Wydawnictwa
Sprawdź Promocje!
Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Slytherin
Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Slytherin
39,00 zł 34,32 zł
szt.
Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców
Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców
36,90 zł 32,10 zł
szt.
Wszyscy się liczą
Wszyscy się liczą
42,00 zł 36,96 zł
szt.
Koty w mieście patykot
Koty w mieście patykot
24,90 zł 21,91 zł
szt.
Little People, Big Dreams - Maria Montessori
Little People, Big Dreams - Maria Montessori
59,00 zł 54,87 zł
Mats i Roj. Ktoś się wprowadza
Mats i Roj. Ktoś się wprowadza
27,90 zł 24,55 zł
szt.
Dzikie zwierzęta. Akademia mądrego dziecka
Dzikie zwierzęta. Akademia mądrego dziecka
22,99 zł 20,30 zł
szt.
Ancyklopek na placu zabaw
Ancyklopek na placu zabaw
24,00 zł 21,12 zł
szt.
Wracaj, Amelio Bedelio!
Wracaj, Amelio Bedelio!
28,00 zł 24,64 zł
szt.
Podróżnicy. Wielkie wyprawy Polaków
Podróżnicy. Wielkie wyprawy Polaków
42,00 zł 37,00 zł
szt.
Produkt dnia
Jak zrozumieć się w rodzinie
Jak zrozumieć się w rodzinie
34,00 zł
szt.
Rozwój seksualny dzieci
Rozwój seksualny dzieci
34,00 zł
szt.
Karmienie piersią
Karmienie piersią
34,00 zł
szt.
Nowa szkoła
Nowa szkoła
39,00 zł
szt.
Podoba sie tobie ta książka - kliknij:
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Fragment książki "Szanujący rodzice, szanujące dzieci"

ROZ­DZIAŁ 2.
SZA­CU­NEK DLA SA­ME­GO SIE­BIE. RO­DZI­CE TAKŻE MAJĄ PO­TRZE­BY

Kie­dy za­czy­na­my po­zna­wać i wspie­rać sie­bie, ro­bi­my pierw­szy krok, któ­ry za­chę­ca tak­że na­sze dzie­ci do po­zna­wa­nia sie­bie.

Da­niel J. Sie­gel

Do­ro­śli wkra­cza­ją w ro­dzi­ciel­stwo wraz z po­ja­wie­niem się pierw­sze­go dziec­ka. W prze­ci­wień­stwie do po­przed­nich po­ko­leń, któ­re żyły w ro­dzi­nach wielopokole­nio­wych, dzi­siaj na­ro­dzi­ny dziec­ka ozna­cza­ją naj­czę­ściej pierw­szy kon­takt z no­wo­rod­kiem, nie mó­wiąc już o opie­ce nad nim przez dwa­dzie­ścia czte­ry go­dzi­ny na dobę. Ro­dzi­ce szyb­ko za­czy­na­ją ro­zu­mieć, że są zda­ni tyl­ko na sie­bie: bez prze­szko­le­nia, bez in­struk­cji na CD, jak w wy­pad­ku no­we­go telefo­nu ko­mór­ko­we­go. A prze­cież jest to naj­waż­niej­sze i naj­więk­sze wy­zwa­nie w ich życiu! Wy­obraź­my so­bie, że ubie­ga­ją­cy się o pra­cę jako ro­dzic przeczytałby w ogło­sze­niu:

„Nie wy­ma­ga­my żad­ne­go tre­nin­gu ani wcze­śniej­sze­go do­świad­cze­nia”.
Tak więc z wkro­cze­niem w ro­dzi­ciel­stwo mu­si­cie za­ufać no­we­mu wy­mia­ro­wi ży­cia, któ­ry się przed wami otwie­ra, wy­po­sa­że­ni na po­cząt­ku tyl­ko w biologiczny in­stynkt prze­trwa­nia, na­tu­ral­ną do­cie­kli­wość i wro­dzo­ną zdol­ność do na­uki i roz­wo­ju – do­kład­nie tak samo jak wa­sze dziec­ko! Świa­do­mość nie­wie­dzy uczy po­ko­ry.

Wszyst­kie­go mu­si­cie na­uczyć się ra­zem z dziec­kiem: opie­ki nad nim, współ­dzia­ła­nia i bu­do­wa­nia wię­zi w ro­dzi­nie. W szcze­gól­nie trud­nych dniach mo­że­cie po­czuć, że całe wa­sze do­świad­cze­nie ży­cio­we i ra­cjo­nal­ne po­dej­ście do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów na nie­wie­le się zda­je.
Krzy­wa ilu­stru­ją­ca zdo­by­wa­nie wie­dzy i umie­jęt­no­ści przez ro­dzi­ców jest stro­ma. A im dzie­ci są star­sze, tym bar­dziej idzie ona w górę. W wi­rze nie­ustan­nej pra­cy, któ­ra trwa mniej wię­cej osiem­na­ście lat, dwa­dzie­ścia czte­ry go­dzi­ny na dobę, i ma ol­brzy­mie zna­cze­nie dla przy­szło­ści dziec­ka, ro­dzi­ce czę­sto za­po­mi­na­ją o so­bie. Nie­któ­rzy otwar­cie uwa­ża­ją, że by­cie do­brym ro­dzi­cem jest rów­no­znacz­ne z po­świę­ce­niem swo­ich po­trzeb i przy­jem­no­ści. Kie­dyś na jed­nym z na­szych warsz­ta­tów wstał oj­ciec sze­ścio­lat­ka i po­wie­dział: „Mó­wie­nie o po­trze­bach ro­dzi­ców jest śmiesz­ne. Fak­ty są ta­kie, że jako ro­dzic mu­sisz za­po­mnieć o nich na osiem­na­ście lat”. Wi­dać było, że jest bar­dzo prze­ko­na­ny o tym, co mówi, choć za­ra­zem jego sło­wa za­brzmia­ły po­nu­ro. Było nam przy­kro, sły­sząc coś ta­kie­go, za­rów­no ze wzglę­du na nie­go jak i jego dzie­ci. Po­świę­ce­nie swo­ich po­trzeb dla dziec­ka za­wsze koń­czy się tym, że wszy­scy pła­cą za nie wy­so­ką cenę.

Two­je po­trze­by są waż­ne!
Dziec­ko o wie­le wię­cej uczy się z tego, kim je­ste­śmy, niż z tego, co mó­wi­my. Dla­te­go mu­si­my być tym, kim chce­my, żeby sta­ły się na­sze dzie­ci.

Jo­seph Chil­ton Pe­ar­ce

Ko­niecz­ność za­dba­nia o swo­je po­trze­by naj­le­piej ilu­stru­je pro­ce­du­ra awa­ryj­na li­nii lot­ni­czych: w wy­pad­ku za­gro­że­nia ste­war­de­sy in­stru­ują ro­dzi­ców, by naj­pierw na­kła­da­li ma­ski tle­no­we so­bie, a do­pie­ro po­tem dzie­ciom. Jest wszak oczy­wi­ste, że ro­dzic, któ­ry nie może od­dy­chać, nie po­mo­że tak­że swe­mu dziec­ku.

By­cie ro­dzi­cem poza po­kła­dem sa­mo­lo­tu nie­wie­le się róż­ni – za­leż­no­ści są tyl­ko mniej oczy­wi­ste. Tak samo jak i tam, wa­sze po­trze­by nig­dy nie po­win­ny pod­le­gać dys­ku­sji. Je­śli nie za­trosz­czy­cie się o sie­bie tak, aby­ście mo­gli roz­kwit­nąć, mo­że­cie wpraw­dzie opie­ko­wać się dzieć­mi i po­móc im prze­trwać, ale nie bę­dzie­cie mie­li dość wi­tal­no­ści i siły, aby po­móc im roz­kwit­nąć.

Nie sta­nie­cie się dla nich tak­że wzo­rem tro­ski o sa­me­go sie­bie, któ­re­go będą bar­dzo po­trze­bo­wa­ły, gdy wy­pro­wa­dzą się z domu i za­czną sa­mo­dziel­ne ży­cie.
Po­trze­by ro­dzi­ców są waż­ne, choć współ­cze­sne spo­łe­czeń­stwa nie po­świę­ca­ją im do­sta­tecz­nie dużo uwa­gi. Ma­rzy nam się miej­sce w każ­dej spo­łecz­no­ści, w któ­rym ro­dzi­ce mo­gli­by re­gu­lar­nie ła­do­wać swo­je ba­te­rie, uczyć się i spo­ty­kać. Moż­na so­bie, na przy­kład, wy­obra­zić, że szko­ły za­mie­nia­ją się po­po­łu­dnia­mi i w week­en­dy w ta­kie miej­sca: dzie­ci by­ły­by tam za­ję­te za­ba­wą, a ro­dzi­ce mo­gli­by otrzy­mać po­ra­dy, co­aching, ćwi­czyć jogę, śpie­wać w chó­rze, uczyć się go­to­wa­nia i zna­leźć to­wa­rzy­stwo in­nych ro­dzi­ców. Czę­ściej by się wte­dy spo­ty­ka­li i mie­li­by oka­zję po­roz­ma­wiać o waż­nych dla sie­bie spra­wach. Lu­bi­my so­bie wy­obra­żać świat, w któ­rym do­ro­śli i całe ro­dzi­ny znaj­do­wa­ły­by wspar­cie w ta­kich miej­scach.

Mamy na­dzie­ję, że na­sza książ­ka za­in­spi­ru­je was do uświa­do­mie­nia so­bie i do­ce­nie­nia wła­snych po­trzeb – tak samo jak po­trzeb wa­szych dzie­ci.
Ży­je­my w cza­sach po­śpie­chu i trud­no jest, o ile w ogó­le moż­li­we, dbać o wszyst­kie swo­je po­trze­by przez cały czas. Jed­nak już samo po­sta­no­wie­nie, że bę­dzie się do tego dą­żyć, jest du­żym kro­kiem na­przód.

Uświa­dom so­bie swo­je po­trze­by
Więk­szość ro­dzi­ców, z któ­ry­mi mamy do czy­nie­nia, nie­zbyt trosz­czy się o sie­bie, po­nie­waż przede wszyst­kim nie wie­dzą, ja­kie są ich po­trze­by. Jak wie­lu z nas, praw­do­po­dob­nie i wy by­li­ście ucze­ni re­zy­gna­cji ze swo­ich po­trzeb na ko­rzyść ze­wnętrz­nych stan­dar­dów wy­zna­cza­nych przez ro­dzi­ców i na­uczy­cie­li, a po­tem pra­co­daw­ców.

Re­zy­gna­cję z wła­snych po­trzeb wciąż uzna­je się za nor­mę we wszyst­kich struk­tu­rach, w któ­rych jed­ni lu­dzie spra­wu­ją wła­dzę nad in­ny­mi.
Do­ty­czy to w rów­nej mie­rze ro­dzin, szkół i państw. Za­wsze szo­ku­je nas i smu­ci, kie­dy wi­dzi­my, jak chęt­nie ro­dzi­ce i na­uczy­cie­le pod­da­ją ży­wio­ło­we po­pę­dy i za­in­te­re­so­wa­nia dzie­ci dry­lo­wi po­słu­szeń­stwa i kon­for­mi­zmu.

Do­ro­śli zdra­dza­ją nam, że po wie­lu la­tach lek­ce­wa­że­nia swo­ich po­trzeb czu­ją się jak spa­ra­li­żo­wa­ni. Chcie­li­by mieć w so­bie wię­cej pa­sji, ży­cia i wol­no­ści, tak jak wte­dy, kie­dy byli młod­si. Nie­któ­rzy na­wet wy­ma­za­li z pa­mię­ci te wspo­mnie­nia i sta­li się po­dejrz­li­wi wzglę­dem wszel­kich wzmia­nek o uczu­ciach czy po­trze­bach, trak­tu­jąc je jako prze­jaw wy­de­li­ka­ce­nia, sła­bo­ści lub prze­sad­nej wraż­li­wo­ści. Jed­nak ro­dzi­ce, któ­rzy na na­szych warsz­ta­tach od­zy­sku­ją świa­do­mość swo­ich uczuć i po­trzeb, zy­sku­ją tak­że nową wi­tal­ność i ener­gię, a po­tem sku­tecz­niej po­tra­fią się o nie za­trosz­czyć.

Uświa­dom so­bie, jaki jest koszt nie­za­spo­ko­jo­nych po­trzeb

Je­śli wasz dzień jest wy­peł­nio­ny za­ję­cia­mi, prze­bie­ga w po­śpie­chu i nie ma w nim miej­sca na od­po­czy­nek i re­gu­lar­ne po­sił­ki, trud­no bę­dzie wam z en­tu­zja­zmem re­ago­wać na po­trze­by dziec­ka. Je­śli nie ma­cie cza­su na wła­sne przy­jem­no­ści i za­ba­wę, praw­do­po­dob­nie nie znaj­dzie­cie tak­że zro­zu­mie­nia dla jego nie­usta­ją­cej chę­ci za­ba­wy. Je­śli nie ma­cie ni­ko­go, z kim mo­gli­by­ście się wy­ga­dać, wy­słu­cha­nie dziec­ka za­pew­ne oka­że się dla was zbyt du­żym wy­zwa­niem.

Emo­cjo­nal­ny koszt wy­czer­pa­nia się wa­szych za­so­bów ener­gii po­no­si­cie nie tyl­ko wy, ale rów­nież wa­sze dziec­ko.
Czę­sto znaj­du­je­cie się wte­dy wraz z dziec­kiem w sy­tu­acjach typu prze­gra­ny-prze­gra­ny: zrzę­dząc na nie, krzy­cząc, gro­żąc mu, roz­ka­zu­jąc i sza­fu­jąc ka­ra­mi i na­gro­da­mi. W koń­cu osią­gnie­cie punkt cał­ko­wi­te­go wy­pa­le­nia, w któ­rym wa­sze wy­czer­pa­nie i ob­cią­że­nie się­gną ze­ni­tu. Prze­peł­nie­ni zwąt­pie­niem w sie­bie, bez­rad­no­ścią i bez­na­dzie­ją, bę­dzie­cie kwe­stio­no­wać sens swo­ich dzia­łań, mó­wić rze­czy, któ­rych nie chcie­li­ście wca­le po­wie­dzieć i gro­zić kon­se­kwen­cja­mi, któ­rych wca­le so­bie nie ży­czy­cie.

In­nym skut­kiem dłu­go­trwa­le nie­za­spo­ko­jo­nych po­trzeb jest skłon­ność do od­czu­wa­nia ura­zy wo­bec in­nych.
Gdy dzie­ci zo­rien­tu­ją się, jaką cenę pła­ci­cie za opie­ko­wa­nie się nimi, będą czu­ły się win­ne, do­sta­jąc od was co­kol­wiek, i za­czną opie­rać się albo wręcz prze­ciw­sta­wiać się temu. Jed­no­cze­śnie będą mia­ły opacz­ne wra­że­nie, że je­ste­ście kimś po­zba­wio­nym po­trzeb. A je­śli nie uświa­do­mi­cie im, że ma­cie po­trze­by i ja­kie one są, dzie­ci nie będą po­tra­fi­ły po­móc wam w ich za­spo­ko­je­niu. Tak czy in­a­czej, na szwank na­ra­żo­na zo­sta­nie za­rów­no wa­sza zdol­ność ra­do­sne­go da­wa­nia dzie­ciom sie­bie, jak i ich zdol­ność ra­do­sne­go da­wa­nia sie­bie wam.

Dzie­ci są em­pa­tycz­ne z na­tu­ry i chcą – oraz po­trze­bu­ją wi­dzieć sie­bie jako oso­by, któ­re dają. (Oczy­wi­ście, ist­nie­ją gra­ni­ce, w ja­kich dzie­ci mogą przy­czy­nić się do za­spo­ko­je­nia po­trzeb ro­dzi­ców, i nie na­le­ży ocze­ki­wać, że będą pod­sta­wo­wym źró­dłem sa­tys­fak­cji). Zna­na jest nam, na przy­kład, na­stę­pu­ją­ca re­la­cja o tym, jak dziec­ko po­tra­fi po­móc oso­bie do­ro­słej.

Pew­ne­go po­po­łu­dnia dłu­go ba­wi­łam się z moim dwu­let­nim sy­nem i w koń­cu po­czu­łam się bar­dzo zmę­czo­na. Po­trze­bo­wa­łam krót­kiej drzem­ki, ale on wciąż miał mnó­stwo ener­gii i chciał się ba­wić. Po­wie­dzia­łam mu, że je­stem zmę­czo­na i po­trze­bu­ję od­po­czyn­ku, ale on na­le­gał. W koń­cu spoj­rza­łam na to z jego punk­tu wi­dze­nia i po­wie­dzia­łam: «Wi­dzę, że faj­nie ci się ze mną bawi i nie chcesz jesz­cze koń­czyć. Po pro­stu chcesz się ba­wić da­lej». By­łam tak zmę­czo­na, że nie po­tra­fi­łam wy­my­ślić nic in­ne­go. My­ślę, że zro­zu­miał wte­dy, o co mi cho­dzi, bo na­gle zmie­nił stra­te­gię. Po­wie­dział: «Ma­mu­siu, po­łóż się, a ja po­ło­żę się obok cie­bie». I tak wła­śnie się sta­ło. Przez pół go­dzi­ny zaj­mo­wał się sobą, a ja mo­głam się zdrzem­nąć. Kie­dy obu­dzi­łam się, spy­tał: «Mamo, czy już się wy­spa­łaś?». Bar­dzo mnie to wzru­szy­ło.

 

Piszemy rodzicielstwo od nowa

Wydajemy serię rodzicielską — książki, które przywracają rodzicom wiarę w swoje kompetencje.

[product id="20772, 20318, 15024, 15022"]

[product id="15021, 16842, 18107, 17423"]

[product id="18334, 18165, 20380, 20904"]

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium