonikiem, żabką albo na jednej nodze. A co jeśli skakanka była jedna, a dzieci więcej? Jedna osoba stawała w środku i trzymając jeden koniec skakanki, obracała się wokół własnej osi, a przez wirujący sznurek skakały pozostałe dzieci. Inny wariant zabawy wymagał związania dwóch skakanek. Dwie osoby kręciły takim długim “kablem”, a pozostałe przeskakiwały przez niego.

Mamo, mamo, ile kroków do Ciebie

Jedna osoba zostaje mamą, reszta kuca z zasłoniętymi oczami na drugim końcu podwórka. Po kolei pytają “mamę”, czy mogą wstać, czy mogą odsłonić oczy, a potem, ile mogą zrobić kroków. Były kroki-mrówki, kroki-parasolki, kroki-słonie… Wygrywał ten, kto pierwszy dotarł do mamy. Totalnie niesprawiedliwa zabawa, w której wygrana zależała wyłącznie od podwórkowych sympatii i antypatii oraz od dobrej woli “mamy”.

W zbijaka

Największe siniaki miało się po zbijaku. Gra polega na celowaniu w uczestników z przeciwnej drużyny piłką. Kto dostaje, ten jest zbity i schodzi z boiska. Szansa na powrót pojawia się, jeśli jakiś sprytny gracz złapie piłkę, która leci w jego kierunku. W ten sposób wybawia tych, którzy musieli zejść z boiska.

Poznaj Brulion zabaw 

[product id="16504, 16944, 16503, 17067"]

Karolina Kowalczyk - Mama dwóch córek, żona jednego męża, wojowniczka o zdrowie fizyczne i psychiczne swojej rodziny. Humanistka, ateistka, gaduła i zwolenniczka terapii śmiechem (nawet przez łzy). Organizatorka, której marzeniem jest napisanie książki, otwarcie restauracji i przespanie ośmiu godzin.

Komentarze do wpisu (0)

Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium