Sprawdź Promocje!
Czarna książka
Czarna książka
32,00 zł 28,16 zł
szt.
Quick Quack Quentin
Quick Quack Quentin
40,00 zł 35,20 zł
szt.
Tsatsiki i tata. Poławiacz ośmiornic
Tsatsiki i tata. Poławiacz ośmiornic
24,90 zł 21,91 zł
szt.
Biblioteczka Montessori. Ptaki Europy
Biblioteczka Montessori. Ptaki Europy
99,99 zł 89,90 zł
szt.
Kuka Muka i skrzat nieład
Kuka Muka i skrzat nieład
24,90 zł 21,91 zł
szt.
Filip, Pusia i nowy przyjaciel
Filip, Pusia i nowy przyjaciel
24,90 zł 21,91 zł
szt.
BFG Bardzo Fajny Gigant
BFG Bardzo Fajny Gigant
32,90 zł 28,95 zł
szt.
Lotta z ulicy Awanturników CD Mp3
Lotta z ulicy Awanturników CD Mp3
24,99 zł 21,99 zł
szt.
Gruba ryba cienko śpiewa
Gruba ryba cienko śpiewa
42,00 zł 36,96 zł
szt.
Produkt dnia
Karmienie piersią
Karmienie piersią
31,00 zł
szt.
Kiedy szkoła jest problemem
Kiedy szkoła jest problemem
35,00 zł
szt.
Rozwój seksualny dzieci
Rozwój seksualny dzieci
31,00 zł
szt.
Nowa szkoła
Nowa szkoła
39,00 zł
szt.
Wydawnictwa
Podoba sie tobie ta książka - kliknij:
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się

Fragment książki "Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały"

PRZEDMOWA

Adele Faber
Już dawno temu, gdy wypadła moja kolej na odwiezienie przyszłych autorek tej książki do przedszkola, dostrzegłam pierwszy przebłysk pasji, która miała towarzyszyć jej pisaniu.

Wsadziłam do samochodu moją córkę Joannę, podjechałam za róg, żeby odebrać Julie, a następnie dwie przecznice dalej po Robbiego. Wkrótce cała trójka siedziała zapięta pasami na tylnym siedzeniu, wesoło trajkocząc. Nagle nastrój prysł i wywiązała się gorąca dyskusja:
ROBBIE: Nie miał powodu płakać! Nic mu się nie stało.
JULIE: Może to zraniło jego uczucia.
ROBBIE: I co z tego? Uczucia się nie liczą. Trzeba mieć powód!
JOANNA: Właśnie że uczucia się liczą. Są tak samo ważne jak powody.
ROBBIE: Wcale nie! Trzeba mieć dobry powód.

Przysłuchując się tej wymianie zdań, zachwyciłam się trójką małych ludzi. Wiedziałam, z jakich domów pochodzili. Matka Robbiego była poważną i rzeczową kobietą. Mama Julie, nauczycielka gry na fortepianie, uwielbiała ze mną rozmawiać o tym, czego się dowiadywałam na warsztatach dla rodziców prowadzonych przez sławnego psychologa dziecięcego doktora Haima Ginotta. Miałyśmy zawsze tyle do przemyślenia i do wypróbowania z własnymi dziećmi.

Niektóre z naszych rozmów zostały później uwiecznione w książce, którą postanowiłyśmy napisać wspólnie z Elaine Mazlish. Obie doświadczyłyśmy tak ogromnych życiowych przemian i byłyśmy świadkami tylu przeobrażeń u innych osób z naszej grupy, że uznałyśmy, iż musimy podzielić się tą wiedzą z jak największą liczbą rodziców.
A co najważniejsze, miałyśmy błogosławieństwo doktora Ginotta, który przeczytał pierwsze szkice i zaproponował pomoc redakcyjną. A oto w skrócie następnych dwadzieścia pięć lat. Na rynku ukazuje się nasza pierwsza książka Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci i zdobywa Christopher Award jako „literackie osiągnięcie afirmujące najwyższe wartości ludzkiego ducha”.

Po niej wydanych zostaje siedem kolejnych książek. Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły oraz Rodzeństwo bez rywalizacji zyskują rangę bestsellerów i zostają opublikowane w ponad trzydziestu językach.
Małe dziewczynki, która zawoziłam do przedszkola, wyrosły, powychodziły za mąż i każda z nich doczekała się trojga własnych dzieci. Mieszkały za granicą i studiowały różne kierunki. Wciąż uśmiecham się na wspomnienie opowieści Julie o epizodzie podczas pierwszego stażu, który odbywała jako urzędniczka w biurze pomocy prawnej. Miała reprezentować na procesie przypadek, który wydawał się zwykłym nieporozumieniem.

– Czy nie możemy po prostu zorganizować im spotkania, żeby porozmawiali? Jestem pewna, że gdyby wysłuchali nawzajem swoich racji, to doszliby do porozumienia.
Jej naiwność zirytowała szefa.
– Tak się nie robi. Nie możesz rozmawiać z przeciwną stroną.

To właśnie wtedy Julie po raz pierwszy pomyślała, że chyba się pomyliła w wyborze zawodu.
Uśmiecham się też, gdy sobie przypomnę, jak po bardzo frustrującym dniu pracy w szkole dla dzieci specjalnej troski zadzwoniła do mnie zaaferowana Joanna.

– Te dzieciaki nigdy nie przestaną się kłócić. To chaos. Nie mogę prowadzić lekcji! Co mam zrobić?
Miałam pustkę w głowie.
– No wiesz… To, co ja zwykle robię, kiedy jestem przyparta do muru…
– Och, masz na myśli rozwiązywanie problemów. W porządku, dzięki. – Przerwała połączenie.

Następnego dnia rano przystąpiła do działania. Stosując nową taktykę, uzyskała zdumiewające rezultaty. Z radością włączyłyśmy fragment na ten temat, gdy pisałyśmy z Elaine książkę Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole.
Koniec końców obie kobiety, w odpowiedzi na pilne zapotrzebowanie rodziców, zorganizowały dla nich warsztaty, każda w swojej części świata: Joanna na Wschodnim Wybrzeżu, a Julie na Zachodnim.

Po latach niesienia pomocy rodzicom, których małe dzieci stawiały przed różnorakimi wyzwaniami, postanowiły połączyć siły i napisały własną książkę:
Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały
Poradnik przetrwania dla rodziców dzieci w wieku 2-7 lat

Spodziewam się, podobnie jak Elaine, że przewracając kolejne strony książki, dokonacie odkryć, które przyniosą wam radość i oświecenie.

Przyjemnej lektury!

Rozdział pierwszy

Narzędzia służące do radzenia sobie z uczuciami… O co tyle hałasu z powodu uczuć?
Gdy dzieci nie czują się dobrze, nie mogą się dobrze zachowywać
Joanna
Większość rodziców na moich warsztatach niecierpliwi się, słysząc, jaki jest pierwszy temat zajęć: jak pomóc dzieciom z trudnymi uczuciami. Chcieliby przejść od razu do drugiej sesji: jak nakłonić dzieci, żeby zrobiły to, co im każesz! To nie znaczy, że uczucia naszych dzieci nas nie obchodzą, ale dla zmordowanych rodziców nie są na ogół priorytetem. Spójrzmy prawdzie w oczy. Gdyby dzieci robiły to, co im każemy, sprawy toczyłyby się gładko i wszyscy świetnie by się czuli!

Problem polega na tym, że do celu, jakim jest pozyskanie dziecka do współpracy, nie prowadzi droga na skróty. Możesz spróbować ją znaleźć, ale prawdopodobnie wpadniesz po same uszy w bagno konfliktu.
Przypomnij sobie sytuacje, kiedy cieszysz się w duchu, że nie występujesz w reality show. Czasami wydzierasz się na dziecko tak, że gardło cię boli, bo przecież setki razy powtarzasz synowi, żeby nie popychał młodszej siostry w stronę kuchenki i nie ciągnął za uszy leciwego psa: „On cię UGRYZIE! I będziesz miał ZA SWOJE!”. A dziecko oczywiście wciąż o tym zapomina.
Domyślam się, że w takich chwilach odczuwasz zmęczenie, stres albo przygnębienie z całkiem innego powodu.

Gdyby to samo zdarzenie trafiło na twój dobry humor, łatwiej byłoby okazać łaskę nawet pod presją. Przecież wystarczyłoby wziąć na ręce małą czy cierpiącego katusze psa, uspokoić szybkim buziakiem bądź podrapać pod brodą, a młodego opryszka naprowadzić na właściwą ścieżkę pełnym zrozumienia śmiechem.

O co więc w tym wszystkim chodzi? O to, że nie możemy dobrze się zachowywać, jeśli nie czujemy się dobrze. I dzieci również nie mogą się właściwie zachowywać, kiedy nie pozwala na to ich samopoczucie.
Jeżeli nie zadbamy o ich uczucia, to mamy niewielką szansę, by nakłonić je do współpracy. Pozostanie nam wtedy jedynie użycie większej siły. A ponieważ każdy z nas wolałby zachować te brutalne środki siłowe na sytuacje awaryjne, takie jak wtargnięcie dziecka na ulicę, to pierwsze, co musimy zrobić, jest zapoznanie się z kwestią uczuciową. A zatem do dzieła!

Większość z nas nie ma kłopotu z zaakceptowaniem pozytywnych uczuć dzieci. To naprawdę łatwe.
Super, że Jimmy jest twoim najlepszym przyjacielem na świecie. Uwielbiasz naleśniki dziadka? Ekscytuje cię myśl o narodzinach dzidziusia? Jak to miło. Cieszę się, że tak mówisz.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy dzieci wyrażają negatywne emocje.

Co? Nienawidzisz Jimmy’ego? Przecież jest twoim najlepszym przyjacielem! Chcesz mu przyłożyć pięścią w nos? Ani mi się waż!. Znudziły ci się naleśniki? Przecież to twoje ulubione danie. Chcesz, żebym oddała dzidziusia? Co za straszne słowa! Nigdy nie wolno mówić takich rzeczy!.

Nie chcemy zaakceptować negatywnych uczuć, ponieważ… są negatywne. Nie chcemy im dodawać mocy. Pragniemy je skorygować, pomniejszyć, a najlepiej sprawić, żeby zniknęły. Intuicja mówi nam, żeby zdecydowanie i jak najszybciej przegonić je na cztery wiatry. Ale w tej jednej sprawie intuicja prowadzi nas na manowce.

Moja matka zawsze mi powtarza: „Jeśli nie jesteś pewna, co jest dobre, wypróbuj to na sobie”.

Niezależna księgarnia dla dzieci i rodziców

Kochamy książki dla dzieci! Jesteśmy jednak rodzicami i dla przyzwoitości czytamy również poradniki dla rodziców. Jeśli to co przeczytamy spodoba się nam — umieszczamy w Natuli.pl — dla WAS!

Nasze projekty dla rodziców:

Piszemy rodzicielstwo od nowa

Wydajemy serię rodzicielską — książki, które przywracają rodzicom wiarę w swoje kompetencje, a także niezwykłe książki dla dzieci.

[product id="15024, 15022, 15021, 16842, 18107, 17423, 17460, 18334"]

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium