Sprawdź Promocje!
Zwierzęta lekarze
Zwierzęta lekarze
44,00 zł 26,40 zł
szt.
Opowieści biblijne
Opowieści biblijne
49,90 zł 43,91 zł
szt.
10 razy 10
10 razy 10
24,90 zł 21,91 zł
Drzewa po drodze
Drzewa po drodze
34,00 zł 29,92 zł
szt.
Dziwolągi
Dziwolągi
32,00 zł 28,16 zł
szt.
Mit pracy domowej
Mit pracy domowej
34,90 zł 30,36 zł
szt.
Wydaje mi się, że widziałem... niedźwiedzia!
Wydaje mi się, że widziałem... niedźwiedzia!
29,90 zł 26,31 zł
szt.
Esterhazy. Historia o zającu
Esterhazy. Historia o zającu
29,90 zł 26,31 zł
szt.
Produkt dnia
Rozwój seksualny dzieci
Rozwój seksualny dzieci
31,00 zł
szt.
Karmienie piersią
Karmienie piersią
31,00 zł
szt.
Nowa szkoła
Nowa szkoła
39,00 zł
szt.
Wydawnictwa
Podoba sie tobie ta książka - kliknij:
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Fragment książki "Rodzic jako przywódca stada"

Czym jest wychowanie?

Od wielu lat zajmuje się Pan relacjami między dorosłymi i dziećmi. Jak mamy
dzisiaj wychowywać nasze dzieci?

Rodzice oraz różnego rodzaju pedagodzy, którzy zawodowo zajmują się wychowaniem, znajdują się obecnie w szczególnej sytuacji, ponieważ wciąż poszukują odpowiedniego modelu wychowawczego. W zasadzie nie ma w tym nic złego, bo każde pokolenie przechodziło przez coś takiego:

,,Nie chcemy wychowywać dzieci tak, jak nasi rodzice! Chcemy robić to lepiej’’.

Ale wyjątkowość sytuacji polega na tym, że przestał działać znany od pokoleń model wychowawczy oparty na posłuszeństwie. Dlatego generacja współczesnych rodziców radykalnie odcina się od przeszłości i poszukuje czegoś nowego. Problem w tym, że to ,,nowe’’ jeszcze się nie skrystalizowało ‒ i każdy definiuje je inaczej.

Czy to znaczy, że współcześni rodzice są trochę zagubieni?

Tak, i ma to niejednokrotnie fatalne konsekwencje. Częściej zmieniają swoje zasady wychowawcze niż bieliznę. Kilka razy dziennie ich przyjacielskie podejście nagle przechodzi w autorytarne i z powrotem. To jest dla dzieci bardzo dezorientujące. No bo jaka jest prawdziwa twarz mamy: ta miła i rozumiejąca czy ta surowa i karząca? Wydaje nam się, że wychowanie autorytarne oparte na przemocy zostawiliśmy już daleko za sobą, tymczasem praktyka pokazuje co innego.

Jaki jest więc dzisiaj, według Pana, najważniejszy problem dotyczący wychowywania?

Najważniejsze dla mnie pytanie to: Jak możemy budować dobre relacje z dziećmi? Jak żyć z nimi, nie naruszając ich integralności osobistej? Nie ulega wątpliwości, że autorytarne podejście jest dość powszechnie stosowane. Im bardziej naruszamy integralność dziecka, tym bardziej staje się ono posłuszne, a to jest miarą skuteczności dla wielu rodziców.

Jednak takie wychowanie sięga głęboko w dziecięcą psychikę i potem potrzeba dwudziestu albo trzydziestu lat, żeby ktoś, kogo w dzieciństwie raniono, źle traktowano albo poniżano, potrafił odrodzić się na nowo. Najlepszym przykładem są kobiety: dlaczego niektóre z nich uparcie wybierają sobie partnerów, którzy źle je traktują albo ranią? Odpowiedź jest prosta: to przemoc, której doświadczyły w dzieciństwie, replikuje się wciąż na nowo.

Do końca lat siedemdziesiątych autorytet dorosłych wobec dzieci zasadzał się na nieskrępowanej wolności egzekwowania swojej władzy, także w destrukcyjny sposób. Ta wolność ściśle wiązała się rolą matki, ojca, nauczyciela, policjanta i tak dalej. Taki typ autorytetu wywoływał w dzieciach raczej strach i niepewność niż zaufanie i szacunek.

Strach był podtrzymywany przez groźbę fizycznej lub psychicznej przemocy. Jeszcze inny instrument władzy nad dzieckiem polegał na okazywaniu mu miłości w uwarunkowany sposób, zależnie od jego zachowania.

Niektórzy rodzice czy nauczyciele – często opisywani jako ,,surowi, lecz sprawiedliwi’’ − potrafili zasłużyć sobie na szacunek u dzieci i młodzieży, większość autorytetów była jednak dość bezwzględna i egzekwowała swoją władzę w sposób dowolny i odpowiadający głównie ich interesom. Było to na porządku dziennym i wcale nie wynikało z braku miłości. To był po prostu powszechny sposób okazywania miłości w rodzinach i styl pracy pedagogów w przedszkolach i szkołach.

Potem zaszły dwie ważne rzeczy, które na zawsze zmieniły te stare wzorce. Pierwszą był antyautorytarny ruch w społeczeństwach zachodnich, który skłonił dorosłych także do zakwestionowania ich relacji do dzieci. Drugą zaś była decyzja kobiet, aby zerwać z podrzędną rolą wobec mężczyzn i wziąć los w swoje ręce. Oba te procesy ujawniły, jak bezwzględnie nadużywano władzy wobec słabszych – i że dłużej nie dało się już tego robić bez ich ostrego sprzeciwu.

Każde dziecko przychodzi na ten świat nieobciążone społeczną i polityczną historią swoich rodziców i przodków – po prostu pozwala dziać się temu, co ma się dziać. Nie kwestionuje ani swojej egzystencji ani swojego prawa do życia.

Lata siedemdziesiąte przyniosły znaczące przesunięcie w obrębie celów, jakie zaczęli stawiać sobie pedagodzy w pracy z dziećmi: zamiast dopasowania do grupy zaczęli wspierać ich rozwój osobisty. W szkołach, przede wszystkim w krajach skandynawskich, zaczęto wprowadzać porządki demokratyczne zamiast autokratycznych, co wiele procesów znacząco wydłużało.

Łatwiej jest powiedzieć ,,Tak ma być i koniec!’’ niż ,,Jak się z tym czujesz? Co możemy zrobić, żeby dojść do porozumienia?’’. Był to pierwszy raz, kiedy indywiduum przypisano godność po prostu jako człowiekowi, co naturalnie uniemożliwiało realizowanie dotychczasowego stylu przywództwa.

Faktycznie powstała tak wyraźna luka, że eksperci zaczęli wtedy mówić o ,,upadku rodziny’’, ,,chaosie w szkołach’’ i opisywać różne czarne scenariusze. Natomiast bardziej nostalgicznie nastawieni wspominali o ,,dawnych dobrych czasach’’, w których kobiety i dzieci ,,głosu nie miały’’.

Owszem, przywództwo nigdy nie będzie wyglądało już tak jak kiedyś. Ale ponieważ nadal go potrzebujemy, więc musimy popracować nad tym, żeby odkryć je na nowo.

Przywódcom stada w nowoczesnym społeczeństwie chodzi o to, żeby nie ranić integralności osób, którym mają przewodzić, jak i swojej własnej. Każdy w łódce się liczy.

Tak właśnie wygląda wyzwanie, przed którym stoją dzisiejsi rodzice i nauczyciele. Są prawdziwymi pionierami i powinno im się każdego dnia bić brawo, że idą dalej w tym procesie z pełnym zaangażowaniem. Być może ich wkład i doświadczenia doprowadzą w pewnym momencie do tego, że ludzkość znajdzie się psychologicznie na tym samym poziomie, na którym już znajduje się pod względem technologii i ekonomii.

Powiedziałem już wcześniej, że najważniejszym warunkiem w tym procesie przemian charakteru przywództwa jest autorytet osobisty.

Tylko on może zastąpić autorytet opierający się na roli, jaką dana osoba zajmuje w grupie czy społeczeństwie. Autorytet osobisty buduje się na poczuciu własnej wartości, dobrej znajomości samego siebie, szacunku i zaufaniu do siebie oraz na umiejętności poważnego – lecz bez nadęcia − traktowania swoich wartości i granic. Do tego należy dodać zdolność poważnego traktowania innych ludzi, szacunku dla nich i empatii. Wszystko to nie jest łatwe. Z pewnością łatwiej jest powołać się na funkcję nauczyciela, rodzica czy szefa, niż przekonywać ludzi do siebie własną osobowością.

Dlaczego dla wielu z nas jest to takie trudne? Wydaje mi się, że są trzy przyczyny: po pierwsze, większość z nas została wychowana w taki sposób, żeby się dostosowywać i upodabniać do innych, zapominając o własnej osobowości; po drugie, szczególnie kobiety boją się zostać uznane za egocentryczne i zanadto skupione na sobie; a trzecią przyczyną jest rażący brak ewidentnych wzorców.

Większość z nas została wychowana przez rodziców i nauczycieli, którzy nie byli prawdziwie zainteresowani w tym, kim jesteśmy – i dlatego również my sami tego nie odkryliśmy.

To znaczy, że stoimy przed wyzwaniem, żeby praktykować takie cechy osobowości, które nie były cenione ani w naszych rodzinach, ani w naszych szkołach. Ten wysiłek opłaca się jednak ze względu na nasze dzieci – zresztą my sami także na tym skorzystamy.

Dobra wiadomość jest taka, że wszystko to jest wykonalne, a jakość naszego życia, naszej pracy i relacji na tym zyska. Zawsze możemy uczyć się od naszych dzieci i razem z nimi. Kiedyś taka postawa prowadziłaby natychmiast do zarzutu, że pociągnie to za sobą utratę szacunku dla dorosłych. W istocie jednak jest przeciwnie: buduje ona szacunek w oczach dzieci i uczniów – i to głębszy szacunek niż cokolwiek innego.

Oznacza to, że być może nie będziecie mogli podejmować tyle hierarchicznych decyzji co kiedyś, ale za to wasz wpływ będzie dużo większy. Kto wejdzie na tę drogę, może odczuwać na początku lęk lub obawę, ponieważ opuszcza teren, który dobrze znał do tej pory.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium